Zaczęło się od jednej wizyty. Skończyło na trzech dniach interwencji, zamkniętej bramie schroniska, rozmowach z administratorem i realnych działaniach, które ruszyły dopiero po naszej publikacji. Dziennikarki Radia Bon Ton oraz Super Tygodnia Chełmskiego opowiadają na antenie, jak wyglądała akcja ratowania zwierząt w chełmskim schronisku – od piątku do niedzieli.
Ostatnie dni przyniosły ogromne poruszenie wokół sytuacji w schronisku dla bezdomnych zwierząt w Chełmie. Po naszych interwencjach i publikacjach pojawiła się fala emocji, komentarzy, deklaracji pomocy i oddolnych inicjatyw. To pokazuje jedno: mieszkańcom Chełma los zwierząt nie jest obojętny. I to bardzo cieszy. Jednocześnie chcemy dziś jasno zaapelować: pomagajmy – ale z głową!
Sobota, 10 stycznia, przyniosła nowy i – miejmy nadzieję – przełomowy rozdział w sprawie chełmskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt. Po naszej piątkowej (9 stycznia) publikacji i licznych sygnałach od mieszkańców, już z samego rana przed bramą schroniska pojawili się przedstawiciele władz miasta oraz radny miejski.
Na dworze prawie –10 stopni. Dłonie marzną, w stopy zimno, więc tupiemy i czekamy przed chełmskim schroniskiem dla zwierząt, aż ktoś nam otworzy bramę. Czekamy, bo to, co zobaczyłyśmy za siatką, rozdarło nam serce. Dwa stare psy na wybiegu. Jeden ledwo powłóczy nogami w śniegu i ujada na nasz widok. Dlaczego nie są w kojcu? – Te psy są stare i chore, i w zasadzie kwalifikują się do uśpienia – wyjaśnia Mirosław Blacha, administrator schroniska. I dodaje: – Ale my nie jesteśmy bogami, żeby decydować o ich życiu czy śmierci.
Za każdą liczbą kryje się historia – porzucenia, zagubienia albo ludzkiej obojętności. Dane nie pozostawiają złudzeń: do chełmskiego schroniska trafia coraz więcej psów, a adopcji jest coraz mniej. Jesień i zima przynoszą najsmutniejszy bilans – w listopadzie nowych domów doczekało się mniej niż połowa przyjętych zwierząt. To moment, w którym statystyka zamienia się w cichy dramat zamknięty za kratami kojców.
Prezydent Chełma Jakub Banaszek poinformował o planach budowy nowego schroniska dla zwierząt. W mediach społecznościowych podzielił się szczegółami dotyczącymi pierwszych kroków w realizacji tej wyczekiwanej inwestycji.
W chełmskim schronisku dla zwierząt każdy dzień to walka o lepsze życie dla jego mieszkańców. Przepełnienie, brak funduszy i zimno to codzienność zarówno dla zwierząt, jak i pracowników, którzy robią wszystko, by podopieczni czuli się choć odrobinę jak w domu. Wśród wielu obietnic w kampanii wyborczej prezydenta Jakuba Banaszka pojawiła się zapowiedź budowy nowego schroniska w Chełmie. Czy ta obietnica zostanie spełniona?
5 października w godzinach 14:00-18:00 mieszkańców Chełma czeka festyn „Dzień Zwierzaka”. Odbędzie się na terenie Parku Miejskiego przy ul. Lubelskiej. Hasła przewodnie festynu - „Podaj łapę”, „Nie kupuj - Adoptuj” – doskonale oddają ideę wydarzenia.
Chełmskie schronisko dla zwierząt jest przepełnione. Szczególnie trudny zarówno dla zwierzaków, jak i dla wolontariuszy, jest czas wakacji, kiedy bezduszni właściciele pozbywają się przed wyjazdem swoich kłopotliwych zwierzątek. Na szczęście są wśród nas też takie osoby, które przywracają wiarę w ludzi!
Łezka to suczka, którą ktoś pozostawił pod bramą chełmskiego schroniska na niemalże pewną śmierć. Suczka była zaniedbana i zagłodzona! Na szczęście dzięki opiece pracowników i wolontariuszy Chełmskiego Schroniska dla Zwierząt powoli wraca do zdrowia. Teraz najważniejszym jest, aby to biedne zwierzę znalazło kochający dom.
Łezka to suczka, którą w Wielki Piątek podrzucono przed bramę schroniska. Prawie zagłodzone zwierzę, dzięki pomocy pracowników i wolontariuszy, walczy o życie, a my możemy w tej walce pomóc. Łezka szuka domu tymczasowego, żeby w sprzyjających warunkach mogła wracać do zdrowia.
Chełmskie Schronisko dla Zwierząt poszukuje domu (choćby tymczasowego) dla kota, który przybłąkał się do pani Pauliny. Widać, że ten biedak wiele już przeszedł.