Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama
Schronisko pod lupą

Chełm. Są odpowiedzi miasta po interwencjach w schronisku. Jasności – nadal brak

Sprawa chełmskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt wraca po serii naszych publikacji ze stycznia 2026 roku, które ujawniły niepokojące warunki, w jakich – podczas silnych mrozów – przebywały zwierzęta. Po interwencjach medialnych redakcja zwróciła się do Urzędu Miasta Chełm z obszernym zestawem pytań dotyczących finansowania, nadzoru i realnych działań podejmowanych wobec schroniska. Odpowiedzi magistratu rzucają nowe światło na funkcjonowanie placówki, ale jednocześnie rodzą kolejne pytania.
Chełm. Są odpowiedzi miasta po interwencjach w schronisku. Jasności – nadal brak
Miasto przedstawiło swoje wyjaśnienia po styczniowych interwencjach w schronisku, jednak wiele kluczowych kwestii – w tym realny nadzór i sposób wydatkowania publicznych środków – nadal pozostaje niejasnych.

Stałe finansowanie, brak szczegółowych rozliczeń

Z odpowiedzi miasta wynika, że w latach 2021–2023 na funkcjonowanie schroniska przeznaczano po 246 tys. zł rocznie, natomiast w 2024 i 2025 roku kwota ta wzrosła do 298,8 tys. zł. Środki te trafiały do administratora schroniska w formie ryczałtu.

"Obowiązującą formą wynagrodzenia wykonawcy za wykonanie przedmiotu umowy jest wynagrodzenie ryczałtowe, obejmujące całość kosztów związanych z realizacją przedmiotu umowy, niezbędnych do jego wykonania i zabezpieczenia” - podkreślają urzędnicy.

Miasto nie dysponuje jednak – lub nie udostępnia – szczegółowego podziału tych środków na konkretne cele, takie jak: opieka weterynaryjna, utrzymanie infrastruktury czy wynagrodzenia pracowników. W odpowiedziach wskazano jedynie, że „administrator zarządzający schroniskiem dla zwierząt w Chełmie zgodnie z zawartą umową obejmuje całość kosztów związanych z realizacją przedmiotu umowy”.

W praktyce oznacza to, że mieszkańcy nie mają realnego wglądu w to, jak dokładnie wydawane są publiczne pieniądze przeznaczone na opiekę nad zwierzętami.

Kontrole po publikacjach i zalecenia „na już”

Jak informuje urząd, 9 stycznia 2026 roku przeprowadzono kontrolę schroniska, w wyniku której administrator otrzymał zalecenia dotyczące m.in.:

„przeniesienia schorowanych psów przebywających na wybiegu do pomieszczeń zamkniętych, uzupełnienia słomy w budach, regularnego dolewania ciepłej wody do misek, odśnieżenia terenu schroniska oraz podawania zwierzętom ciepłego posiłku chociaż raz dziennie”.

W udzielonych odpowiedziach nie wskazano jednak, co było bezpośrednią przyczyną tej kontroli, a warto podkreślić, że została ona przeprowadzona po naszej interwencji w Urzędzie Miasta Chełm, do której doszło po zastaniu – podczas wizyty w schronisku – skrajnie niepokojącej sytuacji. Po rozmowie z urzędniczkami Departamentu Komunalnego magistratu, do której doszło jeszcze tego samego dnia, przeprowadzono kontrolę w placówce.

Miasto informuje również, że dzień później – w trakcie posiedzenia sztabu kryzysowego z udziałem prezydenta miasta – zapadła decyzja o natychmiastowej pomocy schronisku. Na miejscu pojawili się urzędnicy oraz pracownicy MPGK, którzy zabezpieczyli kojce przed wiatrem, odśnieżyli teren i dodatkowo ocieplili budy. Jednocześnie magistrat przyznaje, że wcześniej nie stosowano dodatkowych osłon przeciwwiatrowych, ponieważ – zdaniem urzędników – nie było takiej potrzeby. Administrator schroniska nie zgłaszał też zapotrzebowania na dodatkowe materiały ochronne.

Faktycznie – w sobotę, 10 stycznia odbyło się posiedzenie zespołu kryzysowego z udziałem prezydenta miasta, dotyczące działań w ramach akcji „Zima 2026”. W opublikowanym tego dnia wpisie w mediach społecznościowych prezydent Jakub Banaszek poinformował o gotowości miejskich służb, pracy MPGK, Straży Miejskiej, MOPR oraz odśnieżaniu miejskiej infrastruktury. W komunikacie nie pojawiła się jednak żadna informacja dotycząca chełmskiego schroniska dla zwierząt, ani o podjętych tam działaniach, ani o sytuacji zwierząt przebywających w placówce. Na dołączonym do wpisu zdjęciu nie widać również przedstawiciela zarządcy schroniska.

Z kolei z informacji przekazanych redakcji przez radnego miejskiego Łukasza Krzywickiego (Koalicja Obywatelska) wynika, że po naszej publikacji artykułu z piątku, 9 stycznia, zwrócił się on do dyrektora Departamentu Komunalnego Bogdana Drygasiewicza oraz sekretarz miasta Renaty Ciepłowicz z prośbą o pilne spotkanie w schronisku w sobotę 10 stycznia. Do takiego spotkania doszło około godziny 9.15, jednak – jak relacjonuje radny – nie udało się wejść na teren schroniska, a uczestnicy spotkania stali przed zamkniętą bramą. W tym czasie dwa stare, schorowane psy nadal przebywały na wybiegu, a nie w kojcach. Dopiero później udało się skontaktować z administratorem schroniska i podjąć działania interwencyjne, o których informuje miasto.

Nadzór: 8 godzin pracy, monitoring i dyżury nocne?

Z odpowiedzi Urzędu Miasta wynika, że opieka nad zwierzętami w schronisku jest sprawowana „przez osobę przeszkoloną w zakresie postępowania ze zwierzętami oraz przepisów o ochronie zwierząt przez 8 godzin”, natomiast „poza tymi godzinami zapewniana jest przez przyjęte w tym schronisku środki organizacyjne lub techniczne (monitoring)”.

Jednocześnie magistrat informuje, że „w ostatnim okresie były pełnione dyżury nocne”, co sugeruje, że model opieki został czasowo rozszerzony ze względu na warunki pogodowe. Nie doprecyzowano jednak, od kiedy dyżury te obowiązywały, jak długo trwały ani w jakim trybie były realizowane.

Co istotne, 10 stycznia – podczas rozmowy z redakcją na terenie schroniska – dyrektor Departamentu Komunalnego zapewnił nas, że ze względu na panujące temperatury miasto zwróciło się do administratora schroniska o zapewnienie stałej obecności osoby na terenie placówki oraz o regularne obchody, mające na celu bieżące sprawdzanie stanu zwierząt i reagowanie na ewentualne zagrożenia.

W odpowiedziach udzielonych redakcji nie wskazano jednak, czy takie rozwiązanie faktycznie zostało wdrożone, ani czy ma ono charakter stały, czy wyłącznie doraźny.

Psy, kojce i brak miejsca dla kotów

Według danych przekazanych przez urząd, w schronisku przebywają obecnie 74 psy, z czego trzy znajdują się w domach tymczasowych. Placówka dysponuje 43 kojcami, 78 budami oraz jednym wybiegiem. 

Schronisko nie posiada kociarni. Miasto realizuje natomiast program opieki nad kotami wolno żyjącymi, obejmujący m.in. dokarmianie, sterylizację oraz pilotażowy projekt „ekologicznych domków dla kotów” rozmieszczanych w przestrzeni miejskiej. Jednocześnie zapowiadana jest budowa nowego schroniska wraz z domem dla kotów.

Bez audytu, ale z zapowiedzią zmian

Miasto nie planuje przeprowadzenia audytu zewnętrznego schroniska, argumentując, że:

„kontrole w miejskim schronisku nie wykazały rażących nieprawidłowości w funkcjonowaniu schroniska”, a „warunki bytowe zwierząt są dobre i nie ma zaniedbań sanitarnych”. Jednocześnie urząd przyznaje, że występują „uchybienia infrastrukturalne”, dlatego „wymagana jest budowa nowego schroniska wraz z domem dla kotów”.

W odpowiedziach udzielonych redakcji miasto deklaruje również, że „podejmie potrzebne działania na rzecz większej otwartości i przejrzystości” funkcjonowania schroniska, nie precyzując jednak, jakie konkretnie zmiany miałyby zostać wprowadzone ani w jakim terminie.

Czy deklaracje te przełożą się na realne zmiany – zarówno w standardach opieki nad zwierzętami, jak i w kontroli wydatkowania publicznych środków – okaże się w kolejnych miesiącach.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamakabaret
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: staryTreść komentarza: Co do zasobów wody, to czy to czasem nie w tym nadleśnictwie parę miesięcy temu LP nie występowały o odstrzał 35 bobrów, bo te rozpanoszyły się i poprzez budowę tam znacząco podnosiły poziom wód gruntowych ? (taka była mniej wiecej argumentacja naszych "leśników")Data dodania komentarza: 7.05.2026, 11:02Źródło komentarza: Już 500 hektarów Puszczy Solskiej w płomieniach. Dyrektor Lasów Państwowych: „Jestem przerażony” [ZDJĘCIA]Autor komentarza: staryTreść komentarza: Bez przesady Panie Dyrektorze. Ten pożar, to dla LP istny dar z Niebios. Po ugaszeniu, nasi dzielni "lesnicy" będą bez przeszkód mogli wyciać dziesiatki tysięcy pełnowartościowych starych drzew, których w innych okolicznosciach nie mieli by szans nawet dotknąc w warunkach obostrzeń związanych z RPNData dodania komentarza: 7.05.2026, 09:07Źródło komentarza: Już 500 hektarów Puszczy Solskiej w płomieniach. Dyrektor Lasów Państwowych: „Jestem przerażony” [ZDJĘCIA]Autor komentarza: staryTreść komentarza: przykra sprawa, ale samolotowa akcja gaśnicza to już raczej nie jest zadanie dla 65 latka startujacego z W-wy do tej akcji. Po Locie z W-wy (2 godz) mogło być zmęczenie, do tego mogło być zadymienie i deficyty tlenu (wpływ na silnik i być moze na pilota) no i stało się nieszczęścieData dodania komentarza: 7.05.2026, 08:48Źródło komentarza: Prokuratura Okręgowa w Zamościu bada przyczyny katastrofy lotniczej w Puszczy Solskiej. Zginął 65-letni pilotAutor komentarza: staryTreść komentarza: To prawda - po powołaniu SPN ilość gatunków "zielnych" na pewno ulegnie zmniejszeniu. Tutaj polecam spojrzeć na zdjęcie satelitarne lasów sobiborskich - istna szachownica jasnych plam po wyciętym lesie. Na takiej plamie następuje bujny przyrost roślin zielonych w sensie ilościowym i gatunkowym, co z kolei skutkuje zwiększeniem populacji jeleniowatych na bazie zwiększonej bazy zywieniowej (ogrodzenia nie pomagają), co z kolei jest na korzyść drapieżników, czyli wilka (wilki mają co jeść w lesie i nie chodzą po kozy pseudorolników) i rysia no i przede wszystkim dla Pana Myśliwego. Więc w tym kontekście, np dla LP i Mysliwych ten SPN to jest dramat (nie będzie co ciąc, i co strzelać). Natomiast te zwiększone hordy jeleniowatych na skutek działalności LP, to dla kierowców również jest to dramat , bo te nadmiernie rozmnożone jeleniowate wychodzą na lokalne szosy. Leśników i myśliwych nie interesuje, że po takiej harvesterowej wycince, delikatny ekosystem ściółki leśnej i organizmów martwego drewna jest dramatycznie zniszczony i moze się już nie odbudować. Bo co ich interesuje los 'braci mniejszych" ? Natomiast co do porównań, to bardziej by mi pasowała Szwecja, gdzie 4 tys ha lasu dogląda 1 leśnik, a u nas trzeba ich 13 sztuk . Więc inaczej trezba chronić las przed 1 sztuką a inaczej przed 13-oma !!Data dodania komentarza: 5.05.2026, 09:58Źródło komentarza: Izba Rolnicza przeciwko tworzeniu parku narodowego w Sobiborze bez konsultacjiAutor komentarza: staryTreść komentarza: Do tych co działają na rzecz SPN - nie lekceważcie myśliwych. To wpływowe i bogate lobby które moze skutecznie zastopować powstanie SPN. Swoją narrację bedą opierać na "dbaniu o zwykłego człowieka", ale w rzeczywistości kieruje nimi zwykły "swój interes" - obawa utraty terenów łowieckich gdzie realizują zaspokojanie swoich pierwotnych atawizmów - męska przygoda ze sztucerem za 20 tys w wypasionej terenówce za 200 tys .Data dodania komentarza: 4.05.2026, 09:07Źródło komentarza: Myśliwi sprzeciwiają się planom utworzenia Sobiborskiego Parku Narodowego
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama