Straciła dom i ukochane gobeliny

  • 24.01.2017, 10:56 (aktualizacja 29.01.2017, 11:28)
  • GD
Straciła dom i ukochane gobeliny
Tragedię przeżywa 87-letnia mieszkanka Małochwieja Małego. W pożarze domu pani Władysława straciła nie tylko część dobytku, ale również dorobek artystyczny, z którego słynęła w regionie. - Najbardziej żal mi mojej kolekcji książek i gobelinów - mówi zrozpaczona kobieta.

Pożar wybuchł w ubiegły czwartek. Około godz. 20 kobieta zobaczyła w pokoju dym i płomienie. Zdołała wyjść z budynku o własnych siłach. Za chwilę pomoc wezwali sąsiedzi.

Gdy strażacy przyjechali na miejsce, ogień wydobywał się z okna i dachu. Płomienie udało się opanować, ale część łatwopalnych rzeczy poszło z dymem. Najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru była nieszczelność przewodów kominowych. Prawdopodobniej od pękniętego komina zapalił się rozwieszony na ścianie gobelin.

87-latka mieszkała sama. Noc spędziła w domu sołtyski Małochwieja Małego, która przygarnęła kobietę pod swój dach.

- Szczęście w nieszczęściu, że pani Władzi nic się nie stało. Już wcześniej miała problemy ze słuchem, ale teraz z powodu stresu i złej pogody naprawdę bardzo słabo słyszy. Rozpacza, że spłonęły jej ukochane prace, książki i wiele innych rzeczy. Nie chce iść do żadnej placówki dla osób starszych. Najchętniej zostałby tu, gdzie mieszkała  - mówi sołtyska Anna Szymańska.

Seniorka ciągle przeżywa wydarzenia z poprzedniej nocy.

- W pokoju miałam ponad 30 gobelinów, które chciałam kiedyś oddać do muzeum. Były tam również książki, encyklopedie, nagrody, dyplomy i odznaczenia. Chyba wszystko przepadło. Nie chcę iść do domu starców. Najlepiej czułam się w swoim kątku. Chcę wrócić do swojego domu. Może uda się jeszcze zamieszkać w innych pomieszczeniach - rozpacza pani Władysława.

Bez pomocy na pewno nie zostawi jej Stowarzyszenie Mieszkańców Małochwieja Małego "Rodzinne Gniazdo". - Pani Władysława jest naszą członkinią. Zamierzamy przeprowadzić zbiórkę we wsi, aby jej pomóc - zapewnia prezes Maria Kowalczyk.

Wsparcie organizuje również Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Krasnymstawie. Deklaruje ją również miłośniczka zwierząt i ochrony przyrody Alicja Barcikowska, która poinformowała nas o nieszczęściu pani Władysławy.

- Mam częsty kontakt z panią Władysławą. Nie zostawimy jej samej. Będziemy wspierać razem z Krasnostawskim Stowarzyszeniem Na Rzecz Osób Niepełnosprawnych. Jeśli ktoś chciałby włączyć się w pomoc, proszę kontaktować się pod numer telefonu 502 824 881 - mówi Alicja Barcikowska.

GD

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe