Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 6 kwietnia 2026 05:02
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy

Na pierwszej linii - policjanci

Kiedy my zostajemy w domach, oni znajdują się na pierwszej linii walki z koronawirusem. Nie tylko patrolują ulice, dbając o nasze bezpieczeństwo, ale także wykonują szereg nowych, dodatkowych zadań. Wszystko po to, aby wygrać walkę z COVID-19.

Epidemia koronawirusa zmieniła nasze życie. Pełne jest nakazów, zakazów i ograniczeń. Niektórych zmusiła do zamknięcia się w czterech ścianach, a innych do bardziej wymagającej pracy. Na pierwszej linii walki z zarazą stanęli nie tylko lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni i laboranci, ale także policjanci.

- Faktycznie, wraz z wprowadzeniem stanu epidemii przybyło nam zadań. Oprócz patrolowania ulic, wyjazdów do wypadków i kolizji, czy podejmowania różnych innych interwencji, doszły nam obowiązki związane z rządowymi obostrzeniami. Wśród nich są m.in. kontrole i pomoc osobom objętym kwarantanną, sprawdzanie miejsc, gdzie może spotykać się i gromadzić duża liczba osób, ogłaszanie komunikatów przez urządzenia głośnomówiące czy kontrolowanie liczby pasażerów w środkach komunikacji miejskiej – wylicza podkom. Ewa Czyż, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Do realizacji swoich zadań policjanci wykorzystują różne metody i środki. Patrolują ulice pieszo, w radiowozach, a nawet przy pomocy dronów. Podkom. Ewa Czyż zapewnia, że zdecydowana większość osób stosuje się do wprowadzonych obostrzeń i pozostaje w domach.

- Chełmianie są naprawdę zdyscyplinowani, za co należą się słowa uznania – podkreśla policjantka.

W naszym regionie przypadki łamania przepisów zdarzały się incydentalnie. Za każdym razem mundurowi zachowują środki ostrożności. Tak było m.in. w środę, 26 marca, kiedy chełmscy funkcjonariusze zostali wezwani do jednego z dyskontów spożywczych, gdzie złapany na kradzieży złodziej oświadczył, że jest zarażony koronawirusem. Do tego zaczął kaszleć na innych i stwierdził, że ma gorączkę. Policjanci przybyli na interwencję w specjalnych kombinezonach i maseczkach ochronnych. Ten przypadek pokazuje, że podobnie jak lekarze, pielęgniarki, czy ratownicy medyczni, znajdują się na pierwszej linii frontu w walce z koronawirusem.

- Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Zaczynając pracę w policji ślubowaliśmy strzec bezpieczeństwa państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia – mówi sierż. szt. Marcin Nowicki, dzielnicowy rejonu nr 2 we Włodawie, mający już za sobą 11 lat służby. - Czy się boję? Mam żonę i czwórkę dzieci. Boję się przede wszystkim o rodzinę. Wykonuję swoje zadania jak najlepiej, stosując się do zaleceń sanitarnych. Mamy pełne środki ochrony osobistej i, jeśli zachodzi taka potrzeba, zakładamy je na interwencje – tłumaczy.

Jak mówi sierż. szt. Nowicki, włodawianie są zdyscyplinowani, a pracę funkcjonariuszy oceniają bardzo dobrze.

- Kiedy jeździmy radiowozem, wygłaszając komunikaty lub sprawdzamy osoby objęte kwarantanną, mieszkańcy często do nas machają i pozdrawiają. Pokazują nam kciuka uniesionego w górę, czyli gest będący oznaką podziwu lub pochwały. Oczywiście odwdzięczamy się tym samym. To jest naprawdę miłe. To dla nas nagroda za sumienną służbę – podkreśla dzielnicowy.

Na dowód tego, w minionym tygodniu na ręce komendanta powiatowego policji we Włodawie wpłynęło podziękowanie od mieszkanki miasta. Kobieta wyraziła uznanie oraz wdzięczność za skuteczne działania funkcjonariuszy dotyczące emitowania komunikatów przypominających o stanie epidemii i aktualnych zaleceniach.

- Uważam, że najskuteczniejszą metodą powstrzymywania ludzi przed wychodzeniem z domu jest to, co włodawska policja zrobiła, czyli apel przez megafon z radiowozu jeżdżącego po mieście. Takie działania powinny odbywać się codziennie – napisała w swoim mailu do komendanta mieszkanka Włodawy.

- Te słowa są niezwykle ważne i potwierdzają, jak właściwy jest odbiór działań służb w tym niezwykle trudnym dla wszystkich czasie. Dziękując za uznanie, ponownie apelujemy do mieszkańców – jeśli tylko możecie – zostanie w domach. Dbajcie o siebie i swoich bliskich. Tylko stosując się do zaleceń służb można przerwać albo znacznie ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa – mówi podinsp. Bożena Szymańska, rzeczniczka prasowa włodawskiej komendy.

Sierż. szt. Nowicki zaznacza, że policjanci nie są tylko od egzekwowania rządowych obostrzeń, ale także od pomocy.

- Nie chodzi tylko o to, żeby przyjechać i skontrolować kogoś objętego kwarantanną. Taka osoba powinna czuć w nas wsparcie. Wykonując tego typu działania zawsze pytamy mieszkańców, jak się czują i czy czegoś nie potrzebują. Jedna pani poprosiła nas o zrobienie zakupów. Koleżanka, z którą pełniłem służbę, obiecała że po pracy uda się do sklepu i dostarczy kobiecie potrzebne produkty. Akurat ubiegł nas jej sąsiad, ale to również się ceni – relacjonuje funkcjonariusz. - W tym trudnym czasie powinniśmy być zjednoczeni i pomagać sobie wzajemnie, bo wróg jest jeden, jest nim koronawirus – dodaje sierż. szt. Nowicki.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ad 12.04.2020 15:31
Dlaczego mój komentarz nie pojawił się? KIEROWCY CIĘŻARÓWEK, SPRZEDAWCY, KURIERZY - DZIĘKUJEMY! BEZ WAS PÓŁKI W SKLEPIE BYŁYBY PUSTE, A NARÓD GŁODNY. REDAKTORZE ODROBINA REFLEKSJI NIE ZASZKODZI!

Ad 12.04.2020 12:40
Gdyby nie KIEROWCY TIROW, półki w sklepie byłyby puste, ktoś nam to wszystko przywozi.Gdyby nie Sprzedawcy i kierowcy sklepy z pustymi półkami byłybyzamknięte, gdyby nie KURIERZY, nie byłoby paczek. O tym nikt nie pamięta i nie widzi. DZIĘKUJEMY! redaktor niech otworzy oczy i poszerzy horyzonty i podda refleksji. Tak, policjanci, medycy niezwykle ważna praca, bez pozostałych nie byłoby nic....

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner Monter
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama