Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 17 sierpnia 2026 17:35
Reklama radio Bon Ton
Reklama
Wyjątkowa opowieść o wyjątkowym człowieku

Chełm. ”Wowa” Brodecki i jego ułańska szarża przez stulecie [ZDJĘCIA, FILM]

Dwuletni chłopiec śmieje się beztrosko do końskich grzyw, gdy pod płozami sań trzeszczy zamarznięty Bug. Wołyń. Luty 1944 roku. Wokół płoną polskie osady, z oddali dochodzą odgłosy wojennej pożogi, a rodzina ucieka w stronę rzeki, za którą ma nadzieję znaleźć schronienie. Dorośli modlą się i płaczą. Chłopiec tymczasem patrzy na konie i nie rozumie jeszcze, że właśnie przeżywa jedną z najważniejszych chwil swojego życia.

Strażnik nie schodzi z siodła

Dziś Włodzimierz „Wowa” Brodecki mieszka w Krakowie. Jest już na emeryturze, choć pracował jeszcze przez dziesięć lat po tym, jak mógł przejść na zasłużony odpoczynek. Pozostał związany z Teatrem Ludowym jako jego honorowy artysta, ale jego nazwisko kojarzy się również z działalnością na rzecz zachowania pamięci o polskich żołnierzach i Kresach. Wciąż, z niebywałą sprawnością młodego człowieka, siada w siodle. Pełni również funkcję prezesa krakowskiego środowiska żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji AK. To szczególna rola, bo pokolenie bezpośrednich świadków wojny niemal całkowicie już odeszło.

Brodecki wie, że wraz z nimi odchodzi bezpośrednia pamięć - pamięć nie z książek i archiwów, lecz z domów, rozmów, rodzinnych fotografii i osobistych wspomnień.

- Wszyscy prawdziwi żołnierze tamtych dni już odeszli. Poumierali. Zostaliśmy my - ich synowie, córki i wnukowie. I właśnie dlatego spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność. Możemy powiedzieć: to było dawno, to już przeszłość. Ale wtedy razem z ludźmi odchodzą historie, których nikt później nie będzie potrafił odtworzyć w taki sam sposób. Naszym świętym obowiązkiem jest kontynuowanie tej wiedzy. Musimy pielęgnować pamięć o rzezi wołyńskiej, o polskich losach na Kresach, o żołnierzach, którzy walczyli i ginęli, a później przez lata nie mogli nawet swobodnie opowiadać o własnej przeszłości. To nie jest dla mnie kwestia zemsty ani rozdrapywania ran. Pamięć nie może oznaczać nienawiści. Ale bez pamięci nie ma prawdy, a bez prawdy nie ma uczciwego pojednania - podkreśla.

Kiedy pojawia się na uroczystościach patriotycznych we Wrocławiu, Warszawie czy innych miastach, jego sylwetka natychmiast przyciąga uwagę. Nienaganny mundur. Wyprostowana postawa. Dumnie uniesiona głowa. I koń, który dla niego od dawna jest czymś więcej niż zwierzęciem. Jest częścią języka, którym opowiada historię.

W jego obecności przeszłość nie wygląda jak zakurzony rozdział podręcznika. Ma twarz konkretnego człowieka, głos świadka i rytm kopyt.

„Wowa” Brodecki przez dziesięciolecia przemierzał drogi, którymi wcześniej szli i jechali polscy żołnierze. Z czasem jego własne ślady zaczęły nakładać się na ich ślady.

Jego życie przypomina więc długi rajd przez XX i XXI wiek. Od Wołynia do Krakowa. Od rodzinnego domu do teatralnej sceny. Od Bugu do Wału Pomorskiego. Od Sandau nad Łabą po Monte Cassino. A wszystko zaczęło się od koni.

Tych samych, które w lutym 1944 roku ciągnęły sanie po lodzie Bugu, gdy wokół płonęły polskie osady. Dwuletni „Wowa” nie wiedział wtedy, dokąd jedzie. Nie wiedział również, że pewnego dnia sam stanie się częścią opowieści, którą będzie przekazywał następnym pokoleniom.

Ale już wtedy, w środku płonącego Wołynia, patrzył na końskie grzywy. I być może właśnie tam, zrodziło się w jego wnętrzu coś, co po dziś dzień stanowi siłę i sens jego życia.

Czytaj także:


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: gość Treść komentarza: no fajnie tylko kto to sfinansował 40 baniek dostali a 50 miasto wywaliło na to coś to nie ma na remonty ulic po opadach woda zalewa kilka ulic tiry jeżdżą pod oknami mieszkańców no ciekawe czy taki Chełm bogaty a inwestycja na PKSie leży Data dodania komentarza: 17.08.2026, 13:37 Źródło komentarza: Hałas przy boisku pod balonem. Prezydent Chełma: „To problemy przejściowe” Autor komentarza: Ada Treść komentarza: W Chełmie potrzebny jest monitoring miejski ! Obecnie te kamery na ulicach miasta Chełm nie działają ! Łobuzy wiedzą o tym i wykorzystują obecną sytuację ! Dlaczego radni miejscy nic w tym temacie nie robią ? Czy nie potrafią zdobyć dofinansowania z UE ! Data dodania komentarza: 17.08.2026, 13:17 Źródło komentarza: Chełm. Próba włamania do bankomatu przy ulicy Lwowskiej? Ktoś rozpylił gaz Autor komentarza: następna podwiecha Treść komentarza: Pislandczycy żyją tylko wspomnieniową martyrologią . Nic z życia i dla życia. Rzeź , śmierć , przegrane bitwy to ich karma. Jak żyć , jak żyć panie Dęęęcie ? Data dodania komentarza: 17.08.2026, 09:41 Źródło komentarza: Prezydent Chełma zapowiada odbudowę pomnika 7 Pułku Piechoty Legionów Autor komentarza: kierowca bombowca Treść komentarza: Jak nie w ciężarówkę, to w drzewo. Nie ma to jak kierowcy BMW. Data dodania komentarza: 17.08.2026, 09:37 Źródło komentarza: BMW wbiło się w ciężarówkę. Kierowca zginął na miejscu Autor komentarza: piwosz Treść komentarza: I czego skamlesz?????? Chmielaki odbywają się co roku od początku lat siedemdziesiątych. Jakoś miasto nie zawaliło się od smakoszy piwa. Proponuję abyś zamkną się w jakiejś ciemnej jamie i nie wychodził przez czas trwania święta chmielu. Ja tam lubię piwo i tą imprezę jak wielu zwykłych normalnych na ciele i umyśle ludzi. Pozdrawiam i życzę miłego spędzania czasu w jamie. Data dodania komentarza: 15.08.2026, 17:54 Źródło komentarza: Krasnystaw. Chmielaki 2026: zmiany w organizacji ruchu. Te ulice zostaną wyłączone z ruchu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama