Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 17 sierpnia 2026 17:35
Reklama radio Bon Ton
Reklama
Wyjątkowa opowieść o wyjątkowym człowieku

Chełm. ”Wowa” Brodecki i jego ułańska szarża przez stulecie [ZDJĘCIA, FILM]

Dwuletni chłopiec śmieje się beztrosko do końskich grzyw, gdy pod płozami sań trzeszczy zamarznięty Bug. Wołyń. Luty 1944 roku. Wokół płoną polskie osady, z oddali dochodzą odgłosy wojennej pożogi, a rodzina ucieka w stronę rzeki, za którą ma nadzieję znaleźć schronienie. Dorośli modlą się i płaczą. Chłopiec tymczasem patrzy na konie i nie rozumie jeszcze, że właśnie przeżywa jedną z najważniejszych chwil swojego życia.

 

- Dokładnie pierwszego lutego przybiegła do nas Luba, Ukrainka, przyjaciółka mojej mamy. Krzyczała od progu: «Róża, zabieraj dzieci i uciekaj za Bug! Idą na osadę!». Nie mieliśmy wozu ani czasu, żeby cokolwiek ze sobą zabrać. Liczyło się tylko jedno: wyjechać, zanim będzie za późno. Teść Luby, który był Polakiem, przyjechał po nas saniami. Ruszyliśmy w nieznane, praktycznie bez przygotowania. Mama opowiadała później, że Bug był wtedy skuty lodem. Brzegi były bardzo strome i kręte, dlatego nie mogliśmy jechać zwykłą drogą. Trzeba było uciekać samym korytem rzeki, po lodowej tafli - wspomina Brodecki.

Przez około cztery kilometry uciekinierzy jechali przez zamarznięty Bug, a wokół nich rozsypywał się świat, który tak dobrze znali i kochali. Na horyzoncie widać było płonące polskie osady. Dorośli płakali i modlili się, bo wiedzieli, że za chwilę mogą stracić wszystko. Nie wiedzieli, co będzie za godzinę, za dzień, za tydzień.

- A ja miałem dwa lata. Dla mnie najważniejsze były konie. Patrzyłem na ich grzywy, na ruch sań, na zwierzęta ciągnące nas przez lód i po prostu się śmiałem. Nie rozumiałem jeszcze, że jedziemy przez środek tragedii. Mój czteroletni brat był dużo bardziej świadomy tego, co tak naprawdę się dzieje. Rodzice uczyli go na szybko modlitwy po ukraińsku, żeby w razie kontroli mógł udawać ukraińskie dziecko. Dla mnie to była świetna przejażdżka, a chodziło przecież o życie - mówi wpatrzony w dal „Wowa”.

Stanisław Brodecki wrócił do rodziny dopiero po przejściu własnego, wojennego szlaku. Po rozbrojeniu 27. Wołyńskiej Dywizji AK został wcielony do 1. Samodzielnej Brygady Kawalerii - armii tych, którzy, jak to się czasami określa, „nie zdążyli do Andersa”. Przeszedł z nią kolejne etapy walk, przez Wał Pomorski aż do Sandau nad Łabą. Po wojnie rodzina Brodeckich przeniosła się do Chełma. Stanisław został kwatermistrzem szpitala wojskowego. Wojna formalnie się skończyła, ale w domu sanacyjnego oficera żył wciąż świat sprzed 1939 roku.

10 sierpnia realizowana była pierwsza część zdjęć do filmu opowiadającego o słynnym Chełmianinie - Włodzimierzu "Wowie" Brodeckim. Zdjęcia kręcono na tzw. polanie hubertusowej w Janowie. Brali w tym udział członkowie Chełmskiego Stowarzyszenia Koni i Kawalerii Polskiej. Towarzyszyliśmy kamerze. 

Dziecko wojny szuka własnej sceny

W powojennej Polsce pamięć o wielu wydarzeniach musiała być przechowywana w zaciszu domowego ogniska. O losach Kresów, o sowieckich represjach, o Katyniu czy o tragedii Wołynia nie można było mówić oficjalnie tak, jak mówiono przy stole. Brodeckim pozostały liczne traumy, wspomnienia i prywatna determinacja, by to, co najważniejsze, nigdy nie umarło.

Róża Brodecka dożyła stu lat, ale wojna nie przestała do niej wracać.

- Mama do końca swoich dni budziła się w nocy z krzykiem. Wydawało jej się, że znowu mordują ludzi, że wraca tamten czas. Człowiek może uciec z miejsca, może przekroczyć granicę, może zmienić mieszkanie, miasto i całe życie, ale pewnych obrazów nie da się zostawić za sobą. Myśmy w domu żyli tą pamięcią. Wiedzieliśmy, co wydarzyło się naprawdę, choć w szkole nie można było o tym mówić. Rodzice codziennie po kryjomu nastawiali radio, żeby słuchać Radia Wolna Europa. O Katyniu wiedzieliśmy wszystko, choć oficjalnie ta prawda nie mogła istnieć - wspomina pan Włodzimierz.

Z jednej strony próbował nauczyć się nowego świata, ale z drugiej strony wiedział doskonale, że nie ucieknie od pamięci i historii - właśnie tej, która stanowiła tak ważny dla jego rodziny, choć bolesny, obszar.

- Człowiek od dziecka uczył się więc, że pamięć czasami trzeba chronić tak samo jak człowieka - mówi z namysłem.

Młody Wowa nie należał jednak do tych, którzy łatwo podporządkowują się regułom. Był chłopakiem krnąbrnym, niezależnym i skłonnym do buntu. Z technikum chmielarskiego w Krasnymstawie musiał odejść, kiedy wraz z kolegami wszedł w posiadanie broni. Nie zagrzał długo miejsca również w technikum w Okszowie. Dopiero szkoła pszczelarska w Pszczelej Woli przyniosła mu dyplom. Prawdziwy przełom przyszedł jednak nie w szkole, lecz w teatrze.

Wszędzie, gdzie tylko pojawiał się Brodecki, wzbudzał zainteresowanie i podziw. 

Dalsza część artykułu na kolejnej stronie:


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: gość Treść komentarza: no fajnie tylko kto to sfinansował 40 baniek dostali a 50 miasto wywaliło na to coś to nie ma na remonty ulic po opadach woda zalewa kilka ulic tiry jeżdżą pod oknami mieszkańców no ciekawe czy taki Chełm bogaty a inwestycja na PKSie leży Data dodania komentarza: 17.08.2026, 13:37 Źródło komentarza: Hałas przy boisku pod balonem. Prezydent Chełma: „To problemy przejściowe” Autor komentarza: Ada Treść komentarza: W Chełmie potrzebny jest monitoring miejski ! Obecnie te kamery na ulicach miasta Chełm nie działają ! Łobuzy wiedzą o tym i wykorzystują obecną sytuację ! Dlaczego radni miejscy nic w tym temacie nie robią ? Czy nie potrafią zdobyć dofinansowania z UE ! Data dodania komentarza: 17.08.2026, 13:17 Źródło komentarza: Chełm. Próba włamania do bankomatu przy ulicy Lwowskiej? Ktoś rozpylił gaz Autor komentarza: następna podwiecha Treść komentarza: Pislandczycy żyją tylko wspomnieniową martyrologią . Nic z życia i dla życia. Rzeź , śmierć , przegrane bitwy to ich karma. Jak żyć , jak żyć panie Dęęęcie ? Data dodania komentarza: 17.08.2026, 09:41 Źródło komentarza: Prezydent Chełma zapowiada odbudowę pomnika 7 Pułku Piechoty Legionów Autor komentarza: kierowca bombowca Treść komentarza: Jak nie w ciężarówkę, to w drzewo. Nie ma to jak kierowcy BMW. Data dodania komentarza: 17.08.2026, 09:37 Źródło komentarza: BMW wbiło się w ciężarówkę. Kierowca zginął na miejscu Autor komentarza: piwosz Treść komentarza: I czego skamlesz?????? Chmielaki odbywają się co roku od początku lat siedemdziesiątych. Jakoś miasto nie zawaliło się od smakoszy piwa. Proponuję abyś zamkną się w jakiejś ciemnej jamie i nie wychodził przez czas trwania święta chmielu. Ja tam lubię piwo i tą imprezę jak wielu zwykłych normalnych na ciele i umyśle ludzi. Pozdrawiam i życzę miłego spędzania czasu w jamie. Data dodania komentarza: 15.08.2026, 17:54 Źródło komentarza: Krasnystaw. Chmielaki 2026: zmiany w organizacji ruchu. Te ulice zostaną wyłączone z ruchu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama