Podejrzany obiekt nadlatywał od strony Białorusi
Pierwszy komunikat DORSZ pojawił się w niedzielę po godz. 13. Wojsko poinformowało, że systemy obserwacji przestrzeni powietrznej zarejestrowały sygnał, który mógł wskazywać na obecność niezidentyfikowanego obiektu nadlatującego z kierunku Białorusi.
"W ramach weryfikacji zapisów systemów radiolokacyjnych w rejon skierowany został wojskowy śmigłowiec. Prowadzone działania mają na celu potwierdzenie charakteru zarejestrowanego obiektu oraz wykluczenie m.in. możliwości, że zarejestrowany sygnał był efektem zjawisk lub anomalii meteorologicznych" – podało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
CZYTAJ TEŻ: Przedwojenny skarb na chełmskim strychu. Odnaleziono unikatowy zabytek polskiej elektrotechniki
Jednocześnie DORSZ zaznaczyło, że w ostatnich godzinach nie odnotowano aktywności rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu związanej z atakami na cele znajdujące się na terytorium Ukrainy.
Weryfikacja prowadzona była w rejonie na wschód od Lublina, aż do granicy państwa.
Alarm odwołany. To były ptaki
Około godziny później pojawił się kolejny komunikat Dowództwa Operacyjnego RSZ, który rozwiał wątpliwości.
"W wyniku przeprowadzonej weryfikacji ustalono, że zarejestrowane przez systemy radiolokacyjne wskazania nie były związane z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej. Ich przyczyną było duże stado ptaków, którego przelot został zarejestrowany przez systemy obserwacji przestrzeni powietrznej" – czytamy.
CZYTAJ: Gospodynie z powiatu chełmskiego odnoszą sukcesy w ogólnopolskim konkursie kulinarnym [ZDJĘCIA]
Wojsko jednoznacznie podkreśliło, że nie odnotowano żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych na bieżąco monitoruje sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do realizacji powierzonych zadań.


Napisz komentarz
Komentarze