W Lublinie do kulinarnej rywalizacji stanęły 24 koła gospodyń wiejskich, które wcześniej zwyciężyły w eliminacjach powiatowych, udowadniając, że lubelska kuchnia ma nie tylko smak, ale i charakter. Były tradycyjne receptury, rodzinne sekrety przekazywane z pokolenia na pokolenie oraz dania, które sprawiały, że jury miało wyjątkowo trudne zadanie. Bo jak wybrać najlepsze spośród tylu pyszności?
Potrawy oceniała znakomita komisja konkursowa w składzie: Piotr Huszcz - szef kuchni, właściciel firmy „Kuchnia z natury”, Mariola Tymochowicz - kulturoznawczyni, folklorystka, etnolożka, znawca kuchni chłopskiej, Katarzyna Kaczmarczyk – kucharka, pasjonatka kuchni tradycyjnej.
Uczestnicy udowodnili, że kulinarne dziedzictwo województwa lubelskiego ma się znakomicie, a koła gospodyń wiejskich są jego najlepszymi ambasadorami.
- Nasze KGW „Kobiety z pasją” działa od niedawna, bo od stycznia 2024 roku – mówi przewodnicząca koła Edyta Ostapińska. - Staramy się integrować mieszkańców Jagodnego oraz Sajczyc, bo mamy też członków z tej miejscowości. Nie tańczymy, nie śpiewamy, ale oddałyśmy się całym sercem tradycji i kulturze kulinarnej, którą naprawdę pielęgnujemy. Staramy się uczestniczyć w wielu konkursach, wydarzeniach, eventach. Gotowałyśmy już z Mateuszem Gesslerem, uczestniczyłyśmy w konkursie z panią Ewą Wachowicz. Zdobywamy liczne nagrody, a drugie miejsce w etapie wojewódzkim konkursu „Polska smakuje” to chyba nasz największy sukces.
Do konkursu KGW Jagodne wystartowało z potrawą według starego przepisu z zeszytu babci. To drożdżowe pierogi pieczone z kaszą jęczmienną, ziemniakami i okrasą z cebulki i boczku.
- To zapomniany przepis, który odtworzyłyśmy własnymi siłami z pamięci smaku, trochę z opowieści starszych pokoleń, babć, ciotek, nawet osób zupełnie nam obcych. Bardzo chcemy, by nasze danie znalazło się w rejestrze produktów regionalnych Urzędu Marszałkowskiego Lubelszczyzny – dodaje Agnieszka Stolarczyk. – Wybór tej potrawy do konkursu okazał się strzałem w dziesiątkę. Wygrałyśmy w etapie regionalnym, który odbył się w Siennicy Różanej, i awansowałyśmy do konkursu wojewódzkiego, gdzie dostałyśmy się do czołówki. To dla nas ogromny zaszczyt.
Czytaj też:
Jak przekonuje pani Agnieszka, przepis na to popisowe danie jest bardzo prosty.
– Tu nie można się pogubić. Przygotowujemy ciasto drożdżowe, takie bardzo podstawowe: drożdże, cukier, mąka, jajko, sól, olej. Później farsz. To są tylko ziemniaki, kasza i zwykłe skwareczki, boczek, cebulka, słoninka, sól, pieprz. Jedyny zaskakujący element dla współczesnych gospodyń to jest to, że gotujemy ziemniaki, a kasza jest zaparzona w ziemniakach. Nie jest gotowana osobno, tylko wszystko w jednym garnku. Wrzucamy wszystko do gotowanych ziemniaków i doprawiamy. Do ciasta drożdżowego wkładamy farsz, formujemy podłużne bułeczki, zostawiamy na chwilkę, żeby podrosły, smarujemy jajkiem, pieczemy i gotowe. Dosyć dużo tego farszu dajemy, bo jest najważniejszy w tym wszystkim.
- Na konkursie zaprezentowałyśmy te bułki w formie klasycznej, ale można je także podawać przekrojone na pół i podsmażane z dwóch stron na złoty kolor. Do tego proponujemy śmietanę z pesto pietruszkowym i osobno jeszcze skwareczki do maczania, a w kubeczku zsiadłe mleko. Takie proste, tradycyjne jedzenie kiedyś było codziennością, dzisiaj okazuje się, że jest towarem luksusowym – mówi z uśmiechem gospodyni.
Przewodnicząca koła przypuszcza, że „Kobiety z pasją” miały szansę na główną nagrodę, lecz ocena mogła był obniżona za to, że nie zaprezentowały się w regionalnych strojach ludowych, a tylko w swoich „firmowych” fartuszkach. – Mamy tylko stroje typowe dla kół wiejskich - fartuszek i opaska. Nie dorobiłyśmy się jeszcze wzoru, który by pasował do nowoczesnych kobiet kultywujących lokalne tradycje, do charyzmy koła i przebojowości naszych członkiń.


Napisz komentarz
Komentarze