Dyskusja nad raportem finansowym, organizacyjnym i kadrowym Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Krasnymstawie zdominowała obradujących radnych powiatowych. Choć temat był wcześniej analizowany na posiedzeniach komisji Ochrony Zdrowia oraz Komisji Finansów, w trakcie sesji doszło do szczegółowej wymiany zdań na temat wyzwań, przed którymi stoi jedyny szpital w powiecie.
20-letni sprzęt do wymiany
Pytanie o modernizację bazy diagnostycznej zadał radny Marek Nieścior, dociekając, kiedy lecznica wzbogaci się o nowy gastroskop i kolonoskop. Jak podkreślał, od mieszkańców i potencjalnych pacjentów otrzymuje liczne zapytania w tej sprawie, a zapowiadany zakup sprzętu wysokiej klasy znacząco podniósłby precyzję i bezpieczeństwo wykonywanych zabiegów.
Dyrektor SPZOZ Zbigniew Widomski potwierdził, że obawy pacjentów są uzasadnione, ujawniając, że obecnie stosowana aparatura pochodzi z 2006 roku.
– Szpital to nie jest zakład produkcyjny. To jest instytucja, która dba o zdrowie i życie ludzi. Aby dobrze funkcjonował, musi być wyposażony w sprzęt najnowszej generacji – argumentował szef lecznicy.
Powołując się na własne doświadczenia medyczne, wskazał, jak kluczowa jest czułość nowoczesnych aparatów w wykrywaniu wczesnych zmian nowotworowych i dysplazji.
Dyrektor poinformował, że po uzyskaniu zgody starostwa i skarbnika szpital jest gotowy do natychmiastowego uruchomienia procedury przetargowej. Nowe urządzenia mają zostać zakupione jeszcze w tym roku, niezwłocznie po wpłynięciu funduszy.
Milionowe nadwykonania i kryzys w finansowaniu
Szef krasnostawskiej placówki odniósł się również do trudnej sytuacji finansowej, zaznaczając, że z tak krytycznym stanem w szpitalnictwie powiatowym nie spotkał się w swojej ponad 20-letniej karierze zawodowej.
Dyrektor poinformował, że za ubiegły rok placówka ma niezapłacone 4 mln 337 tys. zł za nadwykonania.
– Przecież szpital te pieniądze wydał. Kupił leki, musiał opłacić prąd, wodę, wynagrodzenia i tak dalej – tłumaczył.
W tym roku nadwykonania również przekroczyły 4 mln zł. Jak przekazał dyrektor, w ostatnich dniach zapłacono 1 mln 325 tys. zł za świadczenia nielimitowane. Dyrektor krytycznie odniósł się także do limitów badań. Według przedstawionych przez niego danych szpital może wykonywać miesięcznie 13 kolonoskopii i 15 gastroskopii. Zapewnił przy tym, że na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i w przypadkach zagrożenia życia pacjenci są przyjmowani bez względu na wyczerpane limity.
- Został u nas odtworzony oddział ortopedii. Udało nam się pozyskać znakomitego specjalistę na stanowisko ordynatora oraz drugiego, młodego ortopedę na etat. Widzę ogromną przyszłość dla tego oddziału, a przede wszystkim realną korzyść dla mieszkańców - powiedział podczas sesji Widomski.
Wśród sukcesów organizacyjnych wymieniono natomiast pomyślne przejście procedur akredytacyjnych (wynik 77% przy progu 75%) oraz odnowienie certyfikatu ISO na okres trzech lat.
Widmo likwidacji położnictwa i gigantyczna strata
Druga część debaty skupiła się na strukturze organizacyjnej oraz braku kadr medycznych. Radny Andrzej Leńczuk nawiązał do swoich wcześniejszych interpelacji dotyczących pogłosek o konsolidacji oddziałów oraz ogólnokrajowych planach Ministerstwa Zdrowia, dotyczących likwidacji nierentownych porodówek. Radny prosił również o przedstawienie szczegółów dotyczących kolejek do specjalistów na kolejnej sesji.
Z przedstawionych przez dyrektora danych wynika, że do końca sierpnia w krasnostawskim szpitalu odebrano zaledwie 92 porody (z prognozą około 140 do końca roku), podczas gdy próg rentowności szacowany jest na minimum 400 porodów rocznie. Odpowiadając na pytanie radnego Mariusza Frąca o koszty generowane przez tę komórkę, dyrektor ujawnił wprost skale deficytu: o ile w ubiegłym roku strata oddziału ginekologiczno-położniczego wyniosła 5,7 mln zł, o tyle w tym roku szacowana jest aż na 6,7–6,8 mln zł.
Władze szpitala analizują rozwiązanie polegające na rezygnacji z położnictwa i neonatologii przy jednoczesnym pozostawieniu ginekologii w formie hospitalizacji w sieci NFZ. Zapobiegłoby to konieczności przeprowadzania nowego konkursu i utracie poradni. Kluczowym problemem pozostają jednak braki kadrowe – obecnie na oddziale pracuje tylko jeden pełnoetatowy specjalista z pełnymi uprawnieniami zabiegowymi oraz dwóch lekarzy dyżurujących. Placówka planuje ogłoszenie konkursu na stanowisko lekarza kierującego oddziałem, licząc na pozyskanie kadr z ośrodków lubelskich.
- Wystarczyłoby, aby przyszło do nas dwóch stosunkowo młodych ginekologów, a otworzyłyby się przed nami zupełnie nowe możliwości. Z wyliczeń, które przeprowadziliśmy w ostatnich dniach, wynika jasno: gdybyśmy pozostawili ten oddział w formule hospitalizacji, to – przepraszam za potoczne sformułowanie – finanse na tej hospitalizacji by się nam bilansowały - powiedział dyrektor.
Gdyby szpital przeszedł na ginekologię planową, praca odbywałaby się wyłącznie od poniedziałku do piątku, bez żadnych dyżurów.
- W takim scenariuszu fundusz odbiera nam jednak wszystkie środki na ginekologię, położnictwo oraz neonatologię i ogłasza konkurs. Automatycznie likwidowana jest też nasza poradnia ginekologiczno-położnicza. W efekcie nie mielibyśmy żadnej gwarancji, czy do takiego konkursu nie wystartuje podmiot prywatny albo na przykład szpital z Zamościa - powiedział dyrektor.
I dodał:
- Dlatego po przeanalizowaniu wszystkich zalet i wad uważam, że jeśli podejmą Państwo decyzję o likwidacji położnictwa, najwłaściwszym krokiem będzie pozostawienie ginekologii w trybie hospitalizacji. Z naszych rozmów z Narodowym Funduszem Zdrowia wynika, że jest to rozwiązanie najbardziej adekwatne do obecnej sytuacji szpitala.


Napisz komentarz
Komentarze