Podczas sesji radni rozmawiali jednak nie tylko o potencjalnych korzyściach programu. Pojawiły się również pytania dotyczące wpływu zwolnień na dochody miasta. W dyskusji zwrócono uwagę, że przyznanie ulgi oznacza czasowe ograniczenie wpływów z podatku od nieruchomości, a jednocześnie nie można obecnie dokładnie określić, jak duże będą to kwoty.
Na czym będą polegały ulgi?
Zwolnienie ma być udzielane w ramach pomocy de minimis, czyli formy pomocy publicznej dla przedsiębiorców, której zasady i limity określają przepisy prawa.
Mechanizm przewidziany w uchwale uzależnia długość okresu zwolnienia od liczby utworzonych nowych miejsc pracy. Zgodnie z przedstawionymi podczas sesji założeniami utworzenie jednego nowego miejsca pracy oznacza możliwość zwolnienia przez 12 miesięcy, a utworzenie trzech nowych miejsc pracy - przez 24 miesiące. Z kolei utworzenie pięciu nowych miejsc pracy - przez 36 miesięcy.
Rozwiązanie ma więc premiować przedsiębiorców, którzy w związku z nową inwestycją nie tylko zwiększą majątek firmy, ale również zatrudnią nowych pracowników.
W praktyce oznacza to, że wysokość korzyści dla przedsiębiorcy będzie zależała nie tylko od liczby utworzonych miejsc pracy, ale również od wartości i powierzchni nieruchomości objętej podatkiem.
Radny pytał o wpływ ulg na budżet miasta
Podczas dyskusji radny Mariusz Grams zwrócił uwagę przede wszystkim na relację pomiędzy liczbą nowych miejsc pracy a okresem zwolnienia z podatku.
Przypomniał, że wcześniej zgłaszał uwagi dotyczące zaproponowanych progów i zapytał skarbnika, jak z punktu widzenia finansów miasta należy oceniać takie rozwiązanie.
- Kiedy wcześniej zgłaszałem uwagę do tego projektu, chodziło mi o liczbę miejsc pracy i zwolnienie z podatku od nieruchomości. Jedna osoba - 12 miesięcy, trzy osoby - 24 miesiące, pięć nowych miejsc pracy - 36 miesięcy. Mam pytanie do pana skarbnika: jak pan skarbnik na takie propozycje się zapatruje, bo wiadomo, że to będzie ze stratą do budżetu - pytał radny Mariusz Grams.
Wątpliwość radnego dotyczyła więc przede wszystkim tego, czy czasowe zmniejszenie dochodów podatkowych będzie dla miasta opłacalne i zostanie zrekompensowane przez korzyści wynikające z pojawienia się nowych przedsiębiorstw i miejsc pracy.
To pytanie ma szczególne znaczenie w przypadku inwestycji, których wartość i zakres mogą być bardzo różne. Podatek od nieruchomości jest bowiem uzależniony m.in. od rodzaju i powierzchni opodatkowanych obiektów, a nie od samej liczby zatrudnionych osób.
Burmistrz: „Nie można mówić o stracie bez uwzględnienia efektów inwestycji”.
Do pytania odniósł się burmistrz miasta, który zwrócił uwagę, że samo czasowe zwolnienie z podatku nie powinno być automatycznie traktowane jako strata dla miejskiego budżetu.
- To teza zgoła nieprawdziwa - nie będzie ze stratą dla budżetu, jeśli zdołamy podjąć współpracę i umowę z przedsiębiorcą - odpowiedział burmistrz.
W jego ocenie kluczowe jest spojrzenie na ulgę nie tylko przez pryzmat utraconych w danym okresie wpływów z podatku, ale również przez pryzmat tego, co inwestycja może przynieść miastu w dłuższej perspektywie.
Jeżeli dzięki zachęcie podatkowej przedsiębiorca zdecyduje się zainwestować w Rejowcu Fabrycznym, utworzyć miejsca pracy i rozpocząć działalność, miasto może uzyskać dodatkowe efekty gospodarcze.
Skarbnik: „Bez znajomości inwestycji nie da się policzyć potencjalnych kosztów”.
Bardziej szczegółowo do kwestii finansowych odniósł się skarbnik miasta. Zwrócił uwagę na podstawową kwestię: „W momencie podejmowania uchwały nie wiadomo jeszcze, jakie konkretnie inwestycje będą realizowane w ramach programu”.
To uniemożliwia dokładne wyliczenie potencjalnych ubytków w dochodach z podatku od nieruchomości.
- Trudno mówić o powiązaniu liczby osób zatrudnionych z jakimś potencjalnym wyliczeniem straty do budżetu, bo przecież mówimy o podmiotach, które dopiero miałyby powstać w przyszłości. Tutaj kluczowe będą ewentualnie powierzchnie, które wchodzą w grę, żebyśmy mogli coś wyliczać, a liczby osób zatrudnionych nijak się nie mają do wysokości podatku - zauważył urzędnik.
Wskazał tym samym, że liczba nowych pracowników decyduje o długości okresu zwolnienia, ale sama w sobie nie pozwala określić jego wartości finansowej.
Dla przykładu, dwóch przedsiębiorców tworzących taką samą liczbę miejsc pracy może posiadać nieruchomości o zupełnie różnej wartości lub powierzchni. W konsekwencji również wysokość podatku, z którego zostaną zwolnieni, może być znacząco różna.
Przyświeca im przykład sąsiada
W dyskusji burmistrz Gabriel Adamiec odwołał się również do doświadczeń sąsiedniej gminy Rejowiec Fabryczny, wskazując na funkcjonującą tam strefę inwestycyjną.
Argumentował, że ocena tego typu rozwiązań nie powinna ograniczać się do prostego zestawienia wartości udzielonych ulg z kwotą bieżących wpływów do budżetu.
- Mogę spytać naszego sąsiada, pana wójta gminy Rejowiec Fabryczny, jak to było ze strefą inwestycyjną? Jakie ewentualne straty poniosła gmina za to, że tak atrakcyjnie wygląda strefa inwestycyjna dzisiaj - odniósł się do wątpliwości radnego włodarz.
Ostatecznie w głosowaniu nad uchwałą uczestniczyło dziewięcioro radnych i wszyscy opowiedzieli się za przyjęciem uchwały.
Czytaj także:
- Gm. Siedliszcze. Mieszkańcy Chojna Nowego Pierwszego chcą progów zwalniających. Sprawa czeka na opinie
- Gm. Siedliszcze. Nowy autobus dla WTZ pewny. Gmina szykuje także remont placówki
- Chełmska klasa A. Znicz Siennica Różana nadal na czele
- Nowy etap współpracy regionalnej. Gmina Żmudź oficjalnie przystępuje do Związku Gmin Lubelszczyzny


Napisz komentarz
Komentarze