Przyczyny wybuchu ognia w IC „Kasztelan” będą wyjaśniane przez kolejowych ekspertów oraz biegłych z zakresu pożarnictwa.
Czytaj też: Nocny pożar podkładów kolejowych. Trudna akcja strażaków przy Rampie Brzeskiej w Chełmie
Dramatyczne sceny rozegrały się w poniedziałkowy wieczór na Dworcu Głównym PKP w Dębicy (woj. podkarpackie). W jednym z wagonów pociągu IC „Kasztelan” relacji Hrubieszów–Kraków wybuchł pożar. Blisko 250 pasażerów musiało w pośpiechu opuścić skład. Na miejscu natychmiast zjawiły się służby ratunkowe.
Do stanowiska kierowania dębickiej straży pożarnej zgłoszenie o zagrożeniu wpłynęło o godzinie 19.47. Ogień pojawił się w dolnej części jedenastego wagonu, który zatrzymał się przy peronie drugim. Dzięki przytomności umysłu obsługi pociągu, która zareagowała wzorowo, udało się uniknąć tragedii. Kolejarze natychmiast chwycili za gaśnice i podjęli skuteczną próbę stłumienia ognia jeszcze przed przyjazdem służb.
– Obsługa podjęła skuteczną próbę gaszenia tego pożaru wagonu. Zachowała się znakomicie – podkreślił w rozmowie z TVN24 brygadier Jacek Pawłowski, rzecznik prasowy KP PSP w Dębicy.
Jeszcze przed przybyciem pierwszych wozów bojowych skład bezpiecznie opuściło około 250 podróżnych. Choć sytuacja wyglądała groźnie, nie było konieczności ewakuowania budynku dworca.
Przeczytaj: Kulisy rzekomego zaginięcia dwóch 21-latek nad Jeziorem Białym
Jedna osoba poszkodowana
W wyniku zdarzenia ucierpiał maszynista składu, który najprawdopodobniej podtruł się toksycznymi dymami podczas akcji gaśniczej. Mężczyzna trafił pod opiekę zespołu ratownictwa medycznego. Po przebadaniu w karetce odmówił jednak dalszej hospitalizacji.
Do walki z żywiołem skierowano dziewięć zastępów straży pożarnej. Ogień na szczęście nie rozprzestrzenił się na pozostałą część pociągu. Po stłumieniu płomieni ratownicy skupili się na schładzaniu mocno rozgrzanego silnika i podwozia wagonu.
Pożar sparaliżował ruch pociągów na trasie Kraków–Rzeszów. Linia ta została całkowicie zablokowana w obu kierunkach. Po opanowaniu sytuacji przez strażaków ruch został częściowo wznowiony i odbywa się wahadłowo (jednym torem). Dla pasażerów pechowego składu zorganizowano autobusy, którymi bezpiecznie ruszyli w dalszą drogę do Krakowa.
Przyczyny wybuchu ognia w IC „Kasztelan” będą wyjaśniane przez kolejowych ekspertów oraz biegłych z zakresu pożarnictwa.
„Czerwona Strzała” nowoczesna tylko na papierze
Na marginesie tego zdarzenia trzeba dodać, że zwiększona awaryjność pociągów IC „Kasztelan” nie jest kwestią odosobnionego przypadku. To połączenie obsługiwane przez sprowadzone z Holandii linowe zespoły trakcyjne SD85 (ironicznie nazywane przez pasażerów „Czerwoną Strzałą”) wywołuje ostatnio sporo emocji. Pożar w Dębicy to niestety tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o awaryjność tych składów na trasie Hrubieszów–Kraków.
Składy SD85, choć nowoczesne na papierze (wyposażone w Wi-Fi, gniazdka i klimatyzację), fatalnie znoszą letnie upały. Lokalni pasażerowie i wolontariusze z grupy „Pociągiem do Hrubieszowa” regularnie alarmują o awariach systemów chłodzenia. W upalne dni pasażerowie podróżują w warunkach przypominających saunę – odnotowano przypadki, w których temperatura wewnątrz wagonów sięgała aż 37°C przy 30 stopniach na zewnątrz.
Upały zabójcze także dla pociągu
Konstrukcja tych pociągów spalinowych sprawia, że upały dają się we znaki nie tylko pasażerom, ale i maszynom. Poniedziałkowy pożar w Dębicy zaczął się właśnie pod wagonem, w okolicach silnika. Problemy z jednostkami napędowymi i podwoziem sprawiają, że pociąg bywa awaryjnie zatrzymywany na trasie, a strażacy muszą schładzać podzespoły, by nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia.
Ze względu na usterki techniczne PKP Intercity regularnie zmuszone jest do odwoływania „Kasztelana” na całych trasach lub poszczególnych odcinkach (np. Hrubieszów Miasto – Zamość czy Dębica – Kraków). Zamiast komfortowego pociągu pasażerom podstawiane są autobusy. Drastycznie wydłuża to czas podróży i niszczy sens korzystania z kolei, szczególnie na tak długiej trasie.
Odcinek ze Stalowej Woli przez Zamość do Hrubieszowa jest niezelektryfikowany i wymagający technicznie. Pojazdy SD85 miały być zbawieniem dla wykluczonej komunikacyjnie Zamojszczyzny (jako drugie codzienne połączenie obok IC „Hetman”), jednak ich podatność na usterki sprawia, że zamiast flagowego hitu wakacyjnego połączenie staje się symbolem loterii – pasażerowie do końca nie wiedzą, czy dojadą na miejsce bez przygód.
Przeczytaj: Kulisy rzekomego zaginięcia dwóch 21-latek nad Jeziorem Białym



Napisz komentarz
Komentarze