Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 23:23
Reklama
Reklama

Gm. Dubienka. Zarzucili wójt bezczynność w sprawie psów. Czy słusznie?

Podczas ostatniej sesji gminni radni pochylili się nad opiniami komisji skarg, wniosków i petycji dotyczącymi dwóch skarg, jakie trafiły do urzędu w związku z rzekomą opieszałością włodarz gminy w sprawie bezdomnych psów. O tym problemie i zaostrzonym sporze pomiędzy mieszkańcami ul. Czerwonego Krzyża a urzędem informowaliśmy w jednym z ostatnich numerów. Ostatecznie oba dokumenty uznano za bezzasadne.
Gm. Dubienka. Zarzucili wójt bezczynność w sprawie psów. Czy słusznie?

Źródło: Gmina Dubienka

Przewodnicząca komisji Monika Ciszewska poinformowała, że obie skargi zawierają praktycznie tę samą treść, ale zostały złożone przez dwie osoby, zatem, dla zasady, należało je rozpatrzeć w dwu odrębnych punktach porządku obrad. W uzasadnieniach do uchwał nadmieniła natomiast, że obie skargi nie zasługują na uwzględnienie. Dlaczego?

- Po analizie dokumentów uznano, że podniesiony w nich zarzut „zaniechania i opieszałości” ze strony władz gminy sprowadza się w istocie do zarzutu o bezczynność ze strony władz gminy, a w świetle zapisów Kodeksu Postępowania Administracyjnego nie może być o niej mowy. Zapisy te wskazują bowiem, że na załatwienie sprawy władze gminy miały miesiąc, a po dokładnym zbadaniu miejsca, gdzie przebywały psy, okazało się, że posesja nie jest opuszczona i regularnie wykorzystywana do celów rolniczych. Należało więc uzyskać pozwolenie na wejście na posesję. Gdy takie pozwolenie uzyskano, problem został opisany Chełmskiej Straży Ochrony Zwierząt. Podjęto też działania związane z regularnym dokarmianiem zwierząt, przyzwyczajaniem, a następnie ich odłowieniem – wyjaśniała przewodnicząca Ciszewska.

O problemie urząd dowiedział się na początku listopada, a odłowienie miało miejsce na początku grudnia, więc załatwienie sprawy zajęło dokładnie miesiąc, zgodnie z przepisami kodeksu. Ciszewska zauważyła również, że gmina poniosła i wciąż ponosi koszty związane z utrzymaniem zwierząt w schronisku.

Przewodniczący Mieczysław Neczaj dodał, że istotnie psy zostały już odłowione i trafiły do schroniska, zatem, jego zdaniem, nie ma sensu, aby powracać do problemu bezdomnych psów po raz kolejny. Jedna z radnych zauważyła z kolei, że według informacji, które posiada, posesja nie jest zamieszkana.

- Kwestia własności i użytkowania danej posesji to dwie odrębne sprawy. Z informacji, jakie uzyskaliśmy od sąsiadów właściciela w toku prowadzonego przez nas postępowania, wynikało, że na posesji stale ktoś przebywał do końca października. Nie mogło więc być mowy o tym, aby nie wiedział o tych psach. Najwyraźniej dysponujemy innymi informacjami – zauważyła z kolei wójt Krystyna Deniusz-Rosiak.

Przypomnijmy, że pierwsze oficjalne powiadomienie dotyczące psów trafiło do urzędu gminy dokładnie 3 listopada. W trakcie prowadzonego przez gminę postępowania okazało się, że jedno ze zwierząt zdechło w wyniku wychłodzenia.

- Ta sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby psy zostały zabezpieczone po pierwszym (z czterech) zawiadomieniu urzędu. Pozostałe sześcioro szczeniąt czeka nadal na odłowienie i zabezpieczenie. Po tej tragicznej sytuacji zlecenie na zabezpieczenie psów w końcu dostało schronisko, natomiast ich interwencja (trwała 20 minut) skończyła się fiaskiem i psy rozbiegły się po okolicy. Nic dziwnego, skoro liczyli na to, że psy przyjdą do nogi. Warto też przypomnieć, że są dzikie. Udało nam się (sąsiadom) psy nauczyć jeść o stałej porze i wchodzić do pomieszczenia, które można zamknąć i je wtedy zabezpieczyć, o czym wielokrotnie informowaliśmy pracowników gminy – sygnalizowała nam pod koniec listopada pani Magdalena, jedna z osób, które zainteresowały się losem psów.

Wójt Krystyna Deniusz-Rosiak nigdy nie zanegowała faktu, że mieszkańcy chcą pomóc, ale, jej zdaniem, sięgnęli po niewłaściwe środki.

- Problemem jest np. to, że te psy otrzymują pożywienie od postronnych osób i kiedy udaje się do nich nasz pracownik z urzędu gminy, to często okazuje się, że nie są głodne. A to utrudnia ich odłowienie. Wyłapanie psów jest możliwe tylko wtedy, kiedy są przyzwyczajone do jednej, dwóch osób. W tej chwili ta gromadka przeniosła się na sąsiednie działki, więc nasze zadanie jest jeszcze trudniejsze, niż wówczas, kiedy zasygnalizowano nam ten problem – wyjaśniała nam pod koniec listopada wójt Deniusz-Rosiak.

Czytaj także:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Prawdziwy hodowca o gołębim sercu Treść komentarza: Czego to już nie wymyślą... Jakiemuś pseudohodowcy padły ptaki bo nie umiał zadbać i wyrzucił do lasu cymbał...to "znaleźli" chorobę żeby dalej ludziom życie uprzykrzać a prawda jaka jest każdy wie i . Data dodania komentarza: 27.10.2026, 20:35 Źródło komentarza: Rzekomy pomór drobiu w powiecie chełmskim. Martwe gołębie znaleziono przy lesie Autor komentarza: egon Treść komentarza: Już odprowadzili Data dodania komentarza: 27.10.2026, 11:34 Źródło komentarza: 200 nowych mieszkań w Chełmie. Powstaną dwa dziesięciopiętrowe bloki z podziemnym schronieniem [ZDJĘCIA, FILM] Autor komentarza: stary Treść komentarza: Nie zawierzaj swojego losu ludziom starym. Stary człowiek potrzebuje Twojej opieki, a nie dopuszczenia go do decydowania o Twoim losie. Potrzebuje opieki także wtedy, kiedy Ty sam jesteś również starym człowiekiem Data dodania komentarza: 27.10.2026, 10:34 Źródło komentarza: Muzyka, radość i biesiada. We Włodawie odbyła się dziesiąta Seniorska Jesienna Ballada [GALERIA ZDJĘĆ] Autor komentarza: Janka Treść komentarza: tempus fugit Data dodania komentarza: 26.10.2026, 18:46 Źródło komentarza: Nowi dziekani w chełmskich dekanatach i proboszczowie w Rejowcu Fabrycznym i Łopienniku [ZDJĘCIA] Autor komentarza: Ck Treść komentarza: Dojechalismy jako pierwsi do tego wypadku i udzieliliśmy pomocy pomimo dziecka 2 letniego na pokladzie i 300 km do domu. Znieczulica ludzka nie zna granic. Podajac srodki opatrunkowe kolezance pielegniarce co opatrywala głowe pani poszkodowanej , ludzie nas pytali czy w bok objedzie tą zablokowaną droge... masakra.... Mam nadzieje, że z małą dziewczynką i jej nóżkami jest wszystko ok. Data dodania komentarza: 26.10.2026, 10:32 Źródło komentarza: Wypadek na drodze wojewódzkiej w miejscowości Czarnoziem. Dwie osoby w szpitalu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama