Wyrok zapadł w środę (3 czerwca). Sąd uznał Szymona C. za winnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, prowadzenia auta w stanie nietrzeźwości oraz ucieczki z miejsca zdarzenia. Jednocześnie zmienił kwalifikację prawną czynu - nie przyjął zarzutu sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, którego domagała się prokuratura.
Przypominamy, że do tragedii doszło 30 marca 2025 roku około godz. 4.00 na ul. Ogrodowej w Chełmie. Toyota Avensis, którą kierował Szymon C., zjechała z drogi, uderzyła w latarnię, następnie w betonowe ogrodzenie posesji i dachowała. Samochodem podróżowało łącznie 10 osób. Trzy z nich znajdowały się w bagażniku. Dwóch 18-latków zginęło na miejscu.
Według ustaleń sądu oskarżony był pod wpływem alkoholu. Prowadził niesprawny technicznie samochód bez ważnych badań, przewoził więcej osób, niż dopuszczała homologacja pojazdu, a w terenie zabudowanym jechał co najmniej 130 km/h, czyli o minimum 80 km/h za szybko.
Za pierwszy czyn sąd wymierzył mu 7 lat i 6 miesięcy więzienia, a za prowadzenie po alkoholu - rok pozbawienia wolności. Kara łączna wyniosła 7 lat i 8 miesięcy więzienia. Sąd orzekł też dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz 10 tys. zł świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
W ustnym uzasadnieniu sąd wskazał, że okolicznościami obciążającymi były m.in. alkohol, liczba naruszonych zasad bezpieczeństwa, śmierć dwóch osób i obrażenia kolejnych pasażerów. Na korzyść oskarżonego przemawiały natomiast jego młody wiek, wcześniejsza niekaralność, żal, przeprosiny oraz pojednanie z pokrzywdzonymi.
Sąd odniósł się również do zachowania pasażerów. Wskazał, że część z nich akceptowała fakt, że za kierownicą siedzi nietrzeźwy Szymon C., dobrowolnie zajęła miejsca w samochodzie, także w bagażniku, a z nagrania wynikało, że zagrzewano kierowcę do szybszej jazdy.
Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje apelacja.


Napisz komentarz
Komentarze