Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Grzywna i publikacja orzeczenia na tablicy urzędu

Sądowy finał konfliktu w Siedliszczu. Prawomocny wyrok za zniesławienie

Prawomocnym wyrokiem zakończył się wielomiesięczny spór pomiędzy burmistrzem Siedliszcza Hieronimem Zonikiem a lokalną działaczką Joanną Bartnik. Sąd uznał kobietę za winną zniesławienia z art. 212 Kodeksu karnego, wymierzając jej karę grzywny oraz nakazując opublikowanie treści wyroku na tablicy ogłoszeń Urzędu Miejskiego w Siedliszczu przez okres jednego miesiąca.
Prawomocnym wyrokiem zakończył się wielomiesięczny spór pomiędzy burmistrzem Siedliszcza Hieronimem Zonikiem a lokalną działaczką Joanną Bartnik. Sąd uznał kobietę za winną zniesławienia z art. 212 Kodeksu karnego, wymierzając jej karę grzywny oraz nakazując opublikowanie treści wyroku w urzędzie.
Wyrok uprawomocnił się, ale Joanna Bartnik, jak deklaruje, nie zamierza składać broni.

Źródło: gmina Siedliszcze / profil Facebook Joanna Bartnik

Sprawa od wielu miesięcy budziła duże zainteresowanie mieszkańców i była szeroko komentowana zarówno w mediach społecznościowych, jak i lokalnych mediach. Po ogłoszeniu prawomocnego rozstrzygnięcia obie strony przedstawiły własne stanowiska, diametralnie różniące się w ocenie całego postępowania.

Początek sporu

Źródłem konfliktu były wydarzenia z grudnia 2023 roku. Joanna Bartnik opublikowała w mediach społecznościowych wpisy, a następnie podtrzymywała swoje stanowisko w wypowiedziach dla lokalnych mediów. Twierdziła, że w Urzędzie Miejskim w Siedliszczu miało dojść do zniszczenia dokumentów przyniesionych przez jedną z mieszkanek. W swoich wypowiedziach sugerowała również możliwość wywierania presji na petentkę w związku z postępowaniem prowadzonym przez Ośrodek Pomocy Społecznej.

Burmistrz Hieronim Zonik uznał te zarzuty za nieprawdziwe i naruszające zarówno jego dobre imię, jak i reputację pracowników urzędu. Sprawa trafiła do sądu z prywatnego aktu oskarżenia.

Po ponownym rozpoznaniu sprawy sąd uznał, że rozpowszechniane informacje miały charakter zniesławiający i nie znajdowały potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym. W ocenie sądu oskarżona przekroczyła granice dopuszczalnej krytyki, przypisując burmistrzowi i urzędnikom działania mogące narazić ich na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania funkcji publicznych.

Burmistrz: „To była obrona pracowników i dobrego imienia samorządu”

Po ogłoszeniu wyroku Hieronim Zonik opublikował nagranie przed budynkiem sądu apelacyjnego. Jak podkreślił, przez ponad trzy dekady sprawowania funkcji publicznych nigdy wcześniej nie zdecydował się skierować sprawy przeciwko mieszkańcowi na drogę sądową.

- Przez 35 lat pracy w samorządzie nigdy nie występowałem przeciwko mieszkańcowi do sądu. Wielokrotnie spotykałem się z krytyką, czasem bardzo ostrą, ale zawsze uważałem, że osoby pełniące funkcje publiczne muszą się z nią liczyć. Tym razem sytuacja była jednak zupełnie inna. Nie chodziło o ocenę mojej pracy, lecz o przypisanie mi popełnienia przestępstwa oraz oskarżenie urzędników o niszczenie dokumentów mieszkańców. To były bardzo poważne zarzuty, których nie można było pozostawić bez reakcji - powiedział burmistrz.

Jak zaznaczył, jego decyzja o skierowaniu sprawy do sądu wynikała przede wszystkim z odpowiedzialności za pracowników urzędu.

- Nie walczyłem wyłącznie o swoje dobre imię. Chodziło o ochronę całego samorządu i ludzi, którzy każdego dnia wykonują swoją pracę. Jeżeli ktoś publicznie oskarża urzędników o przestępstwo, to podważa zaufanie mieszkańców do całej instytucji. W takiej sytuacji moim obowiązkiem było stanąć w obronie pracowników i wykazać przed sądem, że te oskarżenia były nieprawdziwe - podkreślił.

Burmistrz odniósł się również do zarzutów dotyczących rzekomego wpływania na decyzje Ośrodka Pomocy Społecznej.

- To oskarżenie było całkowicie bezpodstawne. Burmistrz nie podejmuje decyzji dotyczących przyznawania świadczeń i nie ma wglądu do indywidualnych spraw prowadzonych przez Ośrodek Pomocy Społecznej. Takie procedury są jasno określone przepisami prawa. Sugestie, że wpływałem na decyzje dotyczące pomocy społecznej, były po prostu nieprawdziwe - powiedział.

Hieronim Zonik zwrócił również uwagę, że sąd dopatrzył się działania z zamiarem bezpośrednim.

- Sąd dokładnie przeanalizował materiał dowodowy i uznał, że doszło do zniesławienia. Mam nadzieję, że ten wyrok będzie sygnałem, iż wolność słowa nie oznacza prawa do rozpowszechniania nieprawdziwych oskarżeń. Krytyka jest czymś naturalnym, ale musi opierać się na faktach - dodał.

Joanna Bartnik: „Nie zgadzam się z tym rozstrzygnięciem”

Odmiennie prawomocny wyrok ocenia Joanna Bartnik. W opublikowanym oświadczeniu podkreśliła, że nie zgadza się z rozstrzygnięciem sądu i uważa sprawę za próbę ograniczenia obywatelskiej aktywności.

- Głęboko nie zgadzam się z decyzją sądu. W mojej ocenie sprawa ta wykracza poza osobisty konflikt i dotyczy prawa mieszkańców do zadawania pytań oraz publicznego poruszania spraw dotyczących funkcjonowania samorządu. Mam poczucie, że zamiast rzeczowej debaty otrzymaliśmy sytuację, w której krytyczny głos mieszkańca kończy się odpowiedzialnością karną - napisała.

Szczególnie krytycznie odniosła się do obowiązku publikacji wyroku na urzędowej tablicy ogłoszeń.

- Dla mnie jest to współczesna forma publicznego napiętnowania. Dawniej funkcję taką pełnił pręgierz, dziś jego odpowiednikiem staje się tablica ogłoszeń urzędu. Uważam, że taki środek ma przede wszystkim charakter symboliczny i prowadzi do publicznego stygmatyzowania mieszkańca - oceniła.

Bartnik skrytykowała również sposób, w jaki burmistrz poinformował o zakończeniu procesu.

-Niepokoi mnie wykorzystywanie oficjalnych kanałów komunikacji urzędu do prezentowania osobistego sukcesu procesowego. Strony internetowe i profile społecznościowe samorządu powinny służyć wszystkim mieszkańcom, a nie budowaniu przekazu jednej ze stron sporu sądowego - stwierdziła.

Mimo przegranej sprawy działaczka deklaruje, że nadal zamierza angażować się w życie gminy.

-Od lat interesuję się sprawami mieszkańców i nadal zamierzam to robić. Cieszę się z każdej inwestycji realizowanej w naszej gminie – uruchomienia transportu publicznego, powstania żłobka, organizacji jarmarków czy modernizacji świetlic wiejskich. Jednocześnie uważam, że samorząd powinien jeszcze mocniej koncentrować się na rozwiązywaniu codziennych problemów mieszkańców. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie więcej dialogu, a mniej sporów sądowych - napisała.

Zaapelowała również o realizację kolejnych przedsięwzięć, w tym uruchomienie stołówki szkolnej.

Kara i obowiązki wynikające z wyroku

Zgodnie z prawomocnym orzeczeniem Joanna Bartnik została zobowiązana do zapłaty grzywny w wysokości 8 tys. zł (200 stawek dziennych po 40 zł) poniesienia kosztów sądowych i opłat w łącznej wysokości 800 zł. Treść prawomocnego wyroku zostanie zamieszczona na tablicy ogłoszeń Urzędu Miejskiego w Siedliszczu i pozostanie tam przez miesiąc. 

W uzasadnieniu wyroku sąd zwrócił uwagę, że sporne wypowiedzi pojawiły się w okresie poprzedzającym wybory samorządowe. Zdaniem sądu okoliczność ta stanowiła istotne tło całego konfliktu i miała znaczenie przy ocenie motywów działania oskarżonej.

Prawomocne orzeczenie kończy postępowanie przed sądami powszechnymi w tej sprawie. Dla burmistrza jest ono potwierdzeniem, że granice dopuszczalnej krytyki zostały przekroczone. Joanna Bartnik pozostaje przy stanowisku, że jej działania były elementem obywatelskiej aktywności i zapowiada dalsze wykorzystywanie dostępnych środków prawnych.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

m 17.07.2026 12:39
Widzisz Joaśka. Tak kończą popaprańcy szkalujący innych bez pokrycia faktami swoich słów. Mam nadzieję, że telewizja Republika i W Polsce 24 skończą tak jak Ty. Im szybciej, tym lepiej dla zdrowej części społeczeństwa.

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama