Zdarzenie miało miejsce 1 czerwca około godziny 20:00. W mieszkaniu na drugim piętrze bloku przy ulicy Tysiąclecia we Włodawie nagle pojawił się ogień.
Pożar na szczęście w porę zauważył mieszkaniec osiedla.
- Wyszedłem z żoną na balkon i zobaczyłem płomienie, i dym w oknie mieszkania w bloku naprzeciwko - mówi pan Andrzej. - Szybko wybrałem numer alarmowy 112, by wezwać służby. Nałożyłem buty i pobiegłem zawiadomić o niebezpieczeństwie mieszkańców tego budynku. Wiedziałem, że mieszkają tu rodziny z małymi dziećmi i bezpieczniej dla nich będzie, jak będą świadomi zagrożenia.
Być może dzięki jego natychmiastowej reakcji nie doszło do tragedii. W lokalu, w którym wybuchł ogień, znajdowały się w tym momencie trzy osoby. Dwie z nich zdołały o własnych siłach opuścić zagrożone pomieszczenia. Niestety, starsza 77-letnia kobieta nie była w stanie samodzielnie uciec z gorącej pułapki. Przez płomienie i duże zadymienie wpadła w panikę.
To były sekundy
Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. Liczyła się każda sekunda. Widząc powagę sytuacji, dowódca strażackiej jednostki podjął błyskawiczną decyzję. Nie czekając na pełne przygotowanie sprzętu ochrony dróg oddechowych, wszedł do silnie zadymionego mieszkania bez maski, aby jak najszybciej ewakuować starszą, poszkodowaną osobę.
Dzięki tej natychmiastowej reakcji seniorkę udało się bezpiecznie wyciągnąć z pułapki. Na szczęście, nikomu nic poważnego się nie stało. Kobieta została zabrana do szpitala na badania.
Walka z ogniem
Jak wynika ze wstępnych ustaleń, prawdopodobnie doszło do nieumyślnego zaprószenia ognia. Zapaliło się łóżko.
W trwającej półtorej godziny akcji gaśniczo-ratowniczej brały udział trzy zastępy z Państwowej Straży Pożarnej we Włodawie oraz ochotnicy z OSP Włodawa. Strażacy szybko opanowali sytuację, nie dopuszczając do rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednie lokale.
Straty materialne powstałe w wyniku pożaru wyceniono wstępnie na około 30 000 złotych.
Czytaj też:


Napisz komentarz
Komentarze