W mediach społecznościowych burmistrz Krasnegostawu Daniel Miciuła zabrał głos w sprawie komentarzy, które, jak napisał, określają prezentowanie osiągnięć miasta mianem „laurki”. W opublikowanym wpisie stanowczo odrzucił takie zarzuty, podkreślając, że przekazywanie mieszkańcom informacji o działaniach samorządu jest jednym z podstawowych obowiązków władz lokalnych. Wypowiedź pojawiła się na krótko przed sesją absolutoryjną, podczas której radni będą oceniać wykonanie budżetu oraz działalność burmistrza za miniony rok. Miciuła nie ukrywał, że termin publikacji komentarzy uważa za nieprzypadkowy.
- Informacja to mój obowiązek wobec mieszkańców. Macie Państwo prawo wiedzieć, jakie inwestycje realizujemy, jakie środki pozyskujemy i jak rozwija się Krasnystaw. Informowanie o faktach nie jest autopromocją, lecz elementarną uczciwością i przejrzystością. Fakty są takie, że przez dwa lata udało się pozyskać ponad 45 milionów złotych środków zewnętrznych, zrealizować wiele inwestycji i przygotować kolejne projekty ważne dla przyszłości naszego miasta. To konkretne efekty pracy, które każdy może ocenić sam - napisał w mediach Miciuła.
W swoim wpisie zwrócił uwagę, że niektóre osoby próbują umniejszać znaczenie osiągnięć samorządu lub przypisywać je wcześniejszym władzom.
- Niestety, jest też niewielka grupa osób, często anonimowych, która każdy sukces próbuje umniejszyć, podważyć lub przypisać komuś innemu. Najbardziej zaskakuje mnie to, że dla niektórych problemem są nie brak efektów, ale właśnie efekty. Niektórzy próbują dziś przypisywać obecne osiągnięcia tym, którzy przez lata mieli możliwość działania. Mieszkańcy sami najlepiej wiedzą, jak wyglądał rozwój miasta wcześniej, a jak wygląda dziś. Liczą się fakty, liczby i rezultaty - dodał Miciuła.
Daniel Miciuła zaznaczył również, że sprawowanie funkcji burmistrza wiąże się z koniecznością podejmowania decyzji, które nie zawsze spotykają się z powszechną akceptacją. Jak wskazał, jego obowiązkiem jest jednak kierowanie się interesem miasta, nawet jeśli część rozstrzygnięć budzi kontrowersje.
- Praca dla miasta nie kończy się po wyjściu z urzędu. Angażuję się w wydarzenia, inicjatywy społeczne i promocję Krasnegostawu, często kosztem czasu dla najbliższych. To był jednak świadomy wybór, bo wierzę, że nasze miasto zasługuje na pełne zaangażowanie. Dziękuję wszystkim mieszkańcom za wsparcie, konstruktywne uwagi i zaufanie. Nie zamierzam tracić energii na internetowe spory. Wolę poświęcać ją na dalszą pracę dla Krasnegostawu. Na hejt nie będziemy odpowiadać hejtem. Będziemy odpowiadać faktami, pracą i kolejnymi inwestycjami - podsumował burmistrz.
Nie jest tajemnicą, że w niemal każdym samorządzie dochodzi do sporów, różnic zdań czy politycznych zgrzytów. To naturalny element demokracji lokalnej, w której różne środowiska mają odmienne wizje rozwoju miasta. Istotne jest jednak, aby nawet w sporze zachować szacunek dla drugiej strony i pamiętać, że można różnić się poglądami bez wzajemnego podważania prawa do ich wyrażania.


Napisz komentarz
Komentarze