Azbest: termin odbioru wciąż nieznany
Jedna z radnych poruszyła kwestię odbioru i utylizacji eternitu. Choć przestarzałe i niebezpieczne poszycia dachowe dawno już zostały zdjęte i zastąpione blachą, to po dziś dzień mieszkańcy poszczególnych gmin zmagają się z problemem odbioru i odpowiedniej utylizacji tych odpadów. Środki zewnętrzne, jakie można pozyskać na drogą, jak się okazuje, operację, są wciąż niewystarczające. Problem, także nie w 100%, obiecał, jeszcze w tym roku, rozwiązać marszałek województwa. Zaproponował samorządom udział w specjalnym programie i partycypowanie w kosztach wywozu eternitu. Niestety – jeszcze nie we wszystkich gminach udało się skutecznie przeprowadzić te czynności. Na transport czeka między innymi właśnie Rejowiec.
Burmistrz Tadeusz Górski poinformował radną, że gmina ma podpisaną umowę z marszałkiem województwa oraz zabezpieczone środki na realizację zadania. Odpowiednią uchwałę podjęto wiosną tego roku. Niemniej jednak konkretnej daty przyjazdu firmy wywozowej na razie nie ma. Jak wyjaśniał burmistrz, przyczyną jest przede wszystkim brak pracowników.
- Każdy podmiot skarży się na brak rąk do pracy. Zaczynają się nasze kresy wschodnie pokazywać z tej najgorszej strony - młodzież wyjechała, szukając wizji na życie gdzie indziej - ocenił włodarz Rejowca.
Jednocześnie zapewnił mieszkańców, że mimo braku dokładnego terminu eternit powinien zostać odebrany jeszcze w tym roku.
Odpady: ceny bez zmian, ale problemów nie brakuje
Władze zapewniły, że do końca roku mieszkańcy nie muszą obawiać się większych zawirowań w systemie gospodarowania odpadami. Stawki opłat za zagospodarowanie odpadów powinny zostać, jak zaznaczono w czasie ostatniej sesji, na tym samym, co dotychczas, poziomie. Sytuacja na rynku usług komunalnych, jak zauważył burmistrz, nie jest jednak łatwa.
- W postępowaniu dotyczącym odbioru odpadów ofertę złożyła tylko jedna firma - dotychczasowy operator obsługujący gminę. Dlatego też zdecydowaliśmy się przedłużyć umowę na odbiór do końca tego roku. Oczywiście przeanalizujemy, jak sytuacja będzie się kształtowała później - zadeklarował burmistrz Górski.
Władze Rejowca zwracają również uwagę na ilość odpadów trafiających do systemu. Szczególne zdziwienie budzą dane dotyczące bioodpadów. Mimo wprowadzenia ulgi w wysokości 5 zł dla osób posiadających kompostownik, ilość oddawanych odpadów biodegradowalnych nie zmniejszyła się.
- Tego pojąć nie mogę i nikt mi tego nie jest w stanie wyrłumaczyć - w ilości plastiku i bioodpadów przewyższamy wielką gminę Chełm - mówił w czasie sesji burmistrz.
Problemem pozostaje również egzekwowanie zasad prawidłowej segregacji. Jak wskazywał urzędnik, samorząd ma ograniczone możliwości dyscyplinowania osób, które nie stosują się do obowiązujących zasad.
PSZOK pod dużym obciążeniem
Dużym obciążeniem dla systemu pozostaje również Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Jak wynikało z przedstawionych informacji, zdarzały się sytuacje, w których podczas jednego transportu dostarczano ilość odpadów przekraczającą roczny limit przewidziany dla danego punktu.
Szczególne emocje budzi ilość odpadów wielkogabarytowych, w tym mebli.
- Cieszę się, że taki dobrobyt jest w gminie Rejowiec, ale jest tego niespotykanie dużo - komentował, nie bez pewnej ironii, burmistrz Górski.
Podczas dyskusji porównywano również system obowiązujący w Rejowcu z rozwiązaniami stosowanymi w innych samorządach. Jako przykład wskazano Lublin, gdzie wysokość opłaty za odpady jest powiązana ze zużyciem wody. W niektórych miejscowościach osoby samotne, w tym seniorzy, płacą natomiast stałą stawkę sięgającą nawet 85 zł miesięcznie, ponieważ ta naliczana jest od gospodarstwa domowego, a nie od liczby mieszkańców.
W Rejowcu wysokość opłaty uzależniona jest od liczby mieszkańców, a system przewiduje również ulgi dla rodzin wielodzietnych.
Gdzie znika nawet 40 proc. wody?
Najpoważniejsze pytania, zdaniem władz, dotyczą jednak gospodarki wodociągowej. Według przedstawionych podczas spotkania danych różnica pomiędzy ilością wody wydobywanej na ujęciach a ilością wody, za którą płacą odbiorcy, wynosi od 30 do nawet 40 proc.
Co istotne, w sieci zainstalowano nowoczesne, elektroniczne wodomierze. Mimo to znaczna część uzdatnionej wody nie znajduje odzwierciedlenia w rozliczeniach.
Burmistrz wskazywał na kilka możliwych przyczyn strat. Jedną z nich są awarie sieci. Część wycieków może być trudna do wykrycia i ujawnia się dopiero wtedy, gdy woda zaczyna wydostawać się na powierzchnię. Jak obrazowo mówił burmistrz, czasami awarię można zauważyć dopiero wtedy, „gdy rolnikowi ciągnik się utopi”. Problem stanowić mogą również puste i nieużytkowane budynki. Właściciele nie zawsze odpowiednio zabezpieczają instalacje przed zimą. Zamarzająca woda może doprowadzić do pęknięcia rur, a w konsekwencji do zalania budynków. Zdarzają się również oczywiście nieuczciwe praktyki – podczas dyskusji pojawiły się również sugestie, że część osób może próbować omijać system rozliczeń.
Skala strat oznacza, że samorząd musi szukać przyczyn nie tylko w awariach, ale również w stanie technicznym całej infrastruktury i sposobie korzystania z sieci przez odbiorców.
Na stan infrastruktury wodociągowej zwrócił uwagę również jeden z radnych. Wskazał na zły stan techniczny głównych zaworów znajdujących się na sieci.
Jak wynikało z jego relacji, podczas ostatnich awarii konieczne było odcinanie dopływu wody dla całych miejscowości, ponieważ lokalne zawory były zapieczone i od lat nie były używane.
- Trzeba by to przejrzeć, wymienić lub przesmarować. U nas była awaria, to zamykali na końcu wsi, bo jeden zawór był całkowicie zablokowany - alarmował radny.
Czytaj także:
- Gm. Siedliszcze. Mieszkańcy Chojna Nowego Pierwszego chcą progów zwalniających. Sprawa czeka na opinie
- Gm. Siedliszcze. Nowy autobus dla WTZ pewny. Gmina szykuje także remont placówki
- Nowy autobus dla WTZ w Majdanie Zahorodyńskim. Gmina Siedliszcze ogłosiła przetarg
- Są przygotowani, by uchwalić plan ogólny. Nie zabrakło wątpliwości i uwag


Napisz komentarz
Komentarze