Kontrola działalności CLA objęła okres od początku 2025 roku do kwietnia 2026 roku. Zespół kontrolny nie stwierdził formalnych nieprawidłowości w organizacji działalności spółki i wykonywaniu zadania publicznego transportu zbiorowego. Jednocześnie wskazał, że miejska komunikacja jest w dużym stopniu zależna od rekompensaty z budżetu Chełma.
Najbardziej niepokojące były dane dotyczące awarii nowych autobusów wodorowych. Według informacji przekazanych przez spółkę usterki spowodowały około 450 niewykonanych kursów. Komisja wprost zapisała, że ciągłość świadczenia usług nie została zachowana w pełnym zakresie. Rezerwa taborowa formalnie istniała, ale w okresach kumulacji awarii, szczególnie w styczniu 2026 roku, nie wystarczyła do pełnego zabezpieczenia przewozów.
W ramach modernizacji floty CLA wprowadziła 26 autobusów wodorowych i wycofała 26 starych Mercedesów. Komisja uznała tę zmianę za istotną modernizację i działanie ograniczające emisję spalin, ale jednocześnie zaznaczyła, że awaryjność nowego taboru miała realny wpływ na rozkład jazdy.
Później pojawił się kolejny problem - tym razem nie z autobusami, lecz z paliwem.
Po awarii elektrolizera u dostawcy wodoru paliwo zaczęto sprowadzać do Chełma z zachodnich Niemiec, z odległości ponad 1500 kilometrów w jedną stronę. Prezes CLA informował, że działająca obecnie mobilna stacja pozwala zgromadzić zapas wodoru maksymalnie na około dwie doby. Latem autobusy miały zużywać około 200–215 kilogramów wodoru dziennie.
Dostawca paliwa zapowiada zwiększenie możliwości produkcyjnych. Według informacji przedstawionych radnym, w Koninie mają pojawić się dodatkowe elektrolizery, co ma zwiększyć bezpieczeństwo dostaw. W Chełmie planowana jest także stała stacja tankowania z większym magazynem paliwa i sprawniejszym rozładunkiem.
A jeśli wodoru zabraknie?
Radni pytali również o plan awaryjny. Prezes CLA Mariusz Chudoba, mówił o rozmowach z MPK Lublin w sprawie możliwości wypożyczenia nawet około 10 autobusów zastępczych. Takie rozwiązanie miałoby jednak sens głównie przy dłuższej, wcześniej znanej przerwie w dostawach. Przy nagłym kilkugodzinnym kryzysie sprowadzenie autobusów z innego miasta może potrwać zbyt długo, by realnie rozwiązać problem.
Władze miasta zaznaczały później, że przy przyszłych zakupach nie wykluczają autobusów z innym napędem. Nie ma to oznaczać odejścia od wodoru, lecz stworzenie bardziej zróżnicowanej floty, która mogłaby pełnić również rolę zabezpieczenia w razie kolejnych problemów.
Radni pytają o koszty
Na sesji temat CLA wrócił przy przyjmowaniu protokołu z kontroli. Radny Sebastian Bielecki zwrócił uwagę na koszt paliwa wodorowego i wskazywał, że jest on istotnym obciążeniem dla spółki. W jego wyliczeniach wydatki na wodór stanowią znaczącą część rekompensaty przekazywanej CLA z miejskiego budżetu.
To ważny wątek, bo sama Komisja Rewizyjna zwróciła uwagę, że funkcjonowanie przewoźnika jest silnie uzależnione od finansowania miasta. Kontrola nie kwestionowała samego modelu, ale pokazała skalę zależności spółki od publicznych środków.
Nie tylko wodór. Co z siatką połączeń?
Dyskusja na sesji szybko wyszła poza temat samych autobusów. Radny Marcin Lipczuk zwrócił uwagę, że bezpłatna komunikacja jest dobrze oceniana przez wielu mieszkańców, ale problemem nadal pozostaje układ połączeń. Jako przykład podał dojazd z części miasta do dworca PKP oraz zbyt małą liczbę kursów w weekendy.
Wskazał też konkretną sytuację: autobus z dworca odjeżdżający kilka minut przed przyjazdem pociągu z Warszawy. Jego zdaniem rozkład powinien lepiej odpowiadać na potrzeby osób przyjeżdżających do Chełma koleją.
Prezes CLA odpowiadał, że rozkład PKP zmienia się kilka razy w roku, a miejski przewoźnik nie może za każdym razem przebudowywać całego układu kursów. Zapowiedział jednak, że spółka przyjrzy się późnym i wieczornym połączeniom z dworcem.
Jeszcze ważniejsza może być analiza planowana na koniec roku. Wszystkie autobusy CLA mają już bramki liczące pasażerów. Na przełomie listopada i grudnia spółka chce przeanalizować dane z całego roku i sprawdzić, gdzie kursy są przeciążone, a gdzie autobusów jeździ zbyt dużo. Na tej podstawie mogą pojawić się korekty siatki połączeń.
Nowa zajezdnia z opóźnieniem
Radni pytali także o nową zajezdnię, która ma mieć kluczowe znaczenie dla serwisowania i utrzymania nowego taboru.
Umowny termin zakończenia prac przypadał na 31 sierpnia 2026 roku, ale wiceprezydent Radosław Wnuk przyznał na sesji, że nie zostanie dotrzymany. Według niego większość prac jest już wykonana, a opóźnienie ma wynieść maksymalnie około miesiąca.
Komisja Rewizyjna wcześniej oceniła budowę zajezdni jako inwestycję o „krytycznym” znaczeniu dla sprawnego utrzymania taboru i ograniczania ryzyka zakłóceń w przewozach.
Czytaj także:



Napisz komentarz
Komentarze