Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama
Na sesji przeżyli déjà vu

Gm. Sawin. Gdzie interes gminy, a gdzie mieszkańców? Nowe stawki podatków od nieruchomości nie przeszły bez echa

O ile podnosić podatkowe stawki, aby było to akceptowalne przez lokalną społeczność? Przedsiębiorcę, staruszkę, która ma w portfelu tylko 1500 zł na przeżycie miesiąca i przeciętnego mieszkańca, którego interesuje przede wszystkim to, ile zapłaci za 1m2 powierzchni użytkowej domu lub mieszkania. A może nie podnosić w ogóle? A o wskaźnik inflacji? Uchwała w sprawie podatkowych stawek od różnych rodzajów nieruchomości już kolejny rok z rządu wzbudziła sporo kontrowersji. Jakie racje przedstawili oponenci urzędowych propozycji, a jakich argumentów użyły władze gminy Sawin?
O ile podnosić podatkowe stawki, aby było to akceptowalne dla lokalnej społeczności? Przedsiębiorcy, staruszki, która ma w portfelu tylko 1500 zł na przeżycie miesiąca i przeciętnego mieszkańca, którego interesuje przede wszystkim to, ile zapłaci za 1m2 powierzchni użytkowej domu lub mieszkania.
Stawki podatków od nieruchomości, podobnie jak w ubiegłym roku, wzbudziły sporo kontrowersji.

Źródło: Gmina Sawin

Lokalni gospodarze poczuli się dotknięci

Pytanie o to, dlaczego nowe stawki ustalono na takich, a nie innym poziomie, padło ze strony sołtysów. Wyrazili zdziwienie, że przedstawione przez urząd propozycje są wyższe od ubiegłorocznych nie tylko o wskaźnik inflacji, ale w sumie kilkanaście (blisko 15%) procent. 

Sekretarz gminy Anna Łubkowska wyjaśniła, że nowe stawki zostały wypracowane w porozumieniu z radnymi.

- Nikt zresztą nie obiecywał, że zostaną zaktualizowane tylko i wyłącznie o wskaźnik inflacji. O wzroście o 4,5% mowa jest w przypadku komunikatu Ministerstwa Finansów. My założyliśmy, że wzrost będzie większy, ponieważ te stawki nie były podnoszone od wielu lat. Nawet o wskaźnik inflacji. Doprowadziliśmy takim podejściem do olbrzymich dysproporcji pomiędzy naszymi stawkami, a stawkami, jakie stosowane są w innych samorządach. Od 2024 roku staramy się niwelować te różnice. A trzeba wiedzieć, że jesteśmy naprawdę na szarym końcu powiatu chełmskiego. Mam jednak wrażenie, że tak wysokie podwyżki stosujemy po raz ostatni. Od kolejnego roku będziemy korygować tylko o wskaźnik inflacji – odpowiedziała na niepokoje sekretarz urzędu.

Podzieliła się też swoją oceną działań ościennych gmin.

- Z naszych obserwacji wynika, że inne samorządy odważniej podchodzą do tej kwestii. Znacznie wyższe stawki uchwalają od wielu lat. Co raz więcej gmin decyduje się zresztą na stosowanie maksymalnych, zasugerowanych przez ministerstwo, stawek. Tak postępuje Dubienka, Kamień czy Żmudź. Nasze obecne działania mają więc na celu zoptymalizowanie bieżących stawek, co pozwoli przygotować grunt pod działania w przyszłych latach – dodała Łubkowska.

Gorzkich słów nie oszczędził władzom radny Zbigniew Krzanowski. Z jego perspektywy powoływanie się na kazus innych gmin to strategia co najmniej chybiona.

- Co nas obchodzą inne gminy? Mamy służyć mieszkańcom naszej gminy. To przecież oni pozostawiają tutaj swoje pieniądze i nas utrzymują. Zachowujemy się trochę jak Ameryka w kontaktach z Rosją. Kiedy ta nie ma co powiedzieć, to mówi „A u was biją murzynów”. Mamy służyć naszym mieszkańcom. Dla mnie powoływanie się na inne gminy oznacza brak argumentów. Mamy naprawdę biednych mieszkańców, którzy w aptece i sklepie spożywczym kupują najtańsze produkty. Trzeba na to zwrócić uwagę. Obchodziliśmy niedawno dzień osób ubogich. Co dla nich robimy? Oczywiście – gmina też jest istotna. Trzeba środków na różne inwestycje. Do pani wójt może takie informacje nie docierają, ale ja słyszałem głosy oburzenia w sprawie stadionu. Mieszkańcy oburzają się, że jego utrzymanie będzie bardzo kosztowne. Mamy już bagno na utrzymaniu (chodzi o zbiornik Niwa – przyp. red), a teraz będziemy mieli stadion – zauważył radny Krzanowski.

Wójt chce wyprowadzić gminę ze średniowiecza

Z tym stanowiskiem nie zgodziła się wójt Agnieszka Dąbrowska. Jej zdaniem gmina Sawin nie powołuje się w swoich działaniach na inne gminy, a jedynie wskazuje elementy, które można porównać.

- Pani sekretarz już to zresztą szczegółowo wyjaśniła. Przez wiele lat te podatki nie były podnoszone. Nie chodzi o powoływanie się na kogokolwiek, ale sprawne realizowanie działań. Jeśli chcemy realizować inwestycje, to optymalizacja tych stawek jest niezbędna. Jeśli nie będziemy podnosić stawek, otrzymamy niższe subwencje (w myśl zasady, że „zasobne” gminy, które nie podnoszą podatków, otrzymują mniej – przyp. red.). A jeśli chodzi o stadion, to środki na niego pozyskała poprzednia władza. Mieliśmy z nich zrezygnować? Mamy młodych mieszkańców i gmina musi się rozwijać. To naturalny proces. Inwestycje realizowane są dla wszystkich grup społecznych. Mamy tkwić w średniowieczu? Stać w ogonie? - pytała retorycznie, odnosząc się do opinii radnego, wójt.

Krzanowskiego te wyjaśnienia nie usatysfakcjonowały. Jego zdaniem warto inwestować w kluczową infrastrukturę, jak wodociągi, kanalizacja czy drogi, natomiast rozwiązania takie, jak zalew Niwa czy lokalny stadion nie posiadają jednak waloru „artykułów pierwszej potrzeby”.

- Pamiętamy wszyscy, ile kosztowało wybudowanie zbiornika. I co miało się wokół niego dziać – wielka turystyka na skalę niemalże światową. Miał być biznes i szereg małych przedsiębiorstw. I co mamy? W tym samym czasie inne gminy budowały drogi i wodociągi. Nasz stadion z pewnością nie przyczyni się do rozwoju Sawina. Spotkamy się za 10 lat i porozmawiamy na ten temat. Ci, którzy mają dzieci, z pewnością nie będą ich zatrzymywać w Sawinie. Co tu zresztą mieliby robić? Grabić liście w parku? Nie starczy dla wszystkich drzew. Gdyby powstał w miejscu stadionu zakład pracy, to co innego. A tak będziemy mieć tylko koszty. Mamy się patrzeć na inne gminy? A jak mój sąsiad bije swoją kobietę, to ja też mam bić? - zapytał z kolei, wzbudzając ogólne poruszenie, radny Krzanowski.

Kto umie lepiej przewidzieć przyszłość?

Wójt odparła, że Krzanowski użył, jej zdaniem, nieadekwatnego porównania. Nie chciała jednak skomentować sprawy zalewu i inwestycji, jakich przy nim nie zrealizowano.

- Obecnie te działania podjęliśmy i wierzę, że w przyszłości będzie to atrakcyjne miejsce. Oszem, jest grupa osób, którym nie wszystko się podoba, ale nie oznacza to, że mamy nie stwarzać miejsc do rozwoju turystyki. Zapewniam, że będziemy aplikować o środki zewnętrzne na to miejsce. Działania projektowe zostały już podjęte. A drogi i wodociągi także budujemy. Każda potrzeba mieszkańców jest dla nas ważna i istotna. Wykażmy nieco życzliwości i zrozumienia. Każda inwestycja jest potrzebna – oceniła włodarz gminy.

Sekretarz gminy, która podsumowała dyskusję wokół podatków, zaznaczyła, że oczekiwania mieszkańców są urzędnikom doskonale znane.

- Każdy oczekuje, aby podatki nie rosły, ponieważ rosną inne koszty utrzymania naszych gospodarstw domowych. Ale należy zrozumieć, że małym gospodarstwem jest także gmina. I nam te rachunki także rosną. Decyzja o podnoszeniu stawek jest decyzją trudną, ale odpowiedzialną z punktu widzenia budżetu – podkreśliła po raz kolejny Łubkowska.

Władze oceniają, że wzrost stawek pozwoli na osiągnięcie wpływów o 104 tys. zł wyższych niż w bieżącym roku.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama