Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama
Interwencja mieszkańców

Gm. Ruda-Huta. Doszło czy nie doszło do zanieczyszczenia Uherki? Wójt udzielił wyjaśnień powątpiewającemu radnemu

W czasie jednego z majowych posiedzeń rady gminy radny Bogdan Sawicki zaalarmował władze o tym, że na rzece Uherka widziana była ławica częściowo śniętych, a częściowo lekko zatrutych już ryb. Wraz z nurtem poruszała się po powierzchni wody także kolorowa plama niezidentyfikowanej substancji. Wójt Jarosław Walczuk zobowiązał się, że sprawę zbada i słowa dotrzymał. Wyjaśnień udzielił w czasie ostatniej, absolutoryjnej sesji.
Gm. Ruda-Huta. Doszło czy nie doszło do zanieczyszczenia Uherki? Wójt udzielił wyjaśnień powątpiewającemu radnemu
zdjęcie ilustracyjne

Źródło: Freepik

Wójt gminy poinformował o tym, że zjawisko, które zaobserwował radny, zostało zgłoszone do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Organ przesłał do gminy pismo, w którym wyjaśniono, dlaczego woda w rzece została zanieczyszczona.

- Pojawienie się podejrzanej substancji było spowodowane, jak nam wyjaśniono, rozpiętrzeniem wody pozostającej za jazem w Stańkowie. Powodem zanieczyszczenia mogła być woda, która została nagle spuszczona, a wcześniej stała w jednym miejscu od jesieni ubiegłego roku. Wyjaśnień udzielił też Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Lublinie, który przekazał nam wyniki badań laboratoryjnych, według których tak naprawdę nie doszło do zanieczyszczenia wody – wyjaśnił, odpowiadając na wcześniejszą interpelację radnego Sawickiego, wójt Jarosław Walczuk.

Ustalanie takiego stanu rzeczy trwało kilka miesięcy. Według relacji radnego do zdarzenia doszło na początku kwietnia. Został wówczas powiadomiony przez jednego z mieszkańców o tym, że wraz z nurtem rzeki przemieszczają się martwe lub częściowo śnięte ryby i plama niezidentyfikowanej substancji.

- Wsiadłem więc do samochodu i pojechałem nad rzekę, aby zobaczyć, co się tam dzieje. W interwencji uczestniczyli też ochotnicy z mojej jednostki, którzy pojechali do Stańkowa i stwierdzili, że rzeką faktycznie płynie jakaś kolorowa substancja, a ryby wypływają i usiłują łapać powietrze. Stwierdzili też, że przy brzegach leżały już śnięte osobniki. Tutaj, w mojej miejscowości, nie było co prawda śniętych ryb, ale bardzo dużo osobników wypływało na powierzchnię i próbowało łapać powietrze. Później pojawili się inspektorzy, nie pamiętam już z jakiej instytucji, którzy przyjechali, aby pobrać próbki. Moim zdaniem jednak pobierali te próbki tak, aby wyniki były „odpowiednie”... - zasugerował w czasie jednych z ostatnich obrad radny Sawicki.

Czytaj także:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama