Choć brytyjskie władze początkowo planowały zaprosić polskie oddziały do udziału w uroczystościach, sprzeciw Związku Radzieckiego oraz władz Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej doprowadził do zrewidowania tej decyzji. Jan Stangryciuk maszerował jednak w londyńskiej paradzie dzięki przynależności do elitarnego Klubu Świnki Morskiej (Guinea Pig Club) – stowarzyszenia lotników ciężko poparzonych podczas służby wojskowej.
Z Lubelszczyzny do Argentyny
Jan Stangryciuk urodził się 18 kwietnia 1922 roku w Stołpiu. W latach 30. wraz z rodziną wyemigrował do Argentyny, gdzie pracował w rodzinnym gospodarstwie rolnym, między innymi jako kierowca traktora.
Po wybuchu II wojny światowej postanowił włączyć się do walki o wolność ojczyzny. We wrześniu 1941 roku zgłosił się jako ochotnik do służby wojskowej, składając podanie w polskim konsulacie w Buenos Aires. Następnie drogą morską dotarł do Wielkiej Brytanii.
Początkowo służył w wojskach pancernych, jednak wkrótce został przeniesiony do Polskich Sił Powietrznych, gdzie rozpoczął szkolenie na strzelca pokładowego.
Tragiczny lot i walka o życie
Przełomowym momentem w jego życiu okazał się 2 października 1942 roku. Podczas szkolnego lotu nawigacyjnego na bombowcu Wellington doszło do awarii silnika. Maszyna rozbiła się w miejscowości Ryton i stanęła w płomieniach.
Mimo śmiertelnego zagrożenia Stangryciuk próbował ratować pozostałych członków załogi. Dwaj piloci zginęli jednak na miejscu. Sam przeżył katastrofę, ale doznał bardzo rozległych poparzeń twarzy i dłoni.
Rannego lotnika skierowano do Queen Victoria Hospital w East Grinstead, gdzie znalazł się pod opieką wybitnego chirurga plastycznego dr. Archibalda McIndoe. Dzięki serii pionierskich operacji odzyskał sprawność i mógł wrócić do normalnego życia. Właśnie tam został członkiem słynnego Klubu Świnki Morskiej, zrzeszającego pacjentów poddawanych nowatorskim zabiegom rekonstrukcyjnym. Otrzymał numer członkowski 649.

Powrót do lotnictwa i misje bojowe
Mimo ciężkich obrażeń Jan Stangryciuk nie porzucił marzeń o lataniu. Po długiej rekonwalescencji przeszedł kolejne szkolenia na bombowcach Halifax i Lancaster.
W październiku 1944 roku został przydzielony do 300 Dywizjonu Bombowego „Ziemi Mazowieckiej”. Jako tylny strzelec uczestniczył w czterech lotach bojowych nad terytorium III Rzeszy. Brał udział między innymi w nalotach na Bochum, Gelsenkirchen i Dortmund.
Problemy zdrowotne będące następstwem odniesionych obrażeń sprawiły jednak, że już w połowie listopada 1944 roku musiał zakończyć loty operacyjne.
Powojenne życie na emigracji
Po demobilizacji w 1948 roku zdecydował się pozostać w Wielkiej Brytanii. Przyjął panieńskie nazwisko swojej pierwszej żony, Evelyn Black, i odtąd używał nazwiska Stangryciuk-Black.
Przez kolejne lata pracował w Londynie. Był portierem hotelowym, pracownikiem przemysłu gumowego, a następnie przedstawicielem handlowym w branży elektrycznej. W tej ostatniej profesji przepracował 22 lata, pozostając aktywnym zawodowo aż do przejścia na emeryturę.
Ostatni z „Guinea Pig Club”
Na emeryturze zaangażował się w działalność kombatancką i popularyzowanie historii polskich lotników. Z czasem stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci związanych z Klubem Świnki Morskiej, będąc prawdopodobnie jego ostatnim żyjącym członkiem.
W 2020 roku został awansowany do stopnia podporucznika Wojska Polskiego.
Ostatnie lata jego życia naznaczyło również przykre wydarzenie. W wieku 100 lat został napadnięty i okradziony we własnym domu przez trzech sprawców pochodzenia polskiego.
Porucznik Jan Stangryciuk zmarł 22 października 2023 roku w Londynie w wieku 101 lat. Spoczął na cmentarzu Gunnersbury.
Czytaj także:
- Gm. Chełm. Wiek w służbie bliźnim. Wyjątkowy jubileusz 100-lecia OSP w Starych Depułtyczach [ZDJĘCIA]
- Gm. Chełm. Zapowiada się intensywny, inwestycyjny czas. O tym mówił wójt w czasie obrad
- Gm. Chełm. Nowy żłobek w Żółtańcach-Kolonii coraz bliżej. Radni zdecydowali o nazwie i finansowaniu
- Gm. Chełm. Uherka i Stańków na cenzurowanym. Pojawił się niepokojący osad, więc mieszkańcy wolą dmuchać na zimne


Napisz komentarz
Komentarze