Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 7 września 2026 01:23
Reklama
Reklama

Zabili, upiekli i zjedli człowieka. Zapadł ostateczny wyrok na kanibali

Sąd Najwyższy zdecydował w sprawie okrutnej sprawy polskich kanibali. Nie pomogły skargi obrońców.
Zabili, upiekli i zjedli człowieka. Zapadł ostateczny wyrok na kanibali

Autor: Canva

Główny oskarżony nigdy nie przyznał się do winy. Ale inny z mężczyzn opowiedział: 

– Stałem przerażony i płakałem. Nie chciałem jeść. To powiedzieli mi, że jak nie będę chciał jeść, to sam trafię na ruszt.

Chodzi o głośną i bulwersującą sprawę polskich kanibali – pierwszy i jedyny taki przypadek od czasów wojny. Właśnie tym zajął się Sąd Najwyższy i wydał orzeczenie.

Kim była ofiara?

Do zbrodni miało dojść w 2002 roku, ale wiele lat panowała wokół niej zmowa milczenia. Wyszła na jaw, gdy w 2017 roku, przed swoją śmiercią Zbigniew B. wysłał e-mail na policję Opisał, jak w Łasku pod Choszcznem kilka osób zabiło człowieka, rozczłonkowało ciało, upiekło mięso na ognisku i zjadło.

Prowodyrem miał być Robert M., a w tym horrorze mieli brać udział także Janusz Sz., Sylwester B. i Rafał O. Danych ofiary nigdy nie poznano. Ale zgodnie z ustaleniami był to mężczyzna skonfliktowany z Robertem M. To on właśnie miał zwabić na imprezę tego, który zginął. Przed śmiercią ofiara miała zostać pobita i wywieziona nad jezioro Osiek. 

Wyrok na kanibali

Po otrzymaniu maila policja zaczęła działać. Pierwszy wyrok zapadł w 2021 r. Sąd uznał, że motywem działania Roberta M. były zatargi o pieniądze z ofiarą. Mężczyzna został skazany na 25 lat więzienia. 

Pozostali oskarżeni nie trafili za kratki ze względu na przedawnienie sprawy zbezczeszczenia zwłok.

W styczniu 2023 zapadł ponowny wyrok. Sąd Apelacyjny w Szczecinie podtrzymał orzeczenie niższej instancji. Wyrok był prawomocny.

Jednak i prokuratura, i obrona wniosły kasację do Sądu Najwyższego. Śledczy chcieli uznania za winnych wszystkich mężczyzn. Obrońca Roberta M. optował za uniewinnieniem ze względu na nieustalenie tożsamości ofiary.

Obrońca Roberta M. wytknął w kasacji niesłuszne przyjęcie kwalifikacji zabójstwa ze względu na to, że nie ustalono tożsamości ofiary. Przed sądem argumentował, że przestępstwo to musi być wyrządzone na szkodę konkretnej osoby.

– Brak ciała – to się zdarza. Ale w tym wypadku brak też tożsamości, brak konkretnej osoby. Sąd apelacyjny się nad tym nie pochylił, a to jest zasadnicza kwestia – tłumaczył, jak podaje TVP Info.

Sąd Najwyższy odrzucił

Sąd Najwyższy oddalił jednak kasację. Uznał, że „dobrem prawnie chronionym jest życie człowieka w znaczeniu egzystencjalnym. Nieustalenie tożsamości nie może zwalniać z odpowiedzialności”.

SN nie podzielił też obiekcji prokuratury. Ocenił, że śledczy w niższych instancjach powinien innym oskarżonym udowodnić współudział w zabójstwie.

– Dla współsprawstwa musi być wspólna realizacja jakiegoś czynu, gdzie postępowanie sprawców wzajemnie się dopełnia – tłumaczył sędzia.

Czytaj też:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama