Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama moto
Reklama

Straciła dom i ukochane gobeliny

Tragedię przeżywa 87-letnia mieszkanka Małochwieja Małego. W pożarze domu pani Władysława straciła nie tylko część dobytku, ale również dorobek artystyczny, z którego słynęła w regionie. - Najbardziej żal mi mojej kolekcji książek i gobelinów - mówi zrozpaczona kobieta.

Pożar wybuchł w ubiegły czwartek. Około godz. 20 kobieta zobaczyła w pokoju dym i płomienie. Zdołała wyjść z budynku o własnych siłach. Za chwilę pomoc wezwali sąsiedzi.

Gdy strażacy przyjechali na miejsce, ogień wydobywał się z okna i dachu. Płomienie udało się opanować, ale część łatwopalnych rzeczy poszło z dymem. Najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru była nieszczelność przewodów kominowych. Prawdopodobniej od pękniętego komina zapalił się rozwieszony na ścianie gobelin.

87-latka mieszkała sama. Noc spędziła w domu sołtyski Małochwieja Małego, która przygarnęła kobietę pod swój dach.

- Szczęście w nieszczęściu, że pani Władzi nic się nie stało. Już wcześniej miała problemy ze słuchem, ale teraz z powodu stresu i złej pogody naprawdę bardzo słabo słyszy. Rozpacza, że spłonęły jej ukochane prace, książki i wiele innych rzeczy. Nie chce iść do żadnej placówki dla osób starszych. Najchętniej zostałby tu, gdzie mieszkała  - mówi sołtyska Anna Szymańska.

Seniorka ciągle przeżywa wydarzenia z poprzedniej nocy.

- W pokoju miałam ponad 30 gobelinów, które chciałam kiedyś oddać do muzeum. Były tam również książki, encyklopedie, nagrody, dyplomy i odznaczenia. Chyba wszystko przepadło. Nie chcę iść do domu starców. Najlepiej czułam się w swoim kątku. Chcę wrócić do swojego domu. Może uda się jeszcze zamieszkać w innych pomieszczeniach - rozpacza pani Władysława.

Bez pomocy na pewno nie zostawi jej Stowarzyszenie Mieszkańców Małochwieja Małego "Rodzinne Gniazdo". - Pani Władysława jest naszą członkinią. Zamierzamy przeprowadzić zbiórkę we wsi, aby jej pomóc - zapewnia prezes Maria Kowalczyk.

Wsparcie organizuje również Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Krasnymstawie. Deklaruje ją również miłośniczka zwierząt i ochrony przyrody Alicja Barcikowska, która poinformowała nas o nieszczęściu pani Władysławy.

- Mam częsty kontakt z panią Władysławą. Nie zostawimy jej samej. Będziemy wspierać razem z Krasnostawskim Stowarzyszeniem Na Rzecz Osób Niepełnosprawnych. Jeśli ktoś chciałby włączyć się w pomoc, proszę kontaktować się pod numer telefonu 502 824 881 - mówi Alicja Barcikowska.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama