30 lipca bladym świtem potężny huk postawił na nogi mieszkańców Tarnawy-Kolonii (gmina Turobin) i okolic. Tego samego dnia prokuratura odsłoniła pierwsze karty w sprawie tajemniczego „obiektu wojskowego”, który runął na pole rzepaku. Na miejscu pracuje ponad setka funkcjonariuszy, a do akcji wkroczyły drony i Wojska Obrony Terytorialnej!
O skali siły uderzenia najlepiej świadczą liczby przedstawione przez szefa Prokuratury Okręgowej w Lublinie, Grzegorza Trusiewicza. W miejscu upadku rakiety powstał krater o średnicy ok. 10 metrów i głębokości ponad 5 metrów, a odłamki maszyny zostały rozrzucone w promieniu aż 200 metrów.
— Służby pracują w ekstremalnych warunkach na polu rzepaku — poinformował prokurator Grzegorz Trusiewicz, wskazując na upał i gęste uprawy utrudniające akcję.
Masowa mobilizacja i cyber-sprzęt
Na terenie incydentu trwa intensywna operacja służb. Obszar jest zabezpieczany i dokładnie badany z ziemi oraz z powietrza. Ponad 100 funkcjonariuszy policji i wojska pracuje pod nadzorem 4 prokuratorów wojskowych. 50 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej przeczesuje nieskoszone pole w poszukiwaniu najmniejszych odłamków. Teren jest mapowany przez drony, a śledczy wykorzystują specjalistyczny sprzęt do wykrywania elektroniki oraz materiałów wybuchowych.
PRZECZYTAJ TEŻ: Pocisk, który spadł na pole w Tarnawie-Kolonii, to prawdopodobnie rosyjski Ch-101
Na odnalezionych fragmentach zabezpieczono już pewne emblematy i napisy, jednak prokuratura wstrzymuje się z ostatecznymi wnioskami do czasu wydobycia wszystkich elementów z dna krateru. Prawdopodobny kierunek lotu obiektu jest już znany śledczym.
Kijów oferuje pomoc, Polska wszczyna śledztwo
Sprawa błyskawicznie nabrała charakteru międzynarodowego. Strona ukraińska złożyła oficjalny wniosek o dopuszczenie swoich ekspertów do oględzin, argumentując to unikalnym doświadczeniem w identyfikacji tego typu uzbrojenia. Polski resort sprawiedliwości analizuje obecnie ten wniosek pod kątem proceduralnym.
CZYTAJ: Alarm w Lubelskiem. Niezidentyfikowany obiekt spadł pod Biłgorajem
Śledztwo zostało oficjalnie wszczęte z art. 173 Kodeksu karnego (sprowadzenie katastrofy w ruchu powietrznym), za co grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Śledczy zapewniają: teren jest całkowicie bezpieczny dla mieszkańców, a służby dążą do jak najszybszego zakończenia prac terenowych.



Napisz komentarz
Komentarze