Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama

Stary Brus. Upór na koszt gminy?

Mimo unieważnienia wcześniejszej uchwały przez wojewodę grupa mieszkańców przeciwnych inwestycji Wipaszu w Nowym Brusie ponownie mobilizuje poparcie dla miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który w ich zamierzeniu ma zablokować przedsięwzięcie. Stawką są jednak nie tylko zasady zabudowy, lecz także finanse całej gminy. Ograniczenie praw właścicieli gruntów może prowadzić do kosztownych roszczeń - w podobnym sporze w Trzebini zobowiązanie samorządu sięgnęło według relacji prasowych około 3,5 mln zł. Dla Starego Brusa taka kwota stanowiłaby równowartość ponad jednej szóstej pierwotnie zaplanowanych rocznych dochodów. Osobnym wydatkiem byłoby opracowanie samego planu. W tej sytuacji coraz większego znaczenia nabierają dwa pytania: czy przed kolejnymi decyzjami radni i mieszkańcy poznają pełną analizę skutków finansowych? I czy radni ponownie ulegną presji zwolenników planu, nie mając pewności, jakie obciążenia może on przynieść gminie?
Stary Brus. Upór na koszt gminy?

Źródło: Gmina Stary Brus

Apel jest. Wyliczeń brak

Przed sesją Rady Gminy Stary Brus zapowiadaną na 24 września pojawił się apel o udział w obradach i poparcie dla wprowadzenia miejscowego dla Nowego Brusa. Autorzy powołują się na komfort życia, bezpieczeństwo, wartość nieruchomości i otoczenie szkoły. Tymczasem na jednej z tegorocznych sesji Rady Gminy Stary Brus sami wskazali, że jedynym celem wprowadzenia planu jest zablokowanie planowanej inwestycji.

Przekonują, że „koszty jego opracowania nie mają się nijak do tego, co mogą stracić mieszkańcy”. Nie przedstawiają jednak wyceny planu, szacunku możliwych roszczeń ani bilansu skutków finansowych. Zapewniają, że warto zapłacić. Nie podają, ile i za co.

Ostrzegano. Uchwalili. Wojewoda unieważnił

15 czerwca 2026 r. Rada Gminy Stary Brus przyjęła uchwałę rozpoczynającą prace nad planem dla obrębu 0009 Nowy Brus: siedmiu radnych głosowało za, trzech przeciw, dwóch wstrzymało się od głosu, a trzech nie uczestniczyło w głosowaniu. Głosowanie poprzedziła dwudniowa, intensywna kampania nacisku na radnych, która - według relacji świadków - obejmowała również ich rodziny.

Przed głosowaniem sekretarz odczytał zastrzeżenia radcy prawnego: uchwała nie mogła już na tym etapie narzucać przyszłych zapisów planu. Zalecano usunięcie paragrafu trzeciego i załącznika nr 2. Ostrzeżenia były znane, ale większość głosujących poparła uchwałę.

17 lipca wojewoda lubelski stwierdził jej nieważność w całości, kwestionując zapisy wykraczające poza dopuszczalny zakres uchwały rozpoczynającej procedurę. Ryzyko wskazane przed głosowaniem stało się faktem.

Najpierw naciski, potem żądania odwołania

Po unieważnieniu uchwały przez wojewodę to samo środowisko, które wcześniej naciskało na radnych i ich rodziny, zaczęło w mediach społecznościowych głośno domagać się odwołania rady i wójt. Żądanie wymiany całej rady objęło więc również radnych, którzy poparli obywatelski projekt.

Ich głosy były potrzebne do przyjęcia uchwały, ale udzielone poparcie nie uchroniło ich przed żądaniem odejścia. Dziś zwolennicy planu ponownie zabiegają o podjęcie tej samej decyzji przez tą samą radę - decyzje, których skutki finansowe może ponieść cała gmina.

Cały obręb, wielu właścicieli

Czerwcowa inicjatywa dotyczyła całego obrębu Nowy Brus, nie tylko planowanej inwestycji. Trzeba więc sprawdzić, jak plan wpłynie na rozbudowę innych gospodarstw, nową zabudowę i działalność na pozostałych działkach. Ograniczenia mogą się różnić - właściciele powinni poznać konkretne zapisy i ich skutki.

Sprzeciw wobec jednej inwestycji nie oznacza zgody na ograniczenie możliwości korzystania z własnej ziemi.

Ile za sam plan?

Przygotowanie planu to osobny wydatek. Nie ma potwierdzonej wyceny dla całego obrębu Nowy Brus, a podawane wcześniej 100-300 tys. zł pozostaje niezweryfikowanym szacunkiem. Potrzebne są konkretne oferty i ustalenie, co obejmuje cena, a za co gmina zapłaci dodatkowo.

Zapewnienia, że plan się opłaci, wymagają wyliczeń. Samo przekonanie nie wystarczy. Tym bardziej że do kosztów dokumentacji mogą dojść roszczenia.

Trzebinia: kosztowne ograniczenia

W Trzebini zmiana planu zablokowała budowę kompostowni, a gmina przegrała spór z przedsiębiorcą. Według relacji prasowych 1,86 mln zł odszkodowania wraz z odsetkami i kosztami sądowymi urosło do około 3,4–3,5 mln zł. Niemal podwojony rachunek obciążył budżet służący również finansowaniu szkół, dróg i usług dla mieszkańców.

Nie przesądza to o wysokości ewentualnego rachunku dla Starego Brusa, ale pokazuje, że ograniczenie praw właścicieli może kosztować. W Nowym Brusie plan ma objąć cały obręb - dlatego ocena ryzyka musi uwzględniać wszystkie objęte nim nieruchomości.

Budżet nie jest z gumy

Pierwotny budżet Starego Brusa na 2026 r. zakładał ponad 19,9 mln zł dochodów i 22,9 mln zł wydatków. Blisko 3 mln zł deficytu miały pokryć wcześniejsze nadwyżki i niewykorzystane środki - sam deficyt nie świadczy więc o złej kondycji gminy.

Rachunek rzędu 3,5 mln zł pochłonąłby równowartość 17,6 proc. zaplanowanych dochodów lub 15,3 proc. wydatków. To porównanie skali, nie prognoza odszkodowania. Jednak nawet kilkaset tysięcy dodatkowych zobowiązań trzeba byłoby sfinansować z budżetu, który pokrywa również potrzeby szkoły, dróg, oświetlenia i usług dla mieszkańców.

Miejsca pracy też się liczą

Brak inwestycji może oznaczać również brak nowych miejsc pracy, zamówień dla lokalnych firm i wpływów podatkowych. To potencjalne korzyści, nie gwarantowane dochody, ale trzeba je oszacować - tak samo jak obciążenia dla otoczenia i infrastruktury. Pominięcie którejkolwiek strony tego rachunku oznacza decyzję na podstawie niepełnych danych.

Presja nie zwalnia z odpowiedzialności

Radni znali zastrzeżenia prawne, a mimo to głosami siedmiu z nich przyjęli uchwałę, którą wojewoda następnie unieważnił. Przed kolejnymi decyzjami mieszkańcom należy się pełny rachunek: koszt planu, ocena możliwych roszczeń i skutków dla całego obrębu Nowy Brus.

Rada odpowiada za interes całej gminy. Poparcie rozwiązań bez rozpoznania ich konsekwencji byłoby zgodą na ryzyko obciążające wszystkich mieszkańców. Presja nie zwalnia radnych z odpowiedzialności, a słuszność deklarowanego celu nie pokryje odszkodowań. Jeśli powstaną zobowiązania, trzeba je będzie zapłacić ze wspólnej kasy.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama