Przyjezdni, ewidentnie świadomi faktu, że grają z niepokonanym liderem, nie postawili gospodarzom łatwych warunków, dobrze pracując zarówno w ataku, jak też w defensywie. Biało-zieloni nie pozostawali im jednak dłużni i nie pozwalali dokończyć konstruowanych sytuacji, samemu tworząc jednocześnie okazje do wyjścia na prowadzenie. Wyrównana walka trwała nieco ponad dwa kwadranse. W 32. minucie Maksymilian Cichocki celnie podał futbolówkę do Piotra Cichockiego, który z kolei skierował piłkę w pole karne Wieczystej, gdzie na posterunku był już Paweł Tomczyk. "Snajper" Chełmianki świetnie wymierzył i po uderzeniu z długiego rogu wygrał pojedynek z goalkeeperem gości.
Reszta meczu była dalszym szukaniem szans do zdobycia goli u obu zespołów. Blisko powtórzenia strzału był m.in. Paweł Tomczyk, który po odbiorze piłki od Huberta Krawczuna, posłał ją jednak w słupek. Przyjezdni walczyli do końca, zmuszając gospodarzy do ciągłej koncentracji, jednak nawet kiedy udało im się przebić biało-zieloną linię obronę, to nie byli w stanie pokonać stojące w bramce gospodarzy Adama Wilka. Ostatecznie jeden gol z pierwszej połowy wystarczył, aby Chełmianka dopisała do konta następny komplet oczek.
- To było bardzo trudne spotkanie, bo mierzyliśmy się z jednym z najlepszych zespołów z lidze, przed rozpoczęciem sezonu myślałem, że będzie to jeden z kandydatów do awansu, ale mhttps://www.supertydzien.pl/artykul/50387,trwaja-zapisy-do-i-chelmskiego-nocnego-polmaratonu-z-duchem-bieluchemiał słaby początek rundy. Meczów jeszcze jest wiele, więc czas wszystko zweryfikuje. My natomiast graliśmy konsekwentnie swoje, mieliśmy więcej sytuacji podbramkowych i sądzę, że wygraliśmy zasłużenie - podsumowuje trener gospodarzy Ireneusz Pietrzykowski.
W następnym meczu Chełmianka powalczy na wyjeździe z rezerwami Wisły Kraków 5 września, natomiast na własną murawę wraca 12 września, żeby podjąć Siarkę Tarnobrzeg.



Napisz komentarz
Komentarze