Żeby ludzie chcieli się spotykać, działać i robić coś razem, potrzeba miejsca, kilku zaangażowanych osób, odrobiny uporu i pieniędzy, dzięki którym dobry pomysł nie zostaje tylko rozmową przy stole. Tak działają Koła Gospodyń Wiejskich, Ochotnicze Straże Pożarne, lokalne stowarzyszenia i coraz częściej także kluby seniora. A precyzyjniej: chciałyby działać jeszcze szerzej, bo gdy porównamy możliwości dostępne seniorom w powiecie włodawskim z tym, co mają do dyspozycji seniorzy w innych miejscach, widać, jak wiele jest jeszcze do zrobienia.

Miejsce w kalendarzu
Klub seniora nie jest wyłącznie salą, w której odbywają się zajęcia. Dla wielu osób to punkt tygodnia, wokół którego układa się codzienność. Jest rozmowa, spotkanie, rękodzieło, wspólny wyjazd, czasem kawa, czasem planowanie kolejnych aktywności.
- Najważniejsza w funkcjonowaniu klubu jest dla nas systematyczność. Dzięki temu wiemy, kiedy możemy się spotkać, zaplanować dzień i mieć w tygodniu coś, na co czekamy - mówi pani Maria z Klubu Seniora w Kostomłotach, w gminie Kodeń, w powiecie bialskim.
W tym jednym zdaniu mieści się bardzo dużo. Bo regularność dla seniorów oznacza coś więcej niż wygodny grafik. To poczucie, że tydzień ma rytm, że jest na co czekać i że lokalna wspólnota nie kończy się na przypadkowym spotkaniu w sklepie.
W Dobromyślu seniorzy zwracają uwagę przede wszystkim na atmosferę. Bo klub działa nie tylko wtedy, gdy są zajęcia wpisane w harmonogram. Działa wtedy, gdy ludzie naprawdę chcą do niego wracać.
- Nasz klub stał się bardzo przyjaznym i chętnie odwiedzanym miejscem. Zajęcia są ciekawe, a nasza pani instruktor wkłada dużo serca i zaangażowania w pracę z nami - mówi pani Irena z Klubu Seniora w Dobromyślu (gm. Kodeń).
To kolejna rzecz, którą łatwo przeoczyć. Klub działa nie tylko dzięki finansowaniu. Działa wtedy, gdy ktoś prowadzi zajęcia z sercem, gdy grupa chce przychodzić, gdy uczestnicy czują, że to jest także ich miejsce. Pieniądze pozwalają zapewnić transport, materiały, czas instruktorów i warunki do działania. Ale atmosferę budują ludzie.

Coś do zrobienia
Seniorzy z okolic Kodnia nie mówią o klubach jak o dodatku do życia. Mówią o nich jak o miejscu, które daje im możliwość działania.
- Zajęcia z rękodzieła są jednymi z najlepszych, w jakich miałam przyjemność uczestniczyć. Mamy możliwość rozwijania się także kulinarnie, uczenia się nowych rzeczy i robienia czegoś własnymi rękami - mówi pani Elżbieta z klubu w Kostomłotach (gm. Kodeń).
To brzmi zwyczajnie, ale właśnie w tej zwyczajności jest siła. Rękodzieło, gotowanie, wspólne przygotowania, wyjazdy i spotkania nie są drobiazgami. Dla wielu seniorów są sposobem na utrzymanie aktywności, kontaktu z ludźmi i poczucia, że nadal można uczyć się nowych rzeczy.
- Bardzo chętnie uczestniczyłybyśmy w systematycznych zajęciach na basenie. To byłaby dla nas dobra forma ruchu, ale też kolejna okazja, żeby być razem - mówi pani Jadwiga z Klubu Seniora w Dobromyślu.
To także bardzo konkretny postulat. Nie efektowny, ale ważny. Bo gdy miejsce jest potrzebne, seniorzy nie pytają o atrakcje na pokaz. Pytają o regularność, ruch, wspólne wyjazdy i zajęcia, które naprawdę pomagają dobrze spędzić czas.

Potrzeba więcej
Najlepszym dowodem na to, że kluby seniora są potrzebne, nie są pochwały, lecz oczekiwania. Seniorzy nie mówią: wystarczy. Mówią: chcielibyśmy spotykać się częściej.
- Spotkania w klubie są dla nas ważne. Można porozmawiać, wyjść z domu, zrobić coś wspólnie. To daje dużo radości i zwyczajnie pomaga dobrze spędzić czas - dodaje pani Alicja z klubu w Kostomłotach (gm. Kodeń).
Pan Antoni z Klubu Seniora w Dobromyślu (gm. Kodeń) dopowiada: W tym momencie zajęcia mamy tylko raz w tygodniu. Bardzo chętnie uczestniczylibyśmy w nich częściej, na przykład dwa albo trzy dni w tygodniu. Dla seniorów taka regularna aktywność naprawdę dużo znaczy.
- Człowiek nie siedzi sam w domu. Przychodzi, spotyka znajomych, rozmawia, zajmuje czymś ręce i głowę. To jest bardzo potrzebne - podkreśla pani Danuta z klubu w Kostomłotach (gm. Kodeń).
W tych głosach powtarza się ta sama myśl: klub seniora nie jest jednorazowym wydarzeniem. Jest miejscem, które ma sens wtedy, gdy można do niego wracać. Gdy działa dobrze, jeden dzień w tygodniu zaczyna być za mało.

Zaplecze codzienności
Warto jednak powiedzieć to wprost: takie miejsca nie działają samym entuzjazmem. Nawet najlepszy klub seniora potrzebuje ludzi, dobrej atmosfery i pieniędzy na transport, materiały, zajęcia, wyjazdy oraz zwykłą organizacyjną codzienność.
Kluby seniora w gminie Kodeń korzystały wcześniej ze wsparcia unijnego, m.in. z projektu „Czas na seniora”, obejmującego Kostomłoty II i Dobromyśl. Jego wartość wyniosła blisko 850 tys. zł, z czego ponad 720 tys. zł stanowiło dofinansowanie z UE. Wcześniej Fundusze Europejskie wsparły też inny projekt klubów seniora w gminie Kodeń kwotą ponad 600 tys. zł.
Dziś ważnym filarem tego zaplecza jest Fundacja Wipasz, która w ramach programu „Senior w potrzebie” przeznaczyła 1 mln zł na działania senioralne w gminie Kodeń. W szerszej skali wsparcie objęło także inne miejscowości i wyniosło łącznie 2,45 mln zł.
To duże liczby, ale ich sens widać dopiero wtedy, gdy stają się wyjazdem do Zamościa, Sandomierza, Zielonego Zakątka czy teatru w Warszawie. Albo spotkaniem integracyjnym, warsztatami, basenem, ćwiczeniami i transportem dla kogoś, kto sam takiego wyjazdu już by sobie nie zorganizował.
Nie chodzi więc o opowieść o sponsorze. Chodzi o prostą prawdę: w małych miejscowościach seniorzy potrzebują nie tylko serca, ale też zaplecza, które pozwala jej działać regularnie.
Po prostu potrzebne
Najpełniej sens klubów seniora oddaje wspólne zdanie seniorów z klubów w Kostomłotach i Dobromyślu (gm. Kodeń):
- W kolejnych latach chcielibyśmy, aby nasze kluby dalej funkcjonowały, ponieważ spotkania są dla nas potrzebne i pozwalają nam miło oraz produktywnie spędzać czas.
I może właśnie tu jest sedno całej sprawy. W klubach seniora z okolic Kodnia nie chodzi wyłącznie o aktywizację, projekty i sprawozdania. Chodzi o normalne, dobre życie. O to, żeby starsi mieszkańcy mieli swoje miejsce, swój rytm, swoje plany i swoich ludzi.
Dla powiatu włodawskiego to temat bliski nie dlatego, że opisane kluby działają właśnie tutaj, lecz dlatego, że dotyczy podobnej codzienności. To codzienność wschodnich miejscowości, w których wspólnota nadal ma znaczenie. I seniorów, którzy nie chcą stać z boku. Chcą uczestniczyć w życiu swoich miejscowości, wyjeżdżać, spotykać się, ćwiczyć, tworzyć i – co najważniejsze - po prostu mieć dokąd pójść.



Napisz komentarz
Komentarze