Bez wątpienia wzywanie służb ratunkowych w przypływie emocji i chęci zaszkodzenia komuś innemu, może przynieść bardzo nieoczekiwane i przykre konsekwencje dla samego zgłaszającego. Przekonał się o tym mieszkaniec gminy Izbica.
Fałszywe oskarżenia i ucieczka
Początkowo sytuacja wyglądała na standardową interwencję. Na numer alarmowy wpłynęło zgłoszenie od zaniepokojonego mieszkańca.
– Mężczyzna poinformował operatora, że pokłócił się z żoną i obawia się o właściwą opiekę nad ich dzieckiem – relacjonuje podkomisarz Anna Chuszcza, rzeczniczka prasowa KPP w Krasnymstawie.
Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol. Mundurowi zastali w domu 44-letnią matkę. Szybko okazało się, że obawy zgłaszającego były całkowicie bezpodstawne, a policjanci nie potwierdzili żadnych informacji o niewłaściwej opiece nad małoletnim. Zaskakujący był jednak fakt, że w domu nie było samego autora zgłoszenia. 46-latek zdążył się oddalić z terenu posesji jeszcze przed przyjazdem radiowozu.
Zarośla, amfetamina i więzienie
Funkcjonariusze nie zbagatelizowali zniknięcia mężczyzny i postanowili skontrolować najbliższą okolicę. Bardzo szybko odnaleźli 46-latka, który w obawie przed spotkaniem z patrolem, ukrył się w pobliskich zaroślach. Powód jego nerwowego zachowania wyszedł na jaw od razu po sprawdzeniu tożsamości zgłaszającego w policyjnych systemach informatycznych.
Okazało się, że rzekomo zatroskany ojciec jest poszukiwany do odbycia kary niemal roku pozbawienia wolności. To jednak nie był koniec jego kłopotów z prawem.
– Podczas przeszukania mężczyzny funkcjonariusze ujawnili w kieszeni jego spodni amfetaminę – dodaje podkomisarz Anna Chuszcza.
46-laek został od razu zatrzymany i przewieziony do miejscowej komendy. Wkrótce trafi do zakładu karnego, gdzie odbędzie zaległą karę. Dodatkowo odpowie przed sądem za posiadanie substancji psychotropowych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami polskiego prawa, za to przestępstwo grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Czytaj też:



Napisz komentarz
Komentarze