Bieżącą, bardzo nieprzyjemną sytuację w centrum miasta wywołał radny Krzysztof Flis. Samorządowiec zaapelował do władz o pilną interwencję, wskazując, że codzienne funkcjonowanie w tamtym rejonie staje się dla mieszkańców koszmarem.
– Chciałbym się dowiedzieć, kiedy w parku pojawi się sokolnik, bo to jest już najwyższa pora. W tym momencie nie da się tamtędy normalnie przejść, to jest po prostu tragedia. Wszędzie zalegają odchody, do tego dochodzą ciągłe krzyki gawronów i kawek. Bardzo proszę, żeby zadziałać w tej sprawie jak najszybciej, bo sytuacja wygląda naprawdę kiepsko – alarmował radny Flis.
Problem ptasiej kolonii nie jest jednak nowy. Już pod koniec listopada ubiegłego roku oficjalną interpelację w tej sprawie złożyła Katarzyna Grzywaczewska. W swoim piśmie radna opisała, że park, który z założenia powinien pełnić funkcję reprezentacyjną i rekreacyjną, całkowicie utracił swój charakter. Mieszkańcy zaczęli traktować to miejsce wyłącznie jako strefę tranzytową, przez którą przebiegają w pośpiechu, w obawie przed zabrudzeniem odzieży. Władze miasta już wtedy zapowiadały, że jedynym skutecznym ratunkiem jest wynajęcie profesjonalnego sokolnika, na co formalnie zabezpieczono odpowiednie środki w budżecie na 2026 rok.
Dlaczego zatem, mimo startującego sezonu lęgowego, drapieżnik wciąż nie patroluje nieba nad Włodawą? Odpowiadając na pytania radnych, burmistrz Wiesław Muszyński wyjaśnił, że miasto ma w tej kwestii związane ręce. Gawron jest gatunkiem objętym ochroną. Oznacza to, że jakiekolwiek płoszenie ptaków czy zrzucanie ich gniazd wymaga specjalnego zezwolenia. Stosowny wniosek trafił do instytucji nadrzędnych już w październiku, jednak decyzji wciąż brak.
– Na ten moment wciąż nie otrzymaliśmy z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zgody na użycie sokolnika w parku. Termin tego postępowania został przedłużony. Wcześniej nigdy nie mieliśmy z tym problemu, a teraz nagle się pojawiły. Myślę, że może to wynikać z interwencji pewnych środowisk, które uważają, że sokolnik nie jest dobrym rozwiązaniem – tłumaczył burmistrz Muszyński.
Włodarz miasta stanowczo bronił jednak tej metody. Argumentował, że zrzucanie samych gniazd nie ma ekonomicznego sensu, ponieważ ptaki odbudowują je w błyskawicznym tempie. Dopiero cykliczna obecność naturalnego wroga sprawia, że ptasia kolonia przenosi się w inne, mniej uciążliwe dla ludzi rejony.
– Na dzisiaj uważam, że jest to najlepsze i najbardziej skuteczne rozwiązanie, jakie do tej pory stosowaliśmy. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni przedłużającymi się procedurami, ponieważ za chwilę minie ustawowy termin, w którym w ogóle będziemy mogli użyć sokolnika. Jeśli nie otrzymamy zgody na czas, zostaniemy zmuszeni do funkcjonowania w tym tragicznym stanie przez cały sezon wiosenno-letni – ostrzegał włodarz Włodawy.
Brak szybkiej interwencji może mieć dla miasta bardzo nieprzyjemne skutki sanitarne. Burmistrz przypomniał czasy, kiedy samorząd nie podejmował zorganizowanej walki z ptasią populacją. Wówczas alejki i ławki pokrywały się zanieczyszczeniami do tego stopnia, że lokalny sanepid sugerował możliwość całkowitego zamknięcia parku ze względów epidemiologicznych.
Zanim nadejdzie zgoda od RDOŚ, miasto zapowiedziało jedynie doraźne, wzmożone sprzątanie parku przez służby komunalne, w nadziei, że biurokratyczna machina przyspieszy, a mieszkańcy Włodawy znów będą mogli bezpiecznie odpoczywać w centrum miasta.









![Chełm. W ubiegłym tygodniu odeszli od nas... [1-3-2026] W ubiegłym tygodniu odeszli do wieczności. Ostatnie pożegnanie naszych bliskich. Nekrologi z Chełma i powiatu chełmskiego.](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/sm-4x3-chelm-w-ubieglym-tygodniu-odeszli-od-nas-22-2-2026-1772321406.jpg)






Napisz komentarz
Komentarze