Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Przeczytaj!
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama
Czy to wołanie na puszczy?

Chełm. Walczą z wodą i z nadzieją spoglądają w stronę instytucji. Działkowicze z ROD "Plon" mają nie lada zgryz

Ogródek działkowy można posiadać z różnych pobudek. Jedni chcą uprawiać zdrowe owoce i warzywa, z kolei inni stawiają na zadbany trawnik i kilka arów zielonego azylu. Każdy przyzna jednak, że takie miejsce powinno przynosić radość i odrobinę wytchnienia, a nie troskę. Tymczasem działkowicze z Rodzinnych Ogródków Działkowych „Plon” ciągle się zamartwiają. Trudno się zresztą dziwić, skoro ukochana przez wielu przestrzeń jest regularnie zalewana wodami rzeki Uherki.
Ogródek działkowy można posiadać z różnych pobudek. Jedni chcą samodzielnie uprawiać zdrowe owoce i warzywa, z kolei inni stawiają na zadbany trawnik i kilka arów zielonego azylu. Każdy działkowiec przyzna jednak, że ogródek powinien przynosić radość i odrobinę wytchnienia, a nie troskę.
Zamiast spokojnego azylu działkowcy "Plon" mają mokradła. Gdy spadną ulewy lub stopnieje śnieg.

Źródło: Freepik/archuwum

Rozkładają bezradnie ręce

Doświadczenie radości i smutku jednocześnie towarzyszy działkowcom „Plonu” od lat. Każdy niemal mieszkaniec Chełma był świadkiem sytuacji, kiedy wiosenne, roztopowe wody wdzierały się na zlokalizowane w pobliżu koryta rzeki działki. Kiedy zimy są bezśnieżne, problemu nie ma. Pojawił się jednak znowu w tym roku, bo śniegu było ostatnio wyjątkowo dużo. Nie trzeba zresztą zimy – wystarczy intensywny, kilkudniowy deszcz i już można liczyć straty. I co tu począć? Działkowcy mogą tylko bić na alarm i pytać bezradnie, dlaczego tak musi być. Jak pan Radosław, który postanowił podzielić się z nami swoim niełatwym doświadczeniem.

- Od dłuższego czasu nasze ogrody są bardzo często podtapiane. Każde wezbranie wody w korycie rzeki powoduje realne zagrożenie dla altan, infrastruktury ogrodowej, upraw oraz mienia działkowców. Dla wielu z nas działki są efektem wieloletniej, ciężkiej pracy i często także znaczących nakładów finansowych. Niestety, w obliczu powtarzających się zalań czujemy się bezradni. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja związana z jazem w Stańkowie, który służy do regulacji poziomu rzeki. Od dłuższego czasu jaz pozostaje opuszczony, co w naszej ocenie bezpośrednio wpływa na podnoszenie się poziomu wody do stanów alarmowych dla naszego ogrodu. W efekcie nawet intensywniejsze opady deszczu powodują szybki wzrost poziomu rzeki i kolejne podtopienia – mówi o swoich obserwacjach działkowiec.

W skierowanej do nas wiadomości zaznaczył, że o niepokojących zjawiskach wspólnota ogródków próbowała rozmawiać z Państwowym Gospodarstwem Wody Polskie – instytucją, która bezpośrednio odpowiada za utrzymanie koryta rzeki i wszelkie prace związane z regulacją wodnych urządzeń.

- Mamy poczucie, że do tej pory nie podjęto skutecznych działań – takich, które realnie zabezpieczyłyby nasze działki przed zalewaniem. Mamy poczucie, że nasz głos nie jest słyszany, a problem ustawicznie bagatelizowany. Nie oczekujemy niczego nadzwyczajnego — jedynie właściwego zarządzania infrastrukturą hydrotechniczną i realnej troski o bezpieczeństwo mieszkańców oraz ich dorobku. Obecna sytuacja stanowi realne zagrożenie dla naszego mienia i budzi uzasadniony niepokój – podkreślił w skierowanej do nas korespondencji pan Radosław.

Ogródek w złym miejscu?

W jaki sposób problem, który występuje w istocie od lat, ocenia sama instytucja? Czy istotnie nie da się nic zrobić?

W odpowiedzi na nasze zapytanie Tomasz Makowski, kierownik zespołu komunikacji i edukacji wodnej stwierdził, że ogrody działkowe zlokalizowane są w naturalnym zaniżeniu terenu. Liczne uwarunkowania hydrologiczne sprawiają, że ogródki „Plon” są szczególnie narażone na okresowe podtopienia.

- Warto dodać, że rzeka Uherka stanowi jedyny odbiornik wód opadowych z obszaru miasta. Wody te odprowadzane są poprzez rozbudowaną sieć kanalizacji deszczowej. Poza tym niosą ze sobą liczne zanieczyszczenia mechaniczne, które powodują systematyczne zamulanie koryta rzeki i w konsekwencji zmniejszenie jej przepustowości. W przeszłości podejmowane były próby realizacji prac związanych z odmulaniem rzeki. Niestety, działania te niejednokrotnie nie mogły zostać przeprowadzone z uwagi na brak wymaganych uzgodnień środowiskowych bądź ograniczenia finansowe – wspomniał o jednym z aspektów problemu Makowski. 

 Naszą uwagę zwrócił również na pewne techniczne uwarunkowania i zależności pomiędzy pracą urządzeń spiętrzających a zjawiskiem zalewania ogródków.

- Ogródki „Plon" położone są w km 33+500 – 34+400 rzeki Uherki. Jaz w Stańkowie znajduje się natomiast w km 28+975, czyli około 4,5 km w dół rzeki. Z uwagi na tę odległość oraz uwarunkowania wysokościowe, nawet maksymalne spiętrzenie jazu w Stańkowie nie ma naszym zdaniem wpływu na poziom wód w rejonie ROD „Plon". Zresztą pomiędzy jazem w Stańkowie a ogrodami działkowymi funkcjonują dodatkowo dwa inne jazy - na tzw. Wygonie oraz przy ul. Kąpieliskowej - które pozostają stale rozpiętrzone. Spośród nich jedynie jaz przy ul. Kąpieliskowej może w ograniczonym zakresie oddziaływać na poziom wody w rejonie ogrodów, jednak jest on utrzymywany w stanie rozpiętrzenia. Potencjalne zagrożenie dla drożności przepływu mogą natomiast stanowić okresowo pojawiające się tamy bobrowe, które są na bieżąco monitorowane i w miarę potrzeby rozbierane - oczywiście tylko pod nadzorem Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska – wyjaśnił nam pracownik instytucji.

Tomasz Makowski: "Jazy nie mają wpływu na zalewanie"

Potwierdził również w pewien sposób wnioski pana Radosława.

- Istotny wpływ na krótkotrwałe podtopienia mogą mieć gwałtowne, intensywne opady atmosferyczne, powodujące lokalne, tzw. chwilowe powodzie, a także wiosenne roztopy. Zapewniam jednak o tym, że rzeka Uherka pozostaje pod stałym nadzorem Nadzoru Wodnego w Chełmie, szczególnie na odcinku od Stańkowa do Weremowic - tak aby możliwe było szybkie reagowanie na wszelkie zatory. Odcinek od ul. Metalowej w Chełmie w górę rzeki objęty jest szczególną troską gminy Chełm - przede wszystkim z uwagi na konieczność ochrony infrastruktury - w tym ciągu pieszo-rowerowego - przed ewentualnymi podtopieniami – wspomniał o pozostałych uwarunkowaniach specjalista.

Na początku lutego tego roku jaz w Stańkowie został czasowo spiętrzony na wniosek Polskiego Związku Wędkarskiego - w związku z wystąpieniem przyduchy na zbiorniku w Stańkowie. Jak się okazuje, konieczna była również interwencja straży pożarnej w celu napowietrzenia zbiornika. Pracownicy instytucji podkreślają jednak, że te działania nie miały wpływu na poziom wód rzeki Uherki w rejonie ROD „Plon".

- W przypadku wystąpienia gwałtownych roztopów jaz w Stańkowie zostanie niezwłocznie rozpiętrzony, aby przyspieszyć odpływ wód z terenu miasta Chełma i zminimalizować ryzyko podtopień – podsumował zasygnalizowany przez nas wątek Makowski.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamarekrutacja
Reklamatelefon
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: miejscowyTreść komentarza: To na zdjęciu to całkiem niezłe rozwiązanie.Data dodania komentarza: 20.02.2026, 15:47Źródło komentarza: Gm. Białopole. Tak będą wyglądały nowe przestrzenie do rekreacji. Władze zdradziły szczegółyAutor komentarza: LekarkaTreść komentarza: Na to nie ma lekarstwa, niestety.Data dodania komentarza: 20.02.2026, 12:36Źródło komentarza: Twój PIT ma moc! Dla Ciebie to chwila - dla Szymka całe życie!Autor komentarza: KacperTreść komentarza: Jest wielu chorych, jest wiele potrzeb. Tak było, jest i będzie.Data dodania komentarza: 20.02.2026, 10:27Źródło komentarza: Twój PIT ma moc! Dla Ciebie to chwila - dla Szymka całe życie!Autor komentarza: miejscowyTreść komentarza: A niech się pozagryzają.Data dodania komentarza: 20.02.2026, 08:50Źródło komentarza: „Nauka jest dźwignią rozwoju”. Jarosław Gowin o przyszłości akademickiego ChełmaAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Biedny Romanowski. Taka krzywda się dzieje, że aż strach pomyśleć co będzie dalej. Tradycyjnie więzienia są pełne niewinnych ludzi. Skoro jest niewinny to niech stanie przed sądem i się obroni. Niedawno taki był bohater. Zresztą jak jego koleś Ziobro. Obaj podkulili ogony i zwiali jak zwyczajni tchórze. Ciekawe czy Matecki też da dyla do Orbana. A teraz szczekają zza płotu.Data dodania komentarza: 20.02.2026, 08:47Źródło komentarza: ENA dla „naszego posła”. Sąd wydał nakaz wobec Marcina Romanowskiego
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama