Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama
Po sprawiedliwość udał się wyżej

Gm. Chełm. O Stańkowie i martwych rybach wiedzą już rządzący. Jedno z ministerstw obiecało rozpatrzeć sprawę

W jednym z ostatnich wydań naszego tygodnika pisaliśmy o tym, że Prokuratura Rejonowa w Chełmie umorzyła postępowanie w sprawie masowego śnięcia ryb w Stańkowie, które zostało wszczęte pod koniec lipca 2025 roku. Nie oznacza to jednak, że osoby, które od początku były zaangażowane w wyjaśnienie okoliczności zdarzenia, złożyły broń. Dalszą walkę o sprawiedliwość zapowiedział między innymi radny powiatowy i jednocześnie pracownik Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Marcin Łopacki. O sprawie, jak nas zapewnił zostało powiadomione między innymi Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
Gm. Chełm. O Stańkowie i martwych rybach wiedzą już rządzący. Jedno z ministerstw obiecało rozpatrzeć sprawę
Ze zbiornika Stańków wyłowiono ok. 3,5 tony martwych ryb. Specjaliści szacują jednak, że skala zniszczeń była prawie dwukrotnie większa.

Źródło: Marcin Łopacki

W piśmie, jakie skierował do minister Pauliny Hennig-Kloski opisał to, co zauważył i udokumentował, kontrolując rzekę w pobliżu miejsca, gdzie dokonywany jest zrzut ścieków z chełmskiej oczyszczalni oraz pobliskie urządzenia regulujące stan wody.

Czytaj też: Gm. Chełm. Sprawa martwych ryb w Stańkowie umorzona. Prokuratura nie wyciągnęła konsekwencji

„Zwracam się publicznie, jako radny Powiatu Chełmskiego oraz mieszkaniec gminy Chełm, w sprawie katastrofy ekologicznej na rzece Uherce i zbiorniku wodnym Stańków, która miała miejsce w lipcu 2025 roku, a której skutki do dziś nie zostały w pełni rozliczone. W wyniku zrzutu silnie zanieczyszczonych ścieków rzeką płynął czarny, cuchnący szlam, prowadząc w krótkim czasie do masowego śnięcia ryb. Oficjalnie do utylizacji wywieziono około 3,5 tony martwych ryb, jednak według specjalistów rzeczywista skala strat była znacznie większa. Zniszczeniu uległ cały lokalny ekosystem – w tym populacje płazów i innych organizmów wodnych. Pomimo potwierdzenia naruszenia przepisów przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i nałożenia maksymalnego mandatu, postępowanie karne zostało umorzone. Dla mieszkańców regionu jest to sygnał skrajnie niepokojący – oznacza bowiem, że nawet tak poważne skażenie wód może pozostać bez realnych konsekwencji” – stwierdził w skierowanym do ministerstwa piśmie.

Podkreślił ponadto, że „rzeka Uherka jest częścią większego systemu wodnego i ostatecznie zasila Bug. Skutki tego zdarzenia mają więc charakter ponadlokalny i wymagają reakcji państwa, a nie jedynie interwencji organów administracyjnych na szczeblu regionalnym.

„Zwracam się z apelem o: objęcie sprawy nadzorem ze strony organów centralnych, przeprowadzenie analizy funkcjonowania systemu kontroli oczyszczalni ścieków, podjęcie działań zapobiegających podobnym zdarzeniom w przyszłości. Ochrona wód nie może pozostawać pustym hasłem. Od reakcji instytucji państwowych zależy zaufanie obywateli oraz realne bezpieczeństwo środowiska naturalnego” – ocenił Łopacki.

W odpowiedzi, jaką otrzymał ze strony ministerstwa, stwierdzono, że sprawę przekazano do rozpatrzenia Głównemu Inspektorowi Ochrony Środowiska. Wiemy również, że o interwencję został poproszony Minister Sprawiedliwości.

Do tematu powrócimy.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama