W północnej części powiatu – zwłaszcza w gminach Włodawa i Hanna – przybywa plantacji dyni. Wynika to z dwóch prostych faktów: po pierwsze - popyt na pestki i przetwory utrzymuje się na stabilnym poziomie; po drugie - dynia dobrze radzi sobie także na słabszych glebach, co pozwala wykorzystać pola, na których inne rośliny dają gorsze wyniki. W efekcie coraz więcej gospodarstw włącza dynię do zmianowania, czyli planu, w jakiej kolejności na danym polu uprawia się różne rośliny.
Andrzej Rusiński, rolnik z ponad 40-letnim doświadczeniem, prowadzący jedno z największych gospodarstw w powiecie, mówi:
- Widzimy wyraźny ruch w stronę upraw, które mają pewny zbyt i pasują do lokalnych warunków. Dynia rośnie, bo są na nią odbiorcy, i nie wymaga gleb najwyższej klasy. Zwraca uwagę na to, że chodzi o zmianę struktury zasiewów w całym powiecie, a nie o pojedyncze pola.
Dynię wybiera się m.in. ze względu na to, że produkt końcowy ma różne kierunki sprzedaży. Pestki są surowcem do tłoczenia oleju i dodatkiem do pieczywa, a miąższ trafia do przetwórstwa spożywczego – zup, przetworów i wypieków. Część odmian sprzedaje się także jako dynie dekoracyjne. Taki podział odbiorców zmniejsza ryzyko rynkowe, bo sprzedaż nie zależy od jednego kanału.
Od strony technologii uprawa dyni wymaga uporządkowanego pola, właściwej odmiany i dbałości o wodę w newralgicznych fazach wzrostu. Zbiór może być ręczny lub maszynowy. W wariancie maszynowym owoce układa się w rzędy, a specjalistyczny kombajn wyłuskuje pestki, zostawiając rozdrobniony miąższ na polu jako nawóz. Kluczowe jest szybkie wypłukanie i wysuszenie pestek do odpowiedniej wilgotności.
- W dyni najważniejsza jest jakość nasion. To znaczy: czystość, odpowiednia wilgotność i brak uszkodzeń. Od tego zależy cena i możliwość sprzedaży do wymagających odbiorców – podkreśla Rusiński.
Najbliższe miesiące pokażą, czy popyt na pestki i przetwory utrzyma się na obecnym poziomie oraz jak ułożą się koszty energii potrzebnej do suszenia nasion.
- Z perspektywy doradztwa rolniczego i danych statystycznych zakładamy, że kierunek zmian się utrzyma. Rolnicy szukają upraw powtarzalnych i przewidywalnych. Dynia – obok kukurydzy i rzepaku – spełnia te kryteria, jeśli jest prowadzona zgodnie z zasadami agrotechniki – podsumowuje Rusiński.
Zmiany nie dotyczą wyłącznie dyni. Według danych PSR 2020 i BDL GUS w powiecie włodawskim w latach 2010–2020 rósł udział kukurydzy (na ziarno i na zielonkę) oraz rzepaku. W ostatnich latach do zestawu dołączyły soja i słonecznik – na razie z mniejszych powierzchni, ale z widocznym trendem wzrostowym. Jednocześnie spada powierzchnia żyta, gryki i owsa.
- To nie jest gwałtowna rewolucja. To stopniowe przesuwanie akcentów: mniej zbóż tradycyjnych, więcej roślin paszowych i oleistych oraz nisze, takie jak dynia – wyjaśnia Rusiński.
Rosnący udział kukurydzy i rzepaku w strukturze zasiewów to efekt zarówno popytu, jak i postępu w odmianach oraz technice uprawy. Kukurydza daje stabilne plony w cieplejszych latach, a rzepak ma ugruntowany rynek przetwórczy.
- To, co obserwujemy w powiecie, jest zbieżne z obrazem województwa. Gdy rośnie kukurydza i rzepak, to zwykle maleje powierzchnia żyta czy owsa. Rolnicy wybierają to, co w danych wieloletnich daje powtarzalność – mówi Rusiński.
Jeśli chodzi o „nowe” rośliny – soję i słonecznik – widać trend z ostatnich kilku lat. - Te uprawy wchodzą etapami. Zaczyna się od prób na kilku hektarach, a gdy gospodarstwa poznają agrotechnikę i odbiorców, powierzchnia rośnie. To naturalny proces uczenia się i dopasowania do lokalnych warunków – ocenia Rusiński.








![Chełm. W ubiegłym tygodniu odeszli od nas... [18-1-2026] W ubiegłym tygodniu odeszli do wieczności. Ostatnie pożegnanie naszych bliskich. Nekrologi z Chełma i powiatu chełmskiego.](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/sm-4x3-chelm-w-ubieglym-tygodniu-odeszli-od-nas-11-1-2026-1768695136.jpg)







Napisz komentarz
Komentarze