Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Przybywa plantacji dyń

Ziemia włodawska dynią stoi. Bo bardziej się teraz opłaca?

W gminach Włodawa i Hanna rośnie powierzchnia upraw dyni. Teraz trwają zbiory. Lokalni rolnicy oceniają, że przy obecnym popycie na pestki i przetwory dynia bywa bardziej opłacalna niż część zbóż i warzyw.
Ziemia włodawska dynią stoi. Bo bardziej się teraz opłaca?

Autor: rawpixel-com

Źródło: freepik

W północnej części powiatu – zwłaszcza w gminach Włodawa i Hanna – przybywa plantacji dyni. Wynika to z dwóch prostych faktów: po pierwsze - popyt na pestki i przetwory utrzymuje się na stabilnym poziomie; po drugie - dynia dobrze radzi sobie także na słabszych glebach, co pozwala wykorzystać pola, na których inne rośliny dają gorsze wyniki. W efekcie coraz więcej gospodarstw włącza dynię do zmianowania, czyli planu, w jakiej kolejności na danym polu uprawia się różne rośliny.

Andrzej Rusiński, rolnik z ponad 40-letnim doświadczeniem, prowadzący jedno z największych gospodarstw w powiecie, mówi: 

- Widzimy wyraźny ruch w stronę upraw, które mają pewny zbyt i pasują do lokalnych warunków. Dynia rośnie, bo są na nią odbiorcy, i nie wymaga gleb najwyższej klasy. Zwraca uwagę na to, że chodzi o zmianę struktury zasiewów w całym powiecie, a nie o pojedyncze pola. 

Dynię wybiera się m.in. ze względu na to, że produkt końcowy ma różne kierunki sprzedaży. Pestki są surowcem do tłoczenia oleju i dodatkiem do pieczywa, a miąższ trafia do przetwórstwa spożywczego – zup, przetworów i wypieków. Część odmian sprzedaje się także jako dynie dekoracyjne. Taki podział odbiorców zmniejsza ryzyko rynkowe, bo sprzedaż nie zależy od jednego kanału.

Od strony technologii uprawa dyni wymaga uporządkowanego pola, właściwej odmiany i dbałości o wodę w newralgicznych fazach wzrostu. Zbiór może być ręczny lub maszynowy. W wariancie maszynowym owoce układa się w rzędy, a specjalistyczny kombajn wyłuskuje pestki, zostawiając rozdrobniony miąższ na polu jako nawóz. Kluczowe jest szybkie wypłukanie i wysuszenie pestek do odpowiedniej wilgotności.

- W dyni najważniejsza jest jakość nasion. To znaczy: czystość, odpowiednia wilgotność i brak uszkodzeń. Od tego zależy cena i możliwość sprzedaży do wymagających odbiorców – podkreśla Rusiński.

Najbliższe miesiące pokażą, czy popyt na pestki i przetwory utrzyma się na obecnym poziomie oraz jak ułożą się koszty energii potrzebnej do suszenia nasion.

- Z perspektywy doradztwa rolniczego i danych statystycznych zakładamy, że kierunek zmian się utrzyma. Rolnicy szukają upraw powtarzalnych i przewidywalnych. Dynia – obok kukurydzy i rzepaku – spełnia te kryteria, jeśli jest prowadzona zgodnie z zasadami agrotechniki – podsumowuje Rusiński.

Zmiany nie dotyczą wyłącznie dyni. Według danych PSR 2020 i BDL GUS w powiecie włodawskim w latach 2010–2020 rósł udział kukurydzy (na ziarno i na zielonkę) oraz rzepaku. W ostatnich latach do zestawu dołączyły soja i słonecznik – na razie z mniejszych powierzchni, ale z widocznym trendem wzrostowym. Jednocześnie spada powierzchnia żyta, gryki i owsa.

- To nie jest gwałtowna rewolucja. To stopniowe przesuwanie akcentów: mniej zbóż tradycyjnych, więcej roślin paszowych i oleistych oraz nisze, takie jak dynia – wyjaśnia Rusiński.

Rosnący udział kukurydzy i rzepaku w strukturze zasiewów to efekt zarówno popytu, jak i postępu w odmianach oraz technice uprawy. Kukurydza daje stabilne plony w cieplejszych latach, a rzepak ma ugruntowany rynek przetwórczy.

- To, co obserwujemy w powiecie, jest zbieżne z obrazem województwa. Gdy rośnie kukurydza i rzepak, to zwykle maleje powierzchnia żyta czy owsa. Rolnicy wybierają to, co w danych wieloletnich daje powtarzalność  – mówi Rusiński.

Jeśli chodzi o „nowe” rośliny – soję i słonecznik – widać trend z ostatnich kilku lat. - Te uprawy wchodzą etapami. Zaczyna się od prób na kilku hektarach, a gdy gospodarstwa poznają agrotechnikę i odbiorców, powierzchnia rośnie. To naturalny proces uczenia się i dopasowania do lokalnych warunków – ocenia Rusiński.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Xxx Treść komentarza: Jak na około cały plac pozalewany olejem w Janowie przez tyle lat to wszystko jest ok. Data dodania komentarza: 12.09.2026, 09:08 Źródło komentarza: Gm. Chełm. Co dalej ze stacją demontażu pojazdów w Rudce? inwestor musi uzupełnić raport środowiskowy Autor komentarza: miejscowy Treść komentarza: A może doszli do wniosku, że skoro Droga Męczenników, to niech się ludziska męczą. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 12:21 Źródło komentarza: Chełm. Ma zniknąć oznakowanie na al. 3 Maja. Zmiany także na Lubelskiej Autor komentarza: JULIA BRYSTIGER Treść komentarza: A jednak zrobił frank postęp .Chełm z dużej litery ,powaga dla miasta obowiązkowo. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 08:38 Źródło komentarza: Gmina Chełm stanie się gminą Pokrówka. Rząd zakończył wielomiesięczną procedurę Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: A co z władzami na lubelskiej pomiędzy Kameną a PKP miasto. Tam to jest tragedia. Jakoś wybiórczo widzicie problemy. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 22:17 Źródło komentarza: Chełm. Ma zniknąć oznakowanie na al. 3 Maja. Zmiany także na Lubelskiej Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Polecam przejechać się ulica majdan :) tam to się dzieje jak w kosmosie brak latarni oświetlenia chodnika - przy zimie ludzie tam chodzą o tragedię wiele nie potrzeba a miasto nic nie robi Data dodania komentarza: 10.09.2026, 21:05 Źródło komentarza: Chełm. Ma zniknąć oznakowanie na al. 3 Maja. Zmiany także na Lubelskiej
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama