Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Przeczytaj!
Reklama
Reklama baner reklamowy
Takiego znaleziska nie było już dawno!

Gm. Sawin. Kiedy odgarnęli warstwę ziemi, oniemieli...

Wytrwałość, ciężka praca, pasja i zaangażowanie. Na liście cech dobrego poszukiwacza historycznych artefaktów można zapewne wskazać jeszcze kilka pozycji, ale nie zmienia to faktu, że nawet te przynoszą u członków grupy pod przewodnictwem Krzysztofa Fidlera znakomite efekty. Tym razem udało się odnaleźć coś naprawdę wyjątkowego.
Gm. Sawin. Kiedy odgarnęli warstwę ziemi, oniemieli...
Wioletta Cisz ze swoim wyjątkowym znaleziskiem

Źródło: Krzysztof Fidler - podróże dla pasji

Można być wytrwałym, ciężko pracować, mieć zapał do historii i angażować się w ambitne projekty. Dobry tropiciel historycznych śladów wie jednak doskonale także o tym, że trudno o satysfakcjonujące efekty bez odrobiny (a może i całego plecaka) szczęścia. Można przecież zrobić dokładną, archiwalną kwerendę, zebrać relacje i mieć doskonały sprzęt, a i tak może się okazać, że nie skierowaliśmy swoich kroków tam, gdzie powinniśmy. Że sztych szpadla uderzył w ziemię nie tam, gdzie powinien był uderzyć. 

Tym razem jednak wszystko zagrało tak, jak trzeba. Był i hart ducha, i duży apetyt na coś naprawdę wyjątkowego. Wioletcie Cisz udało się wydobyć przedmiot przypominający miecz lub reprezentacyjny tzw. kord. Broń zachowała się w bardzo dobrym stanie. Klinga jest co prawda pokryta grubą warstwą rdzy, ale, co ciekawe, na rękojeści zachowały się oryginalne okładziny. Wszystko tworzy integralną, chociaż mocno zmęczoną już, całość. 

- Przedmiot, który znalazła Wiola, został już przekazany do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie. Tak więc czekamy na oficjalne potwierdzenie, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Nie ulega jednak wątpliwości, że teren w Zawadówce dostarczył nam wszystkim mnóstwa pozytywnych emocji – podkreślił, komentując ostatnią wyprawę do Zawadówki, pan Krzysztof.

Miecz znajdował się w trudnym terenie, pod splątanymi korzeniami. Pani Wioletta była przekonana o tym, że odkryła jakiś mało istotny element, po prostu złom. Dopiero po dokładnym oczyszczeniu miejsca i odkopaniu artefaktu okazało się, że to nie tylko nie jest coś, co powinno trafić na złom, ale i zdobycz, która trafia się niezwykle rzadko. 

- Zwiódł mnie nawet dotyk, dopóki nie natrafiłam palcami na wystający jelec. I zachował się jako całość – mówi w opublikowanym niedawno materiale pani Wiola.

Na kanale „Krzysztof Fidler – podróże dla pasji” udokumentowane są zresztą wszystkie najważniejsze momenty z życia grupy. Kolejne wyprawy, opisy odnalezionych rzeczy, komentarze i plany na przyszłość. Poszukiwaczom apetyt rośnie w miarę jedzenia. 

- Wszystkie nasze znaleziska, które chcielibyśmy następnie umieścić na wystawie naszego wymarzonego muzeum, magazynujemy tymczasem pod dachem namiotu, na podwórzu. Nasi znajomi podzielili się już swoimi uwagami i sugerują, że to rycerski kord. Jest po prostu piękny. Czekamy z niecierpliwością na wyniki ekspertyzy – nie kryje emocji szef grupy. 

Czytaj także:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Pawlik 19.06.2025 18:17
Miecz został znaleziony już na terenie Wereszcze Duże

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamarekrutacja
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama