Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Gm. Ruda-Huta. Podczas festiwalu „zasilanie” udało się zamienić na „spotkanie”

Teatr alternatywny czy też offowy ma się jak najlepiej. To pierwsze wrażenie, jakie towarzyszy Marcinowi Woszczewskiemu, dyrektorowi Gminnego Ośrodka Kultury w Rudzie Hucie i głównemu organizatorowi słynnej „Wyżyny Teatralnej”. Jego twórcy to pasjonaci i artyści najwyższej próby, którzy są przywiązani do misji snucia opowieści o kondycji współczesnego człowieka.
Gm. Ruda-Huta. Podczas festiwalu „zasilanie” udało się zamienić na „spotkanie”

Źródło: Wyżyna Teatralna

Teatr zaczyna się od spotkania

A pielęgnowaniu tego przywiązania mają służyć spotkania w przestrzeniach takich, jak te festiwalowe. Każda „Wyżyna” to bowiem znacznie więcej niż tylko kilka dni spędzonych na pokazach, przedstawieniach i warsztatach związanych z teatrem. 

- To przestrzeń spotkania żywego człowieka z żywym człowiekiem. Brzmi to być może kuriozalnie, ale tak właśnie jest. Okres pandemii wpędził nas niejako w stan fascynacji elektroniką, oferowanymi przez nią możliwościami. Ułudą spotkania. Spotkania, które jest przecież tylko namiastką interakcji, jaka wywiązać się może pomiędzy dwojgiem ludzi. Więcej – osobami – twierdzi dyrektor Woszczewski.

Na to nastawiona była tegoroczna edycja festiwalu, który w świadomości wielu ludzi teatru ma już swoją ugruntowaną opinię i wypracowaną renomę. „Moc, energia, zasilanie” - to hasło, które towarzyszyło artystom w ich działaniach. Elektronikę, czyli „zasilanie”, udało się przekuć na „spotkanie”, bez którego nie ma przecież dojrzałego teatru. 

- Odkryliśmy, że te dobra wypracowane przez współczesną myśl techniczną wcale nie są takie złe. Pod warunkiem, że korzystamy z nich w sposób rozsądny. Taki, który nie godzi w podstawowe potrzeby i naturę człowieka. Dowodem na to są warsztaty dźwiękowe, które nie mogłyby się obyć bez odpowiedniego sprzętu i oprogramowania. Powstało świetne słuchowisko, które prezentowaliśmy jako pokaz powarsztatowy – opowiada Woszczewski.

Jakość można wypracować wszędzie

Takimi prezentacjami, etiudami udało się „domknąć” również wszystkie inne warsztaty, a było ich całe mnóstwo. Wiele aktywności poświęconych było obchodom roku Aleksandra Fredry. Uczestnicy sprawdzali swoje umiejętności w trakcie warsztatów wokalnych czy tych poświęconych improwizacjom teatralnym. 

- Te pokazy podsumowujące są niezwykle istotne. Dopełniają idei festiwalu. Bez nich czulibyśmy z pewnością pewien niedosyt – uważa dyrektor GOK w Rudzie-Hucie.

Co roku organizatorzy „Wyżyny” doceniani są za organizacyjną sprawność, kreatywność, zaangażowanie i wysoki poziom oferowanych zajęć. Trudno się dziwić, bowiem do Rudy-Huty zjeżdżają się co roku najciekawsi pod względem artystycznym przedstawiciele sceny offowej w Polsce. 

- Z jednej strony mamy narzucony reżim czasowy. To oczywiste, musimy poruszać się w pewnych ramach. Ale z drugiej strony uczestnicy festiwalów cenią sobie swobodę i naturalny rytm, jakim toczą się poszczególne wydarzenia. Nam ten balans udało się wypracować i cieszymy się z tego. Cały organizm funkcjonuje bardzo sprawnie – mówi animator teatru.

Ważna jest różnorodność

Festiwalowa różnorodność, coś, co stanowi znak rozpoznawczy „Wyżyny”, została zachowana. Na deskach obecna była i bajka Teatru Małego z Wrocławia, i pewna doza formy poetyckiej, którą zaprezentowały teatry ŁOK z Łukowa i „Straszydełka”. Prezentowali się również monodramiści, czyli ci aktorzy, którzy na festiwalach, z różnych względów, pojawiają się rzadko, a Rudzie-Hucie witani są bardzo chętnie. 

- Swoje formy monodramatyczne zaprezentowała Jolanta Sipowicz czy Wojciech Kowalski. Swój jubileusz przeżywał również MMS Impro, który prezentował się wspólnie z „Poławiaczami Pereł” z Lublina. Wszyscy potwierdzili nam, że czuli się u nas bardzo dobrze, więc czegóż więcej moglibyśmy oczekiwać? - pyta retorycznie Woszczewski.

Kolejne edycje festiwalu dowodzą, że dobry teatr na wysokim poziomie nie rodzi się tylko w dużych ośrodkach. Ważna jest przestrzeń spotkania, chęć, otwartość, profesjonalizm. Jednym słowem – jakość, która przemawia sama za siebie, nie wymaga specjalnej oprawy ani rekomendacji. Droga do Rudy-Huty znana jest już praktycznie każdemu amatorowi i profesjonaliście poszukującemu spełnienia na deskach teatru. 

- Czas pandemiczny czy tuż po pandemii był dla nas trudny. Mam takie poczucie, że jeszcze nie wszystkie grupy się „wybudziły”, weszły w nowy, inny już przecież rytm. Jednocześnie jestem przekonany, że ta jakość w teatrze alternatywnym była widoczna zawsze. I mam nadzieję, że wydarzenia takie, jak właśnie nasza „Wyżyna” pozwalają wciąż odkrywać jakieś nowe przestrzenie – podsumowuje Marcin Woszczewski. 

Czytaj także:

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamarekrutacja
Reklamatelefon
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Jak dziś pamiętam piękny lipcowy dzień 80 roku. W sklepach ocet i denaturat. Czasami była musztarda. Przy bazarku na Lwowskiej stoi duży Fiat, otwarty bagażnik, z którego pani w brudnym niby białym fartuchu sprzedaje wędliny własnego wyrobu. Jedna starsza pani zwraca uwagę sprzedającej, że w takiej temperaturze niebezpieczne jest przechowywanie i sprzedawanie wędlin. Szybko otrzymała odpowiedź. "Jeszcze nasze krowy będą nosiły na rogach wasze pierścionki". Jakoś nigdy nie słyszałem o rogach z pierścionkami. Natomiast lamenty i ciągłe narzekania o biedzie rolników tak.Data dodania komentarza: 7.03.2026, 09:37Źródło komentarza: Czy da się podnieść ceny skupu zbóż na ziemi włodawskiej?Autor komentarza: PowiatowaTreść komentarza: Pan zza wschodniej granicy nie przyswoił przepisów obowiązujących w Polsce.Data dodania komentarza: 6.03.2026, 15:03Źródło komentarza: Horrendalny mandat dla kierowcy porsche. Zaszalał na krajowej 12Autor komentarza: jaTreść komentarza: Skoro praca jest bardzo obciążająca psychicznie, a do tego jeszcze 24h zmiany, to może trzeba by w tutaj wprowadzić gruntowną reformę. Czyli np. 6h zmiana, i zmniejszenie liczby godzin tygodniowo np. do 30, i wtedy może nie było by takiego obciążenia psychicznego (krótsza praca, dłuższe przerwy), pozostawiając oczywiście stawki godzinowe w okolicach 300zł.Data dodania komentarza: 6.03.2026, 14:23Źródło komentarza: 100 tys. miesięcznie? Nie, dziękuję. Lekarze nie chcą pracować na SOR-achAutor komentarza: JagnaTreść komentarza: Zmniejsz dawkowanie Ignac!Data dodania komentarza: 6.03.2026, 12:33Źródło komentarza: Prezydent Chełma na premiera? Polityczna giełda nazwisk przed decyzją prezesa PiSAutor komentarza: ignacTreść komentarza: superData dodania komentarza: 5.03.2026, 18:02Źródło komentarza: Prezydent Chełma na premiera? Polityczna giełda nazwisk przed decyzją prezesa PiS
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama