Niepozorna metalowa puszka, która przez dziesięciolecia pozostawała na strychu jednego z chełmskich budynków, okazała się wyjątkowym świadectwem historii polskiej techniki. Zabytek pochodzi z okresu II Rzeczypospolitej i został wyprodukowany przez warszawskie Zakłady Elektrotechniczne – Bracia Borkowscy S.A., jedno z najważniejszych przedsiębiorstw ówczesnej polskiej branży elektrotechnicznej. Co szczególnie cenne, zachowały się nie tylko elementy samej puszki, ale również oryginalne elementy w jej wnętrzu.
Zakończył się kolejny, niezwykle istotny etap konserwacji późnobarokowych polichromii w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Klesztowie. Specjaliści pracowali nad malowidłami zdobiącymi wnętrze świątyni, stopniowo przywracając im pierwotną czytelność, kolorystykę i walory artystyczne.
Przez ponad 250 lat zdobiły wnętrze świątyni, będąc świadkami zmieniających się granic, wyznań i pokoleń wiernych. Dziś późnobarokowe polichromie autorstwa Gabriela Sławińskiego w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Klesztowie przechodzą kompleksową konserwację. Zakończył się właśnie kolejny etap prac, dzięki którym jedno z najcenniejszych dzieł sztuki sakralnej regionu odzyskuje swój pierwotny wygląd.
Ukryte pośród lasów gminy Białopole, niemal niewidoczne dla przypadkowych przechodniów, wczesnośredniowieczne grodzisko w Busieńcu pozostaje jedną z największych archeologicznych zagadek wschodniej Lubelszczyzny. Potężne wały, ślady dawnych umocnień i zaskakująco niewielka liczba odkrytych zabytków sprawiają, że naukowcy wciąż spierają się o jego rzeczywistą funkcję. Czy była to warownia, schronienie na czas najazdów, a może miejsce kultu lub centrum lokalnej władzy? Zachowane wały i fosa do dziś świadczą o ogromnym przedsięwzięciu budowlanym z IX–X wieku.
Od ponad 250 lat pojawia się na mapach, a być może jest znacznie starsza. Miejscowi nazywają ją „szwedzką mogiłą”, choć wszystko wskazuje na to, że ze Szwedami nie ma nic wspólnego. Tajemniczy kopiec w Józefinie do dziś nie został przebadany przez archeologów, dlatego jego pochodzenie i przeznaczenie pozostają jedną z największych zagadek naszego powiatu.
To miała być rutynowa modernizacja sieci energetycznej. Tymczasem ziemia wokół zabytkowego kościoła w Depułtyczach Nowych zaczęła odsłaniać ślady historii sięgającej średniowiecza. Archeolodzy natrafili na fundamenty nieistniejącej od blisko 90 lat neorosyjskiej cerkwi, odkryli pozostałości dawnego cmentarza oraz zabytki sprzed ponad sześciuset lat. Znaleziska rzucają nowe światło na wielowyznaniową historię tej części ziemi chełmskiej i pozwalają lepiej poznać dzieje miejscowości, której początki sięgają średniowiecza.
Ukryte pośród drzew na skraju lasu "Podwale" ziemne umocnienia od lat budzą zainteresowanie archeologów, historyków i miłośników lokalnych dziejów. Choć obiekt został wpisany do rejestru zabytków niemal sześćdziesiąt lat temu i wielokrotnie był przedmiotem badań terenowych, do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić, kto go zbudował ani jaką pełnił funkcję. O jego istnieniu przypomniała niedawno chełmska delegatura Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
W zasobach Saksońskiej Biblioteki Państwowej i Uniwersyteckiej w Dreźnie (Sächsische Landesbibliothek – Staats- und Universitätsbibliothek Dresden) odnaleziono unikatowe świadectwo historii. Na portalu Deutsche Fotothek udostępniono cztery kolorowe fotografie Chełma, które z dużym prawdopodobieństwem można uznać za najstarsze znane barwne zdjęcia miasta.
Dzięki owocnej współpracy chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków z prof. Andrzejem Trzcińskim, udało się przywrócić pamięć o zabytkach, które stanowią bezcenne świadectwo życia żydowskiej społeczności naszego miasta. Przedmioty, które przez lata były tylko niemymi świadkami historii, przemawiają dziś swoim własnym głosem.
Na terenie gminy Dorohusk, podczas prowadzonych poszukiwań zabytków, natrafiono na niezwykle cenne znalezisko. To niewielka, wykonana z brązu zapinka do odzieży, znana jako fibula, która została właśnie przekazana do chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków przez Fundację Historyczną „Lubelszczyzna”.
- Nie mogę pozostać bierny, kiedy widzę, co dzieje się z tą cenną, XIX-wieczną kapliczką – w alarmującym tonie zwrócił się do nas niedawno mieszkaniec Raciborowic. Dla niego miejscowa kapliczka to nie tylko obiekt kultu. To także cenne świadectwo historii miejscowości, które przetrwało próbę lat, ale może nie przetrwać próby... wody. Przysłowiowy gwóźdź do trumny stanowił dla obiektu remont przebiegającej nieopodal drogi wojewódzkiej nr 844.
Dla lokalnej społeczności Świerż park, który stanowił niegdyś część dworskiego założenia, to bezsprzecznie cenny w wymiarze przyrodniczym i historycznym zabytek. Jego wartość potwierdza chociażby fakt, że został on objęty opieką konserwatora. Okazuje się jednak, że skrywa on o wiele więcej tajemnic niż te powszechnie znane, związane są z rodzinami Orsettich i Tarnowskich – ostatnich właścicieli nieistniejącego już dzisiaj dworu.
Miniony rok przyniósł ekipie dr. Stanisława Gołuba kilka satysfakcjonujących odpowiedzi na pytania dotyczące zabytkowego zespołu wieżowego w Stołpiu. Datowany na XIII wiek obiekt wyobraźnię mieszkańców regionu i badaczy rozgrzewa zresztą nie od dzisiaj. Co udało się ustalić w ostatnim czasie?
Jak ważna (a nawet niezbędna) jest współpraca pasjonujących się historią detektorystów i odpowiednich instytucji przekonuje w swoich komunikatach z bitewnego pola pod Dubienką Wojewódzki Konserwator Zabytków. Jeszcze kilka lat temu miejsce, gdzie jedne z najważniejszych w naszych dziejach walk stoczyły siły dowodzone przez Tadeusza Koścuszkę, osnuwała cała sieć różnego rodzaju niewiadomych. Dzisiaj, dzięki pasji poszukiwaczy właśnie, jesteśmy w stanie powiedzieć o wydarzeniach sprzed przeszło 230 lat coraz więcej. Co udało się ustalić tym razem?
Wieża w Stołpiu uznawana jest za najstarszy zabytek architektury romańskiej we wschodniej Polsce. Datowana na przełom XII i XIII w., związana jest z osobą księcia Daniela Romanowicza i historią Chełma. Od ponad 100 lat stanowi przedmiot wnikliwych badań i analiz kolejnych pokoleń, archeologów, architektów i historyków. Na kolejne pytania z nią związane usiłuje odpowiedzieć obecnie zespół badaczy pod kierownictwem dra Stanisława Gołuba.