Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Jeden ważny artefakt

Gm. Dubienka. Te bitwy nie toną już w mrokach dziejów. Poszukiwacze mają kolejne skarby przeszłości

Jak ważna (a nawet niezbędna) jest współpraca pasjonujących się historią detektorystów i odpowiednich instytucji przekonuje w swoich komunikatach z bitewnego pola pod Dubienką Wojewódzki Konserwator Zabytków. Jeszcze kilka lat temu miejsce, gdzie jedne z najważniejszych w naszych dziejach walk stoczyły siły dowodzone przez Tadeusza Koścuszkę, osnuwała cała sieć różnego rodzaju niewiadomych. Dzisiaj, dzięki pasji poszukiwaczy właśnie, jesteśmy w stanie powiedzieć o wydarzeniach sprzed przeszło 230 lat coraz więcej. Co udało się ustalić tym razem?
Gm. Dubienka. Te bitwy nie toną już w mrokach dziejów. Poszukiwacze mają kolejne skarby przeszłości
Guzik z numerem "5", który pochodzi z munduru żołnierza 5. Regimentu Piechoty Fizylierów

Źródło: profil Facebook Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków

Kolejną, badawczą cegiełkę dołożyli do depozytu wiedzy o Dubience poszukiwacze zaangażowani w struktury Fundacji Historycznej „Lubelszczyzna”. W eksplorację pobitewnego pola zaangażowani są niemal od samego początku, to jest od 2024, kiedy postanowiono zintensyfikować działania zmierzające do sformułowania odpowiedzi na najważniejsze pytania. 

Tym razem pasjonaci, zrzeszeni pod kierownictwem Krzysztofa Sokołowskiego, dostarczyli specjalistom informacji na temat ostatniego epizodu tzw. pierwszej bitwy pod Dubienką, a więc tej, która miała miejsce w 1792 roku.

- Grupa prowadziła poszukiwania na podstawie odrębnego pozwolenia konserwatorskiego i poza głównym obszarem, gdzie toczyła się bitwa, w pobliskim lesie. To właśnie tam natrafiono na ślady, które mówią nam więcej o wydarzeniach, które rozegrały się w nocy z 18 na 19 lipca 1792 roku – wyjaśnia kierownik chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie Paweł Wira.

Z opracowań historycznych wynika, że cofające się pod osłoną nocy polskie siły były nadal atakowane. Odwrót osłaniała straż tylna (tzw. ariergarda). Wojska rosyjskie, wysłane przez generała Michaiła Kachowskiego, starały się za wszelką cenę dogonić, ponownie zaatakować i rozgromić zmęczone intensywną, 4-godzinną walką polskie formacje. Do zabezpieczenia tyłów – jak podaje literatura – wyznaczono jednostki dowodzone przez majora Antoniego Szuszkowskiego i majora Jana Fontanę. Obaj, dysponując jedynie dwoma armatami, heroicznie, ale i skutecznie blokowali Rosjan. 

- Warto odnotować, że w walce na tyłach odznaczył się też młody, wówczas porucznik, przyszły generał w wojnach napoleońskich – Karol Kniaziewicz. Potwierdzeniem, że doszło tu, przy leśnym dukcie, do bezpośredniego starcia pomiędzy formacjami polskimi i rosyjskimi, są odnalezione zabytki archeologiczne: około 20 ołowianych kul muszkietowych, dwa całe pociski (do 6-funtowej armaty) i jeden fragment kuli armatniej, klamry, zespół monet z epoki (gubili je podczas walki sami żołnierze) oraz brązowy guzik wojskowy z numerem „5” – wymienia bezcenne eksponaty kierownik Wira. 

Okazuje się, że to właśnie ten ostatni artefakt wzbudza wśród badaczy i poszukiwaczy największą radość. Dlaczego mały przedmiot jest tak istotny? 

- Stanowi jednoznaczne potwierdzenie, że blokujący drogę i podejmujący walkę z Rosjanami żołnierze należeli do 5. Regimentu Pieszego Fizylierów. Dowódcami dwóch batalionów tego regimentu (liczącego przed bitwą ponad 1100 żołnierzy) byli wówczas, wspomniani wcześniej, majorzy Szuszkowski i Fontana. Warto dodać, że polskie guziki wojskowe, które sygnowane są numerem „5”, odkrywane są także w innych miejscach potyczek – zarówno z czasów wojny polsko-rosyjskiej 1792 r., jak i późniejszej insurekcji kościuszkowskiej (1794). Identyczne egzemplarze, jak ten znaleziony w okolicach Dubienki, odnaleziono również na pobojowisku bitwy pod Zieleńcami (obecnie na terenie środkowej Ukrainy), do której doszło miesiąc wcześniej - mówi o wadze odkrycia specjalista. 

Ostatnie odkrycie potwierdza nie tylko mobilność oddziałów, ale również ich udział w kluczowych wydarzeniach kampanii 1792 roku. Żołnierze 5. Regimentu Piechoty Fizylierów byli dosyć charakterystycznie umundurowani. W ich ubiorze dominował kolor czarny tj. czarne były wyłogi, kołnierze, mankiety i klapy. Strój uzupełniały „złote”, czyli w rzeczywistości brązowe guziki. Oddział ten brał udział w wielu ważnych starciach kampanii 1792 r. (pod Boruszkowcami, Zieleńcami, Dubienką) i późniejszych, już insurekcyjnych (m.in. pod Słonimem, Krupczycami, Terespolem i Maciejowicami).

Czytaj także:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: PfTreść komentarza: Bzdury! Prawda jest taka, że w Chełmie nie ma ani dobrych specjalistów ani dobrego ośrodka wspierającego ludzi w kryzysie ! Oddział psychiatryczny i odwykowy to totalna porażka, pacjenci są bez odpowiedniego wsparcia, faszerowani lekami bez pomocy psychologów. W ten sposób właśnie straciłam członka swojej rodziny, który nie otrzymał należytej pomocy bo takiej w Chełmie nie ma !Data dodania komentarza: 29.04.2026, 17:42Źródło komentarza: Zdesperowana kobieta wbiła sobie nóż prosto w brzuchAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: A na byłych czerwonych, a dziś wiernych wyznawców pis to nawet nie ma określenia w słowniku ludzi cywilizowanych.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 15:04Źródło komentarza: Lekcja odpowiedzialności w Rudzie-Hucie. Wójt postawił ultimatum, a młodzi chwycili za miotłyAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Jak we wsi zmowa milczenia, to strażacy powinni olać pożar i czekać aż wszystko samo się wypali. Następni chętni na wypalanie traw na pewno się zastanowią.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 13:47Źródło komentarza: Plaga podpaleń i lokalna zmowa milczenia. Gmina Urszulin walczy z pożarami trawAutor komentarza: WaleryTreść komentarza: To chyba normaData dodania komentarza: 29.04.2026, 13:13Źródło komentarza: Ksiądz proboszcz podejrzany o pedofilięAutor komentarza: staryTreść komentarza: Ten SPN powinien powstać, ale szanse są małe. Ten wasz post powinien zostać rozbudowany i opublikowany jako mocny merytorycznie artykuł w super tygodniu i w tygodniku chełmskim. Po wsiach te gazety są czytane i dyskutowane dość dokładnie. Poza tym, musicie zrozumieć, i znaleźć odpowiednią narrację na obawy które nie są artykułowane "wprost" Chodzi o to, że obecnie cały ten zalesiony i ekstensywny rolniczo teren zarządzany głównie przez LP to swoisty ekosystem i biocenoza drobnych i większych nielegalnych i pół-legalnych interesików (także na bazie funduszy UE). Utworzenie SPL zniszczy ten misterny układ, a odbudowa tego już w ramach SPN zajmie lata, i wielu wypadnie z tej gry.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 09:11Źródło komentarza: Izba Rolnicza przeciwko tworzeniu parku narodowego w Sobiborze bez konsultacji
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama