Gospodarze meczu od pierwszych minut kontrolowali przebieg spotkania, jednak brakowało im skuteczności i dokładności w okolicach pola karnego przyjezdnych. Zmiana na tablicy wyników nastąpiła w 28. minucie, kiedy sędzia podyktował rzut karny dla Chełmianki po "nieczystym" zachowaniu Arkadiusza Świguta. Do strzału podszedł Paweł Tomczyk i bez większych kłopotów posłał piłkę za plecy stojącego w bramce Staru Pawła Lipca. Zdobyta bramka podziałała mobilizująco na oba zespoły, Starachowiczanie dążyli do wyrównania, jednak gospodarze odskoczyli im w 37. minucie. Radosław Wójcicki nie zmarnował podania otrzymanego od Maksymiliana Cichockiego i uderzył futbolówkę za plecy goalkeepera przyjezdnych. "Zera z tyłu" Chełmiance nie udało się jednak dowieźć do przerwy, ponieważ tuż przed gwizdkiem arbitra bramkę kontaktową zdobył Szymon Stanisławski.
Zmiana stron przełożyła się na zmianę układu sił na murawie, ponieważ goście ewidentnie dążyli do jak najszybszego odrobienia strat i mieli ku temu kilka okazji. Brakowało im jednak niekiedy więcej szczęścia, a niekiedy skuteczności w przebiciu się przez obronę biało-zielonych oraz w pojedynkach z Adamem Wilkiem. Chełmianka natomiast skupiła się na obronie prowadzenia, co finalnie okazało się dobrą strategią, ponieważ wynik się już nie zmienił i to gospodarze triumfowali, umacniając się na pozycji lidera swojej grupy w III lidze.
- Bardzo ciężkie spotkanie, bo zespół Staru jest w tej chwili ewidentnie w coraz lepszej formie i postawił bardzo trudne warunki. Dobrze się prezentowaliśmy, kiedy prowadziliśmy, ale stracona bramka przełożyła się na to, że druga połowa była już meczem walki. Na szczęście, udało się zachować przewagę do końca i możemy cieszyć się z kompletu punktów - mówi trener Chełmianki Ireneusz Pietrzykowski.




Napisz komentarz
Komentarze