Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama
Podsumowali wiek aktywności

Gm. Wierzbica. Od epoki żuka do nowoczesnej straży. Sto lat OSP Busówno i historia ludzi, którzy nie czekają na syrenę

Stara ręczna pompa, zakurzone fotografie i statut sprzed niemal wieku. Obok - nowoczesny sprzęt ratowniczy, hydrauliczne narzędzia i młodzi ludzie, którzy uczą się, jak ratować życie. W Busównie historia Ochotniczej Straży Pożarnej spotyka się z teraźniejszością. Jednostka, która jeszcze kilkanaście lat temu dysponowała wysłużonym żukiem, dziś przygotowuje się do kolejnego wielkiego kroku - wejścia do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.

Nie tylko pożary

Ostatnie lata pokazały jeszcze jedną rzecz - strażacy mogą być potrzebni także wtedy, gdy ognia nie ma wcale.

Wybuch wojny w Ukrainie sprawił, że jednostki OSP zostały zaangażowane do realizacji zupełnie nowych zadań. Druhowie z Busówna uczestniczyli między innymi w działaniach związanych z ewakuacją uchodźców z granicy, transportowali łóżka i pomagali w dystrybucji żywności.

To była służba innego rodzaju. Zamiast węży i prądownic pojawiały się samochody transportowe, logistyka i pomoc ludziom uciekającym przed wojną.

- W takich sytuacjach jeszcze wyraźniej widać, jak ważną rolę mogą odgrywać ochotnicy. Jesteśmy na miejscu, mamy samochody, sprzęt i ludzi gotowych do działania. Ale trzeba też pamiętać o drugiej stronie. Nasi druhowie mają swoje rodziny, firmy, gospodarstwa i pracę zawodową. Kiedy jadą do akcji, robią to w swoim wolnym czasie czy może bardziej w czasie, w którym rezygnują z innych aktywności - zwraca uwagę Misiura.

Jak dodaje, zakres odpowiedzialności coraz częściej obejmuje również zadania związane z obroną cywilną i reagowaniem kryzysowym.

- Łatwo powiedzieć: „są strażacy, to oni sobie poradzą”. Tylko że za tym słowem „strażacy” stoją konkretni ludzie. Często bardzo młodzi. Do działań wyjeżdżają już 18-letni druhowie. Dlatego musimy pamiętać, że nie każdą sytuację można sprowadzić do prostego przekonania, że ochotnik zawsze będzie dostępny i zawsze wszystko zrobi - mówi naczelnik.

Największy skarb

Kiedy w straży mówi się o przyszłości, temat sprzętu pojawia się niemal automatycznie. Ale w Busównie najważniejszy potencjał ma dwie ręce, nogi i kilkanaście lat. To młodzież.

W jednostce działa Dziecięca Drużyna Pożarnicza oraz Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze. Łącznie tworzą największą grupę młodzieżową tego typu w powiecie.

I nie są to wyłącznie dzieci z Busówna. Do jednostki przyjeżdżają młodzi mieszkańcy z terenu całej gminy.

To właśnie oni za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat mogą przejąć odpowiedzialność za jednostkę.

- Z młodzieżą jest dzisiaj trudniej niż kiedyś. Telefon i komputer są bardzo atrakcyjne, a my proponujemy coś zupełnie innego - ruch, obowiązki, współpracę i realne działanie. Ale kiedy uda się ich zainteresować, efekty naprawdę widać. Młodzi ludzie mają ogromną satysfakcję z tego, że potrafią coś zrobić, czego nauczyli się razem i że są potrzebni - opowiada Misiura.

Najbardziej cieszy go jednak coś jeszcze. Inicjatywa.

- Jeżeli młodzież zaczyna sama wychodzić z pomysłami, to znaczy, że naprawdę się angażuje. Nie chcemy, żeby przychodzili tylko na zbiórkę, wykonali polecenia i wracali do domu. Chcemy ich uczyć odpowiedzialności i samodzielności. To oni za jakiś czas będą tworzyć tę jednostkę - dodaje.

Sto lat historii do odzyskania

Być może najbardziej niezwykła historia OSP Busówno dopiero zostanie opowiedziana. Początki jednostki sięgają prawdopodobnie 1926 roku. Problem w tym, że z pierwszych dziesięcioleci działalności pozostało niewiele dokumentów.

Nie wiadomo jeszcze, ile historii kryją prywatne szuflady, stare albumy i pamięć najstarszych mieszkańców. Druhowie chcą to sprawdzić.

We współpracy z Lokalną Grupą Działania „Polesie” rozpoczęli projekt, którego celem jest odtworzenie dziejów jednostki. Do rozmów zaproszeni zostaną najstarsi mieszkańcy i emerytowani strażacy.

Ważnym elementem będzie również zachowany statut jednostki z dawnych lat.

- Chcemy dotrzeć do ludzi, którzy pamiętają czasy, o których dzisiaj możemy już tylko przeczytać albo usłyszeć od kogoś starszego. Jeżeli tego nie zrobimy teraz, za kilka czy kilkanaście lat część tych historii może być już nie do odzyskania - mówi naczelnik.

Plan zakłada stworzenie publikacji poświęconej historii OSP oraz wystawy. Archiwalne zdjęcia mają zostać uzupełnione o informacje dostępne również w formie cyfrowej. Przy fotografiach pojawią się kody QR, które pozwolą odwiedzającym sięgnąć po dodatkowe materiały.

Są także inne elementy tej historycznej układanki. Nie są to tylko i wyłącznie wspomnienia. Także stare sprzęty jak stara ręczna pompa kołowa. Kiedyś ciągnięta przez konie, dziś znajduje się w prywatnych rękach jednego z druhów. Jeżeli uda się ją pozyskać i odrestaurować, może stanąć przy strażnicy. Dla jednych będzie po prostu zabytkowym urządzeniem. Dla strażaków z Busówna - kawałkiem własnej historii.

- Chcielibyśmy, żeby ta pompa wróciła do miejsca, z którym będzie można ją kojarzyć. To symbol zupełnie innych czasów. Dzisiaj mamy sprzęt, który pozwala nam działać szybko i skutecznie, ale przecież ktoś kiedyś musiał rozpocząć tę historię właśnie od takiej pompy. Chcemy pokazać mieszkańcom, jak wyglądały początki naszej straży - podkreśla Misiura.

W Busównie historia ma więc dwa oblicza. Jedno jest zapisane w starym statucie, na pożółkłych fotografiach i w metalowej pompie, która czeka na swój powrót. Drugie siedzi w garażu, szkoli się podczas zbiórek i czeka na sygnał alarmowy. Jedno patrzy wstecz. Drugie – w kierunku kolejych stu lat.

A kiedy zawyje syrena, oba spotkają się w jednym miejscu.

Czytaj także:


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama