Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Poszukiwacze mają ręce pełne roboty

Gm. Sawin. Kto ukrył tę broń? Kolejne niezwykłe odkrycie w Zawadówce

Najpierw była niewielka moneta, krajcar, który mógł oznaczać po prostu kolejny drobny ślad przeszłości. Chwilę później wykrywacz metalu zasygnalizował coś znacznie większego. W lesie w Zawadówce Krzysztof Fidler, prezes zarządu Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego I Drezdeńskiego Korpusu Pancernego, odnalazł powojenny depozyt broni. W ziemi przeleżały między innymi pistolet maszynowy PPD-40, karabin Mosin oraz - co okazało się największą sensacją - kompletna lufa niemieckiego MG42, zachowana w oryginalnym zasobniku.
Najpierw była niewielka moneta, krajcar, który mógł oznaczać po prostu kolejny drobny ślad przeszłości. Chwilę później wykrywacz metalu zasygnalizował coś znacznie większego. W lesie w Zawadówce Krzysztof Fidler, prezes zarządu Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego I Drezdeńskiego Korpusu
Okazuje się, że las w Zawadówce skrywa jeszcze wiele tajemnic z kilku historycznych epok.

Źródło: Krzysztof Fidler Podróże dla pasji

Las nie zdradza swoich tajemnic zawsze i każdemu. Wystarczy jednak wykrywacz metalu i odrobina cierpliwości, by zwykły spacer zamienił się w podróż w głąb historii.

Dla członków Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego I Drezdeńskiego Korpusu Pancernego takie miejsca stanowią naturalne środowisko, ale i są w pewien sposób szczególne. Każdy sygnał urządzenia może prowadzić do odkrycia niewielkiego przedmiotu albo czegoś znacznie ważniejszego. Tak było ostatnim, razem, kiedy szef poszukiwaczy udał się do lasu na podstawie prywatnego pozwolenia. 

Najpierw moneta, później broń

Pan Krzysztof wykorzystał przerwę w pracy i ruszył do lasu. Początkowo wszystko wyglądało tak, jak podczas wielu wcześniejszych wypraw. Wykrywacz zareagował na niewielki metalowy przedmiot.

- Zrobiłem sobie przerwę w pracy i postanowiłem pojechać do lasu w Zawadówce. Miałem swoje indywidualne zgody na prowadzenie poszukiwań, więc mogłem spokojnie sprawdzić teren. Pierwszy sygnał nie zapowiadał niczego wyjątkowego. W ziemi znalazłem niewielką monetę - miedziane pół krajcara. Takie drobne znaleziska zawsze jednak zachęcają, żeby chodzić dalej i dokładniej sprawdzać okolicę. Skoro ziemia oddała jeden przedmiot, być może w pobliżu znajduje się coś jeszcze - relacjonuje Krzysztof Fidler, prezes sawińskiego stowarzyszenia. 

Intuicja go nie zawiodła. Kolejny sygnał był zdecydowanie mocniejszy. Pod warstwą ziemi znajdowały się większe metalowe przedmioty.

- Po chwili trafiłem na depozyt broni. Znajdował się tam pistolet maszynowy PPD-40, poprzednik słynnej „pepeszy” oraz karabin Mosin. Oba przedmioty zachowały się niestety jako destrukty, więc ich stan był daleki od dobrego. Już samo takie znalezisko jest jednak bardzo ciekawe, bo pokazuje, że ktoś po wojnie zdecydował się ukryć tę broń w lesie. Największą niespodzianką okazała się jednak lufa od niemieckiego karabinu maszynowego MG42. Co ważne, zachowała się w całości, razem z kompletnym, niepołamanym zasobnikiem i uchwytami. To właśnie ten element sprawił, że znalezisko nabrało wyjątkowego charakteru - mówi Fidler.

Dla poszukiwaczy nie bez znaczenia jest również sposób, w jaki przedmioty zostały ułożone w ziemi. Wszystko wskazuje na to, że nie był to przypadkowy zbiór porzuconych podczas wojny elementów.

Czytaj też:

Broń zakopana po wojnie

Stan znaleziska i sposób jego zdeponowania wskazują, że broń trafiła do ziemi już po zakończeniu działań wojennych. Nie wyglądała na przygotowaną do ponownego wykorzystania.

- Prawdopodobnie mamy do czynienia z powojenną zbieraniną, którą ktoś zakopał być może na przełomie lat 50. i 60. To bardzo charakterystyczne dla tamtego okresu. Broń była wcześniej rozebrana. W przypadku lufy MG42 widać, że została odkręcona od zamka i ułożona pod pewnym kątem. Nie wygląda to więc na schowanie broni z myślą o tym, żeby za jakiś czas wyjąć ją i ponownie wykorzystać - tłumaczy prezes stowarzyszenia.

Dlaczego ktoś zdecydował się zakopać broń, zamiast ją oddać? Odpowiedź kryje się w realiach pierwszych powojennych dekad.

- W tamtych czasach ludzie naprawdę bali się mieć taką broń w domu. Trwały masowe akcje demobilizacyjne, a samo posiadanie uzbrojenia mogło wzbudzić podejrzenia i narazić człowieka na poważne konsekwencje. Ktoś, kto miał gdzieś w gospodarstwie karabin czy elementy broni, mógł obawiać się, że zostanie posądzony o współpracę z partyzantką albo o nielegalne przechowywanie uzbrojenia. Dlatego część osób zamiast zgłaszać takie rzeczy milicji, po prostu wynosiła je do lasu i zakopywała. Po kilkudziesięciu latach takie miejsca stają się dla nas kapsułami czasu - mówi Fidler.

Pozostałości po pistolecie maszynowym PPD-40 oraz Mosinie to praktycznie destrukty. Najlepiej zachowała się oryginalna lufa od słynnego, niemieckiego karabinu maszynowego MG. 

Tym razem nie było konieczności uruchamiania długotrwałych procedur związanych z zabezpieczeniem współczesnej broni.

- Służby oficjalnie uznały odnalezione przedmioty za destrukty, pozbawione cech bojowych. Dzięki temu nie mieliśmy do czynienia z tak rozbudowanymi procedurami policyjnymi, jakie towarzyszyły nam przy zeszłorocznym depozycie broni, który później został przekazany do Muzeum Ziemi Chełmskiej. Oczywiście każde takie znalezisko traktujemy poważnie i postępujemy zgodnie z obowiązującymi zasadami. Dla nas najważniejsze jest zabezpieczenie przedmiotów i ich właściwe udokumentowanie - podkreśla.

Dalsza część artykułu na kolejnej stronie.


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Ewa Treść komentarza: Jest to patologiczny system, który wypłaca pieniądze lekarzom z zadłużonych od lat placówek. Jest to system nienaprawialny , Żadna władza po 89 roku nic z tym nie zrobiła, A lekarz jak to lekarz jego długi szpitali nie obchodzą ,on ma zarabiać i tyle ,oczywiście kosztem pacjenta i podatnika. Chyba ze zmienimy system taki jaki jest w UK, NHS. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 17:31 Źródło komentarza: Prawie 3 mln zł dla lekarza. Szpitale ujawniły zarobki Autor komentarza: obrzydliwe Treść komentarza: Przecież Chełm nie istniałby w świadomości Polski gdyby nie wielkie wydarzenie kulturalne pt. Łoj dirydi łoj dana , urządzane przez " włodarzy miasta" ze stacyjką ZA RUBLIKA ! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 13:38 Źródło komentarza: Sylwester w Chełmie bez Republiki? Telewizje nie odpowiedziały na propozycję miasta. Co z imprezą dla mieszkańców? Autor komentarza: skóra cierpnie Treść komentarza: Szkoda , dalej będziemy brnąć przez błoto do swoich aut i otrzepywać się z tumanów kurzu. Dalej będzie zgrzytać nam piasek i kurz w zębach w naszych mieszkaniach. Ważna jest POMPA I IGRZYSKA niż realne potrzeby mieszkańców. A może w tym błocie urządzić umpa upma na sylwestra ze stacyjką ZA RUBLIKA ??? Data dodania komentarza: 3.11.2026, 13:07 Źródło komentarza: Parking przy ul. Jedność w Chełmie nie powstanie? Przetarg został unieważniony Autor komentarza: Tomcio Treść komentarza: za niskie kary dla takich głąbów Data dodania komentarza: 3.11.2026, 10:49 Źródło komentarza: 19-latek jechał autem z szybkością 227 km/h. Tak pędził po śmierć? Autor komentarza: Ghost Treść komentarza: To rzeczywiście jest najpotrzebniejsza inwestycja... Gratulacje za wyrzucanie pieniędzy w błoto. Nomen omen... Data dodania komentarza: 3.11.2026, 09:20 Źródło komentarza: Milionowe zakupy dla Państwowej Straży Rybackiej w Lublinie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama