Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama radio Bon Ton
Reklama
WAŻNY TEMAT!

Lekarze uciekają z małych miast. Nadciąga kadrowa katastrofa. Pacjenci czekają setki dni

W małych miastach brakuje lekarzy, a część obecnej kadry zbliża się do emerytury. Pacjenci czekają w kolejkach do specjalistów nawet trzy lata. Dramat.
Lekarze uciekają z małych miast. Nadciąga kadrowa katastrofa. Pacjenci czekają setki dni

Autor: Freepik

Do kardiologa w Gorzowie Wielkopolskim pacjent czeka ponad 1000 dni. To nie jest pojedynczy przypadek. W małych miastach coraz trudniej o lekarzy, a problem będzie narastał, bo znaczna część obecnej kadry wkrótce osiągnie wiek emerytalny. 

Najnowszy raport Think Tanku SGH dla Ochrony Zdrowia pokazuje skalę tego kryzysu.

Na wizytę u chirurga trzeba czekać ponad 1000 dni 

1067 dni – tyle wynosi czas oczekiwania na świadczenie w ramach kardiologii w Gorzowie Wielkopolskim dla pacjenta w stabilnym stanie. W Wałbrzychu na świadczenie z zakresu chirurgii ogólnej trzeba czekać 635 dni. 

Ten sam problem dotyczy także psychiatrii dziecięcej. We Wrocławiu termin oczekiwania wynosi 328 dni, a w Bydgoszczy 255 dni. Tak długie kolejki są jednym z efektów problemów kadrowych, z którymi szczególnie mocno zmagają się mniejsze miejscowości.

Z raportu Think Tanku SGH dla Ochrony Zdrowia, który opisuje „Fakt”, wynika, że 79 proc. badanych placówek ocenia brak lekarzy jako problem poważny lub bardzo poważny. Badanie objęło 181 placówek medycznych działających w mniejszych miastach Polski.

Lekarzy brakuje, a obecni odchodzą na emeryturę

Największym problemem jest to, że niedobór lekarzy nie jest przejściowym kłopotem. W wielu placówkach sytuacja może się w najbliższych latach jeszcze pogorszyć.

W ponad połowie badanych lecznic od 30 do 50 proc. lekarzy już osiągnęło wiek emerytalny albo osiągnie go w ciągu najbliższych pięciu lat. Oznacza to, że szpitale i poradnie, które już dziś mają trudności z obsadzeniem stanowisk, wkrótce mogą stracić kolejnych specjalistów.

To szczególnie niebezpieczne w mniejszych ośrodkach, gdzie znalezienie następcy może być znacznie trudniejsze niż w dużym mieście.

– W miastach powiatowych trwa bój o każdego lekarza. Brak jednego specjalisty może oznaczać zamknięcie całego oddziału – mówi cytowany przez „Fakt” Przemysław Gliklich, prezes Szpitala Miejskiego w Gliwicach. 

Brakuje internistów, anestezjologów i chirurgów

Problem dotyczy przede wszystkim specjalizacji koniecznych do codziennego funkcjonowania szpitali.

Największe braki dotyczą internistów – wskazuje je 62 proc. placówek. W przypadku anestezjologów i specjalistów intensywnej terapii problem zgłasza 50 proc. lecznic. Niemal połowa placówek ma trudności ze znalezieniem chirurgów ogólnych – 48 proc. — oraz radiologów – 47 proc.

To specjalizacje, których brak może bardzo szybko przełożyć się na dostępność świadczeń. Bez odpowiedniej liczby anestezjologów trudno wykonywać operacje, bez chirurgów nie można zapewnić pełnej działalności oddziału chirurgicznego, a brak internistów uderza w podstawowe funkcjonowanie wielu szpitali.

Młodzi lekarze wybierają duże miasta

Dlaczego małym placówkom tak trudno znaleźć lekarzy? Dyrektorzy wskazują przede wszystkim na niedobór specjalistów w całym regionie. Taką przyczynę wskazało 64 proc. badanych.

Kolejnym problemem jest konkurencja innych placówek — 48 proc. wskazań. Dla lekarza duże miasto oznacza bowiem nie tylko większy szpital, ale także możliwość łączenia pracy w kilku miejscach, dostęp do prywatnych placówek i większą liczbę możliwości rozwoju zawodowego.

45 proc. badanych wskazało również na małą atrakcyjność placówki wynikającą z jej położenia. Dla młodego specjalisty praca w niewielkiej miejscowości może być mniej atrakcyjna niż zatrudnienie w dużym ośrodku akademickim.

Problem jest więc częściowo strukturalny. Nie chodzi tylko o to, że szpitale powiatowe potrzebują większych pieniędzy na wynagrodzenia. W niektórych regionach po prostu brakuje lekarzy, których można zatrudnić.

Szpital bez lekarza ogranicza działalność

Konsekwencje problemów kadrowych ponoszą przede wszystkim pacjenci. Placówka, która nie ma odpowiedniej liczby lekarzy, nie może przyjmować tylu osób, ile mogłaby przy pełnej obsadzie.

Według raportu 37 proc. placówek w ciągu ostatnich dwóch lat musiało zmienić kontrakty z NFZ, ograniczając zakres świadczeń oferowanych pacjentom. W przypadku szpitali I stopnia odsetek ten przekracza 40 proc.

W praktyce może to oznaczać ograniczenie liczby przyjęć, zmniejszenie dostępności konkretnych świadczeń albo konieczność szukania pomocy w większym mieście.

To z kolei może oznaczać jeszcze dłuższe podróże dla mieszkańców mniejszych miejscowości. Pacjent, który kiedyś mógł skorzystać ze świadczenia w swoim powiecie, może zostać skierowany do szpitala wojewódzkiego oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów.

Rekordowe kolejki już są

Problem widać w danych dotyczących oczekiwania na świadczenia. W poradniach chorób metabolicznych pacjenci w niektórych miastach czekają setki dni. W Olsztynie termin dla przypadku stabilnego sięga 915 dni, w Gdyni 762 dni, a w Białymstoku 544 dni.

W Olsztynie oznacza to, że pacjent może otrzymać termin dopiero pod koniec 2028 r.

Nie wszędzie sytuacja wygląda tak dramatycznie, ale różnice między regionami pokazują, jak nierówny jest dostęp do specjalistów. W województwach lubuskim i opolskim w ramach kontraktu z NFZ w ogóle nie ma poradni chorób metabolicznych.

Polska powiatowa coraz bardziej zależna od lekarzy z zagranicy

Szpitale próbują ratować się, sprowadzając medyków spoza Polski. Z raportu wynika, że 87 proc. szefów szpitali zatrudnia lekarzy zagranicznych. Taki sam odsetek deklaruje gotowość do natychmiastowego zwiększenia ich zatrudnienia.

Jednocześnie 67 proc. menedżerów uważa, że dostępność zagranicznych kadr jest nadal niewystarczająca w stosunku do potrzeb.

To pokazuje skalę problemu. Nawet jeśli placówka chce szybko uzupełnić braki, nie zawsze ma skąd wziąć lekarzy.

Rozwiązanie problemu wymaga więc działań długoterminowych. Jak wskazują eksperci cytowani w materiale, wykształcenie lekarza specjalisty trwa ponad dekadę. Nie można zatem oczekiwać, że zwiększenie liczby miejsc szkoleniowych natychmiast poprawi sytuację w powiatowych szpitalach.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Najlepiej zamknąć miasto na cały miesiąc, ale czynsze od lokali w rynku zbierać podwójnie. W tym mieście tylko zabawa się liczy. Data dodania komentarza: 13.08.2026, 11:03 Źródło komentarza: Krasnystaw. Chmielaki 2026: zmiany w organizacji ruchu. Te ulice zostaną wyłączone z ruchu Autor komentarza: Jolka Treść komentarza: K....! Gdzie jest policja?!!! Ukrajyncy jezdza tą trasą jak chcą wyprzedzają na 3 i na podwójnej linii!!!! A policja nieoznakowanym łapie Polaka jak jedzie 95 km/h na 90 bo to jest bandyta! Data dodania komentarza: 12.08.2026, 23:14 Źródło komentarza: Wypadek na trasie Chełm-Hrubieszów. 80-latek zjechał na przeciwległy pas Autor komentarza: Krzysztof Treść komentarza: Swój swojemu krzywdy nie zrobi. Pożytek z tego będzie taki, że rodzice przestaną zabierać dzieci z tej szkoły do innych placówek Data dodania komentarza: 12.08.2026, 20:44 Źródło komentarza: Chełm. Jest decyzja po aferze w Szkole Podstawowej nr 8. Dyrektorka rezygnuje, prezydent Banaszek zabiera głos Autor komentarza: Historyk Treść komentarza: A czy wiadomo cos na temat ukrytego w okolicy skarbu Kosciuszki? Data dodania komentarza: 11.08.2026, 20:05 Źródło komentarza: Gm. Żmudź. Barokowe arcydzieło odzyskuje dawny blask. Trwa konserwacja unikatowych polichromii w Klesztowie Autor komentarza: Andżelka Treść komentarza: Super, na pewno bede w Żmudzi :) Data dodania komentarza: 11.08.2026, 19:41 Źródło komentarza: Korowód, koncerty i lot balonem już 16 sierpnia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama