Do tego zdarzenia doszło we wtorek, 29 września. Ratownicy otrzymali wezwanie do Rożdżałówa, gdzie w nieczynnej studni uwięziony został kot. Zwierzak nie był w stanie o własnych siłach wydostać się z głębokiej pułapki, dlatego konieczna była interwencja straży pożarnej.
Jeden ze strażaków musiał opuścić się na lince na głębokość około 20 metrów, aby dotrzeć na samo dno. Inaczej prawdopodobnie kot by nie przeżył. Warunki w takich miejscach są dla zwierzaków niebezpieczne – mają mało tlenu, przez co szybko stają się osowiałe i ospałe. Tracą siły, co drastycznie zmniejsza ich szanse na przetrwanie. Na szczęście ratownicy bezpiecznie wyciągnęli kota na powierzchnię.
Ważny apel służb
Okazuje się, że tego typu zgłoszeń jest ostatnio sporo. Strażacy przypominają, że są to interwencje, których można by było z łatwością uniknąć, gdyby właściciele posesji dbali o infrastrukturę na swoim terenie. Ratownicy stanowczo apelują o sprawdzanie i zabezpieczanie starych, suchych studni. Wystarczy solidna pokrywa, aby zapobiec takim zdarzeniom i ograniczyć liczbę niepotrzebnych wezwań, odciągających strażaków od innych, potencjalnie tragicznych wypadków.
Czytaj też:



Napisz komentarz
Komentarze