Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 21 września 2026 19:22
Reklama baner reklamowy
Reklama
Polskie F-16 w powietrzu i groźba wymiany ognia

O krok od zestrzelenia myśliwca sojusznika. Kulisy nocnego incydentu na Lubelszczyźnie

Dramatyczne kulisy nocnego incydentu na Lubelszczyźnie. Pilot ukraińskiego myśliwca do ostatnich chwil próbował zniszczyć w powietrzu rosyjski pocisk manewrujący, który pędził w stronę Polski. Został zmuszony do przerwania pościgu zaledwie 20 sekund przed granicą. Chwilę później rakieta eksplodowała na polu w Tarnawie-Kolonii (gmina Turobin).
Na polu w okolicach Tarnawy Kolonii (gmina Turobin) eksplodowała rakieta manewrująca CH-101.
Na polu w okolicach Tarnawy Kolonii (gmina Turobin) eksplodowała rakieta manewrująca CH-101.

Źródło: Wikipedia

Do zdarzenia doszło w nocy z 29 na 30 lipca. Ukraińskie siły powietrzne przez cały czas kontrolowały lot wrogiego pocisku i próbowały zneutralizować go, zanim wtargnie w przestrzeń powietrzną kraju NATO. Ukraiński samolot prowadził bezpośredni pościg za rakietą, lecz musiał natychmiast zawrócić tuż przed polską granicą. Kulisy tej trudnej decyzji ujawnił wiceszef MON Cezary Tomczyk.

"Ukraiński pilot ścigał tę rakietę, ale 20 sekund przed polską granicą musiał zawrócić. W tym przypadku pilot zawrócił, ponieważ istniało ryzyko, że przypadkowo zostanie trafiony przez naszą obronę" — wyjaśnił wiceszef MON.

Polskie F-16 w powietrzu i groźba wymiany ognia

Gdy niezidentyfikowany obiekt został wykryty przez polskie systemy radarowe, Wojsko Polskie poderwało w trybie natychmiastowym myśliwce F-16 w celu rozpoznania i przechwycenia celu. Właśnie obecność polskich maszyn i aktywne systemy obrony przeciwlotniczej stworzyły śmiertelne ryzyko omyłkowego zestrzelenia ukraińskiego samolotu, gdyby ten zdecydował się wlecieć nad terytorium Polski.

CZYTAJ TEŻ: Policjant z Chełma usłyszał już zarzuty. Nietrzeźwy uderzył radiowozem w budynek komendy

Ostatecznie wrogi pocisk – prawdopodobnie rosyjski Ch-101 – przekroczył granicę i spadł na teren niezabudowany w rejonie  Tarnawy-Kolonii na Lubelszczyźnie, gdzie eksplodował. Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz sprecyzował, że polską przestrzeń naruszyła jedna rakieta, natomiast druga w ostatniej chwili zawróciła w głąb Ukrainy.

CZYTAJ: Atak na psy w Julianowie. Trwa ustalanie, czy sprawcą był wilk czy bezpański pies

Premier Donald Tusk, który rano odwiedził region i zwołał sztab kryzysowy z szefami MON oraz MSWiA, potwierdził, że w wyniku eksplozji nikt nie ucierpiał i nie odnotowano strat materialnych.

CZYTAJ: Zderzenie trzech samochodów w Izbicy po wtargnięciu sarny na jezdnię

Czy "gorący pościg" nad Polską jest możliwy?

Incydent wywołał dyskusję o tzw. procedurze hot pursuit („gorącego pościgu”), która w warunkach wojennych zezwala pilotom zaatakowanego państwa na wlot w przestrzeń sąsiada, jeśli kontynuują bezpośrednią walkę z wrogim celem.

Przedstawiciele MON podkreślają jednak, że dopuszczenie uzbrojonych samolotów spoza NATO nad terytorium Sojuszu to skomplikowana decyzja polityczno-prawna, która wymaga ścisłych ustaleń na szczeblu międzynarodowym. Obecnie między Polską a Ukrainą trwa ciągła, bezpośrednia wymiana danych wywiadowczych i radarowych.

Czytaj też:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Rudyoszust 06.08.2026 11:39
"W tym przypadku pilot zawrócił, ponieważ istniało ryzyko, że przypadkowo zostanie trafiony przez naszą obronę". Tłumaczenie dla wyborów PO którzy łykają wszystko jak pelikany

góral 05.08.2026 11:26
całe szczęście że druga zawróciła w ostatniej chwili -ale dlaczego pierwsza nie zawóciła w ostatniej chwili i całe szczęście że spadła na pole-hej

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Rytm
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama