Zgłoszenie o tym zdarzeniu wpłynęło do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Krasnymstawie w czwartek (18 czerwca) około godziny 11:45. Przerażony świadek poinformował służby, że na jednej z łąk w miejscowości Białka pali się człowiek.
Jako pierwsi na miejsce dotarli policjanci. Zastali tam poszkodowanego mężczyznę, ale ogień na szczęście zdążyli już ugasić wcześniej świadkowie zdarzenia. Mundurowi szybko ustalili tożsamość poparzonego człowieka – okazało się, że to 45-letni mieszkaniec gminy Krasnystaw.
Walka o życie na oddziale oparzeniowym
Mężczyzna w momencie przyjazdu służb był przytomny, jednak jego stan oceniono jako bardzo ciężki i bezpośrednio zagrażający życiu. Poszkodowany został natychmiast przewieziony do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Krasnymstawie.
Ze względu na to, że 45-latek doznał rozległych oparzeń III stopnia, które obejmowały znaczną powierzchnię jego ciała, lekarz dyżurny podjął decyzję o konieczności natychmiastowego przewiezienia pacjenta na specjalistyczny Oddział Leczenia Oparzeń w szpitalu w Łęcznej. Jak się dowiedzieliśmy, niestety zmarł.
Trwa ustalanie, co stało się na łąkach w Białce
- Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci grupy dochodzeniowo-śledczej, którzy wykonali czynności procesowe oraz zabezpieczyli ślady. Trwają czynności mające na celu ustalenie przyczyn oraz dokładnych okoliczności tego zdarzenia – informuje podkomisarz Anna Chuszcza z Komendy Powiatowej Policji w Krasnymstawie.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wszystko wskazuje na to, że 45-latek sam siebie podpalił. Wcześniej podobno ukrywał się przed policją, która próbowała go namierzyć po zgłoszeniu podejrzenia próby przestępstwa. Nie byłby to zresztą jego pierwszy konflikt z prawem. Odsiadywał już wyrok za czyny na tle seksualnym.
Czytaj też:


Napisz komentarz
Komentarze