Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Kanalizacja utknęła w sporze

Wychodek w centrum Chełma. Rodzina od lat nie może podłączyć domu do kanalizacji

Choć nakaz podłączenia do miejskiej sieci kanalizacyjnej został wydany jeszcze w 2016 roku, jedna z rodzin mieszkających przy ul. Krótkiej w Chełmie nadal nie może wykonać przyłącza. Powodem ma być konflikt ze współwłaścicielem działki.
Wychodek w centrum Chełma. Rodzina od lat nie może podłączyć domu do kanalizacji
Zdjęcie ilustracyjne. Nie przedstawia konkretnej posesji

Źródło: AI

Podczas obrad Komisji Rodziny, Zdrowia i Ochrony Środowiska Rady Miasta Chełm, jej przewodniczący Łukasz Krzywicki (KR Koalicji Obywatelskiej) poruszył sprawę mieszkanki jednej z posesji przy ul. Krótkiej. Jak relacjonował, zgłosiła się do niego, bo znalazła się w bardzo trudnej sytuacji - nie tylko technicznej, ale również prawnej.

Problem dotyczy braku możliwości podłączenia nieruchomości do miejskiej kanalizacji. 

- Mieszkanka dostała z urzędu nakaz przyłączenia się do miejskiej sieci kanalizacyjnej jeszcze w 2016 roku, ale nie może tego wykonać i do tej pory, mieszkając praktycznie w centrum miasta, musi korzystać z wychodków zewnętrznych, które stoją w ogrodzie - mówił radny podczas komisji.

Jak podkreślił, ten stan trudno pogodzić ze współczesnymi standardami.

- To jest już w dzisiejszych czasach uwłaczające jakimkolwiek standardom, a nawet i godności - stwierdził.

Z wypowiedzi radnego wynika, że problemem nie są pieniądze. Mieszkanka posesji jest gotowa sfinansować wykonanie przyłącza we własnym zakresie. Przeszkodą jest natomiast sytuacja własnościowa działki i brak zgody drugiego współwłaściciela.

- W 2016 roku otrzymała nakaz, który jest zupełnie nieskuteczny, bo drugi współwłaściciel nie wyraża zgody na dokonanie takiego przyłącza do posesji - wyjaśniał radny.

Obecny na komisji mecenas wskazał, że sprawa może mieć charakter cywilnoprawny. Jak tłumaczył, przy współwłasności nieruchomości brak zgody jednej ze stron może wymagać rozstrzygnięcia przed sądem.

Radny apelował jednak, aby urząd nie ograniczał się wyłącznie do formalnej odpowiedzi, ale realnie wsparł rodzinę.

- Rodzina od wielu lat wnioskuje i prosi wsparcie ze strony Urzędu Miasta, jak na razie bezskutecznie - podkreślał.

Do sprawy odniósł się również dyrektor departamentu komunalnego Bogdan Drygasiewicz, który przyznał, że zna temat, ponieważ uczestniczył w rozmowie z mieszkanką w urzędzie.

- Ta działka nie należy do miasta, jest to działka prywatna. A sprawa to jest taki standardowy spór sąsiedzki - mówił dyrektor.

Radny zaznaczył, że sytuacja jest szczególnie wymowna, ponieważ tego samego dnia komisja omawiała projekt dotyczący dotacji na rezygnację ze zbiorników bezodpływowych i podłączanie nieruchomości do kanalizacji.

- Mieliśmy punkt, który mówił o dotacji mającej zachęcić mieszkańców, aby rezygnowali ze zbiorników bezodpływowych i przyłączali się do miejskiej sieci kanalizacyjnej. A okazuje się, że są mieszkańcy, którzy bardzo by tego chcieli, wręcz dostali nakaz, a takiego przyłącza nie mogą wykonać - mówił.

Na koniec dyrektor zadeklarował, że urząd podejmie działania w granicach swoich możliwości.

- Deklaruję, że z ramienia mojego departamentu zrobimy wszystko, żeby tej pani, w miarę oczywiście naszych możliwości, pomóc w tej sprawie - zapewnił.

Sprawa ma więc ciąg dalszy. Teraz kluczowe będzie to, czy miasto spróbuje aktywnie pomóc w rozwiązaniu wieloletniego problemu mieszkańców ul. Krótkiej.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: staryTreść komentarza: Co do zasobów wody, to czy to czasem nie w tym nadleśnictwie parę miesięcy temu LP nie występowały o odstrzał 35 bobrów, bo te rozpanoszyły się i poprzez budowę tam znacząco podnosiły poziom wód gruntowych ? (taka była mniej wiecej argumentacja naszych "leśników")Data dodania komentarza: 7.05.2026, 11:02Źródło komentarza: Już 500 hektarów Puszczy Solskiej w płomieniach. Dyrektor Lasów Państwowych: „Jestem przerażony” [ZDJĘCIA]Autor komentarza: staryTreść komentarza: Bez przesady Panie Dyrektorze. Ten pożar, to dla LP istny dar z Niebios. Po ugaszeniu, nasi dzielni "lesnicy" będą bez przeszkód mogli wyciać dziesiatki tysięcy pełnowartościowych starych drzew, których w innych okolicznosciach nie mieli by szans nawet dotknąc w warunkach obostrzeń związanych z RPNData dodania komentarza: 7.05.2026, 09:07Źródło komentarza: Już 500 hektarów Puszczy Solskiej w płomieniach. Dyrektor Lasów Państwowych: „Jestem przerażony” [ZDJĘCIA]Autor komentarza: staryTreść komentarza: przykra sprawa, ale samolotowa akcja gaśnicza to już raczej nie jest zadanie dla 65 latka startujacego z W-wy do tej akcji. Po Locie z W-wy (2 godz) mogło być zmęczenie, do tego mogło być zadymienie i deficyty tlenu (wpływ na silnik i być moze na pilota) no i stało się nieszczęścieData dodania komentarza: 7.05.2026, 08:48Źródło komentarza: Prokuratura Okręgowa w Zamościu bada przyczyny katastrofy lotniczej w Puszczy Solskiej. Zginął 65-letni pilotAutor komentarza: staryTreść komentarza: To prawda - po powołaniu SPN ilość gatunków "zielnych" na pewno ulegnie zmniejszeniu. Tutaj polecam spojrzeć na zdjęcie satelitarne lasów sobiborskich - istna szachownica jasnych plam po wyciętym lesie. Na takiej plamie następuje bujny przyrost roślin zielonych w sensie ilościowym i gatunkowym, co z kolei skutkuje zwiększeniem populacji jeleniowatych na bazie zwiększonej bazy zywieniowej (ogrodzenia nie pomagają), co z kolei jest na korzyść drapieżników, czyli wilka (wilki mają co jeść w lesie i nie chodzą po kozy pseudorolników) i rysia no i przede wszystkim dla Pana Myśliwego. Więc w tym kontekście, np dla LP i Mysliwych ten SPN to jest dramat (nie będzie co ciąc, i co strzelać). Natomiast te zwiększone hordy jeleniowatych na skutek działalności LP, to dla kierowców również jest to dramat , bo te nadmiernie rozmnożone jeleniowate wychodzą na lokalne szosy. Leśników i myśliwych nie interesuje, że po takiej harvesterowej wycince, delikatny ekosystem ściółki leśnej i organizmów martwego drewna jest dramatycznie zniszczony i moze się już nie odbudować. Bo co ich interesuje los 'braci mniejszych" ? Natomiast co do porównań, to bardziej by mi pasowała Szwecja, gdzie 4 tys ha lasu dogląda 1 leśnik, a u nas trzeba ich 13 sztuk . Więc inaczej trezba chronić las przed 1 sztuką a inaczej przed 13-oma !!Data dodania komentarza: 5.05.2026, 09:58Źródło komentarza: Izba Rolnicza przeciwko tworzeniu parku narodowego w Sobiborze bez konsultacjiAutor komentarza: staryTreść komentarza: Do tych co działają na rzecz SPN - nie lekceważcie myśliwych. To wpływowe i bogate lobby które moze skutecznie zastopować powstanie SPN. Swoją narrację bedą opierać na "dbaniu o zwykłego człowieka", ale w rzeczywistości kieruje nimi zwykły "swój interes" - obawa utraty terenów łowieckich gdzie realizują zaspokojanie swoich pierwotnych atawizmów - męska przygoda ze sztucerem za 20 tys w wypasionej terenówce za 200 tys .Data dodania komentarza: 4.05.2026, 09:07Źródło komentarza: Myśliwi sprzeciwiają się planom utworzenia Sobiborskiego Parku Narodowego
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama