Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Przejściowe problemy w PUP Hańsk

Gm. Hańsk. Czerwone liczby w gminnej spółce. Szukają sposobów, jak uniknąć straty

Kondycja Przedsiębiorstwa Usługowo-Produkcyjnego w Hańsku znalazła się w centrum uwagi na ostatniej sesji Rady Gminy Hańsk. Spółka, mimo dokapitalizowania i inwestycji w nowoczesne wodomierze, wciąż nie przynosi zysków. Władze uspokajają, że sytuacja jest pod kontrolą, ale przyznają wprost: taryfy za wodę wiążą im ręce, a zeszły rok był wyjątkowo trudny. Wszystko wskazuje na to, że rok 2026 będzie dla gminnej spółki czasem szukania oszczędności i nowych źródeł dochodu, by „czerwone liczby” wreszcie zmieniły kolor.
portfel z wystajacymi stówkami
Grafika ilustracyjna

Temat wywołał jeden z radnych, który nie krył zaniepokojenia wynikami finansowymi przedsiębiorstwa. Zwrócił uwagę, że mimo wsparcia ze strony gminy i poszerzenia zakresu usług, słupki wciąż wskazują straty. Pytał, czy rada nadzorcza pochyliła się nad tym, żeby podjąć działania naprawcze lub wprowadzić usługi dodatkowe. 

– Już nie mówię, żeby ta firma przynosiła zysk, ale żeby chociaż wychodziła na zero – skwitował radny.

Dziura w fakturowaniu i pułapka taryfowa

Do tablicy wywołany został prezes spółki Janusz Wilgocki. Wyjaśnił on, że obecny minus w kasie to splot kilku niekorzystnych okoliczności. Po pierwsze, modernizacja systemu odczytu wody paradoksalnie chwilowo wstrzymała dopływ gotówki.

– Wymiana systemu olicznikowania spowodowała to, że my przez jakiś czas w ogóle nie mieliśmy fakturowania. Innymi słowy były koszty, natomiast nie mieliśmy dochodów, ponieważ nie byliśmy w stanie wystawić faktur. Zaległości są już nadrabiane i wkrótce obraz finansów będzie klarowny – tłumaczył prezes PUP.

Większym problemem systemowym są jednak sztywne stawki za wodę i ścieki, które stanowią aż 70 procent działalności firmy.

– Wydatki cały czas nam wzrastają, natomiast po stronie dochodów jesteśmy jednak mocno ograniczeni, bo taryfy zostały ustalone na okres trzech lat. No i z tego tytułu też właśnie wynikają pewne perturbacje – wyjaśniał szef spółki.

Ratunkiem ma być nowy cennik usług dodatkowych – drobnych napraw, włączeń czy przeglądów, które do tej pory firma często wykonywała dla mieszkańców „po kosztach” lub za darmo, a które teraz muszą stać się źródłem zarobku.

„To nie katastrofa”

Głos zabrał również przewodniczący rady nadzorczej Czesław Marciocha, który funkcję tę pełni od początku istnienia spółki. Przypomniał, że przez dwie dekady firma bilansowała się „na zero”, a obecne kłopoty wynikają m.in. ze starzenia się sprzętu i spadku zapotrzebowania na usługi rolnicze, które kiedyś reperowały budżet.

– Chcę państwu powiedzieć, że nie ma obawy, że trzeba wprowadzać jakiś program naprawczy. To zbyt małe sumy, żeby niepokoić się. Strata za 2024 rok wynosiła około 28 tysięcy złotych, co w skali przedsiębiorstwa nie jest kwotą krytyczną. Myślę, że prezes sobie da radę – uspokajał przewodniczący rady nadzorczej.

Wójt Alan Struski przyznał, że temat jest analizowany od dłuższego czasu. Z kolei prezes spółki zaproponował radnym osobne spotkanie, aby rozwiać wszelkie wątpliwości i nie przedłużać sesji budżetowej.

Natomiast prezes Janusz Wilgocki zadeklarował, że na następne posiedzenie rady nadzorczej zostanie zaproszony przedstawiciel rady gminy. 

- Nie mamy żadnych tematów do ukrycia, a wręcz przeciwnie - zapewnił.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama