Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama
Gorąca dyskusja o parku enduro

Krasnystaw. Park rowerowy kością niezgody? Burzliwa wymiana zdań między burmistrzami a przewodniczącym

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Krasnystaw powrócił temat utworzenia na obrzeżach miasta parku rowerowego typu enduro. Inicjatywa stała się punktem wyjścia do ostrej dyskusji między burmistrzem Danielem Miciułą, przewodniczącym rady Marcinem Wilkołazkim i wiceburmistrz Moniką Sawą. Spór przeniósł się do mediów społecznościowych.
Krasnystaw. Park rowerowy kością niezgody? Burzliwa wymiana zdań między burmistrzami a przewodniczącym

Źródło: UM Krasnystaw

Idea stworzenia w Krasnymstawie toru rowerowego typu enduro pojawiła się już kilka lat temu.  W maju 2024 roku zorganizowano pierwsze spotkanie w terenie z udziałem przedstawicieli środowiska rowerowego, urzędników i radnych. Podczas wizji lokalnej wskazano potencjalne tereny, na których mogłyby powstać trasy o różnym stopniu trudności, przeznaczone dla miłośników jazdy terenowej. Projekt, oprócz walorów sportowych, ma także promować turystykę i aktywne formy wypoczynku, wpisując się w trend rozwoju miejskiej infrastruktury rekreacyjnej.

Podczas ostatniej sesji burmistrz Daniel Miciuła przypomniał, że miasto wysłało do stowarzyszenia "Krasnostawianie" pismo z propozycją współpracy przy realizacji inwestycji. Odczytał pismo, które zostało przekazane w czerwcu do stowarzyszenia:

-  Miasto Krasnystaw wyraża wstępne zainteresowanie udostępnieniem lub pozyskaniem terenu pod budowę parku enduro (...). Zaproponowaliśmy, by to właśnie stowarzyszenie Krasnostawianie – jako inicjator pomysłu – objęło rolę organizatora i operatora przyszłego parku.

Jak dodał, propozycja miasta opierała się na doświadczeniach ze współpracy z innymi organizacjami pozarządowymi, które z sukcesem realizują projekty rekreacyjne.

- Mając na uwadze, że państwa stowarzyszenie posiada długoletnie doświadczenie organizacyjne oraz realne możliwości pozyskiwania środków zewnętrznych – zarówno z funduszy publicznych, krajowych i unijnych, jak i prywatnych – widzimy dużą szansę na powodzenie przedsięwzięcia w formule partnerstwa. Proponowany model współpracy mógłby wyglądać następująco: stowarzyszenie opracowałoby koncepcję zagospodarowania terenu wraz z założeniami organizacyjnymi, prawnymi i środowiskowymi, natomiast miasto Krasnystaw udostępniłoby teren. Stowarzyszenie podjęłoby się prowadzenia i utrzymania parku, w tym zapewnienia odpowiednich zabezpieczeń i oznakowania, organizacji imprez i wydarzeń, pozyskiwania środków zewnętrznych, współpracy z lokalną społecznością. Obie strony wspólnie prowadziłyby także działania promocyjne i monitorowały funkcjonowanie obiektu – wyjaśniał, cytując pismo, burmistrz.

Zaznaczył też, że od wysłania pisma minęły już cztery miesiące i chciałby wiedzieć, czy organizacja podjęła jakiekolwiek działania w tej sprawie.

Zwrócił też uwagę na to, że w ubiegłym roku przedstawiciele Stowarzyszenia „Krasnostawianie” nie wzięli udziału w Forum Organizacji Pozarządowych. Zachęcił, by w tym roku było inaczej i zaprosił stowarzyszenie do udziału w tegorocznej edycji wydarzenia, która odbędzie się 1 grudnia.

„Nie mamy takich zasobów”

Przewodniczący rady miasta, a zarazem prezes stowarzyszenia "Krasnostawianie" Marcin Wilkołazki zaznaczył, że burmistrz nie ma racji, twierdząc, że przedstawiciele organizacji nie brali udziału w Forum Organizacji Pozarządowych.

- Byliśmy tam obecni – ja, Agnieszka Wolanin, Karolina Gołębiowska, Kamil Hukiewicz, Agnieszka Pocińska-Bartnik i Lech Berezowski. Można to sprawdzić na zdjęciach. Wypełnialiśmy też ankiety – wyliczał.

Wyjaśnił również, że stowarzyszenie jest wpisane do rejestru prowadzonego przez powiat, a nie do KRS, co ogranicza jego możliwości pozyskiwania środków zewnętrznych i zatrudniania osób do realizacji projektów.

- Nie mamy takich zasobów, żebyśmy mogli prowadzić działalność, polegającą na tym, żeby odpowiadać za bezpieczeństwo takiego toru i żeby w jakiś sposób go utrzymywać. Od tego właśnie jest samorząd, jednostki, spółki powoływane do różnego rodzaju działań, a organizacje pozarządowe, mogą je po prostu wspierać - mówił podczas sesji przewodniczący Wilkołazki. 

Burmistrz: „Dla chcącego nic trudnego”

Burmistrz Miciuła nie zgodził się z argumentami przewodniczącego.

- Dla chcącego nic trudnego. Sam jestem samorządowcem od półtora roku i wiem, że jeśli coś się naprawdę chce, to można to zrobić – powiedział.

Przywołał przy tym przykład organizacji miejskiego lodowiska.

- Z prasy dowiadywałem się, że przez osiem lat zabiegał pan o lodowisko, ale słyszał pan, że to niemożliwe. Tymczasem po pół roku mojego urzędowania lodowisko powstało i prawie się zbilansowało. W tym roku ponownie będzie działać - podkreślił Miciuła.

Według burmistrza, to dowód na to, że kluczowe są zaangażowanie i determinacja, a nie wielkość organizacji czy formalne ograniczenia. 

Przewodniczący Wilkołazki stwierdził, że przykład lodowiska potwierdza właśnie to, o czym mówił wcześniej.

Inicjatywa może być oddolna, ale realizacja powinna należeć do samorządu i jego jednostek. My deklarujemy współpracę, ale nie jesteśmy w stanie prowadzić takiego obiektu. Współpracujmy tak, jak przy lodowisku – wspólnie udało się wtedy znaleźć rozwiązanie i zabezpieczyć środki - przypomniał.

Do dyskusji włączyła się wiceburmistrz Monika Sawa, która nie zgodziła się z opinią Wilkołazkiego dotyczącą braku możliwości organizacyjnych stowarzyszenia.

Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Gdyby stowarzyszenia jedynie inicjowały działania, a ich realizacją zajmował się wyłącznie urząd, to po co byłaby ustawa o działalności pożytku publicznego i program współpracy z organizacjami pozarządowymi? – pytała Sawa.

Podkreśliła, że w Krasnymstawie działa około 40 organizacji, które skutecznie pozyskują fundusze i realizują miejskie projekty. 

Na jej słowa przewodniczący Wilkołazki odparł krótko:

- Pani burmistrz również może założyć swoje stowarzyszenie i działać. My działamy tak. 

Wiceburmistrz Sawa nie skomentowała tej wypowiedzi. Jednak dyskusja na ten temat nie zakończyła się w sali obrad, przeniosła się do internetu. 

Dalsza dyskusja poza murami urzędu

Na profilu stowarzyszenia „Krasnostawianie” po sesji tradycyjnie pojawia się relacja, w której podsumowywane są najważniejsze tematy obrad -  złożone interpelacje, wnioski oraz poruszone kwestie. Tym razem jednak to nie sama publikacja przyciągnęła uwagę obserwatorów, lecz ożywiona dyskusja, jaka rozwinęła się w komentarzach pod postem.

Głos zabrał burmistrz, który zaznaczył, że przewodniczący "zapomniał" opisać dyskusji, która się wywiązała na sesji podczas "wolnych wniosków". 

- Wiadomo, przy tylu zapytaniach i interpelacjach mogło umknąć. Wobec tego czuję się zobowiązany, aby doinformować społeczeństwo, iż jako burmistrz skierowałem pismo do stowarzyszenia "Krasnostawianie" z propozycją współpracy przy organizacji (zresztą świetnego pomysłu) toru enduro (...) - napisał w komentarzu Daniel Miciuła. 

Pod wpisem odpowiedział mu przewodniczący, który ponowie przypomniał, że stowarzyszenie „Krasnostawianie” deklaruje gotowość do wsparcia organizacyjnego i konsultacyjnego przy tworzeniu toru rowerowego typu enduro, jednak podkreśla ograniczone możliwości formalne i finansowe. 

- Innymi słowy, burmistrz proponuje, aby lokalne stowarzyszenie, utrzymujące się jedynie z dobrowolnych składek członków, przejęło na siebie zadanie inwestycyjne, które jak wynika z odpowiedzi na interpelację zadaną w tej sprawie, bez pozyskania zewnętrznego wsparcia przekracza możliwości finansowe miejskiego samorządu. Warto również zaznaczyć, że zgodnie z odpowiedzią, na tę samą interpelację, rozpoczęcie prac nad koncepcją zagospodarowania przestrzeni pod tor enduro w zaproponowanej lokalizacji wymagałoby najpierw wykupu gruntów od prywatnych właścicieli, o ile wyraziliby oni zgodę na sprzedaż. Oznacza to, że miasto Krasnystaw nie jest obecnie właścicielem terenu, na którym miałaby powstać koncepcja i projekt enduro. Jednak jeszcze raz podkreślę, że na ile to będzie możliwe, z pewnością włączymy się w podejmowane działania zmierzające do realizacji tego przedsięwzięcia - skomentował sprawę Wilkołazki. 

Dodał, że radni z klubu od początku wspierają tę inicjatywę – odbyły się już spotkania z przedstawicielami środowiska rowerowego, lokalnym przedsiębiorcą i urzędnikami, a także konsultacje z projektantem specjalizującym się w trasach enduro. W tej sprawie składane były również interpelacje na sesjach rady miasta.

- Jednak jeszcze raz podkreślę, że na ile to będzie możliwe z pewnością włączymy się w podejmowane działania zmierzające do realizacji tego przedsięwzięcia. W naszym przekonaniu inicjatywa utworzenia w Krasnymstawie trasy rowerowej lub dedykowanego toru typu enduro, podjęta pod koniec ubiegłej kadencji, pozostaje w pełni zasadna i aktualna - dodał przewodniczący. 

Wiceburmistrz kontra przewodniczący

Pod postem pojawiły się też komentarze wiceburmistrz Moniki Sawy

- Państwa relacja z sesji po raz kolejny prezentuje informacje w sposób wybiórczy, pomijając te mniej wygodne. Jeszcze większe zdumienie budzi wypowiedź przewodniczącego rady, który mając tak duże doświadczenie w samorządzie stwierdza, że organizacje pozarządowe są „od inspirowania”, a nie od działania i realizacji, podczas gdy samorząd i jego jednostki mają być od wykonania. Takie sformułowanie wypacza ideę stowarzyszeń, które powstają właśnie po to, by działać, realizować inicjatywy społeczne i integrować mieszkańców wokół wspólnych celów. Zachęcam zatem do zapoznania się z definicją - napisała wiceburmistrz. 

Przyznała, że takie stanowisko jest również wielce krzywdzące dla aktywnych organizacji, których w mieście nie brakuje i które mimo ograniczonych środków finansowych i organizacyjnych podejmują liczne wyzwania, z powodzeniem je realizują i stale rozwijają swoje kompetencje.

- Apeluję także, by nie uogólniać i nie sprowadzać roli lokalnych stowarzyszeń wyłącznie do „inspirowania”. Jeśli według przewodniczącego stowarzyszenie "Krasnostawianie" ma jedynie „wymyślać i inspirować”, to należałoby konsekwentnie zaproponować likwidację stowarzyszenia, którego członkowie zasiadają dziś w radzie – bo tę funkcję, jak widać, już z powodzeniem realizują jako radni - dodała Sawa. 

Marcin Wilkołazki skomentował także wypowiedz Moniki Sawy. 

- Z przykrością zauważam, że zapytania, interpelacje oraz wyrażanie opinii przez radnych klubu „Krasnostawianie” spotykają się dość często z pani strony z emocjonalną reakcją, która (w moim odczuciu) bywa nacechowana niepotrzebną agresją. Trudno mi zrozumieć taką postawę, tym bardziej że jako radni mamy prawo i obowiązek zadawać pytania oraz wyrażać stanowiska w sprawach istotnych dla mieszkańców (i to wspólnie z mieszkańcami, którzy się do nas zgłaszają decydujemy o istocie sprawy). W przeciwieństwie do tonu pani wypowiedzi, pozwolę sobie skupić się na meritum i nie zamierzam uczestniczyć w polemikach, które przybierają formę internetowych przepychanek - napisał Wilkołazki. 

Dodał, że "do absurdalnej propozycji likwidacji stowarzyszenia, nie będę się odnosił gdyż uważam ją za dalece nieelegancką". 

- Do agresji jest mi bardzo daleko z całym szacunkiem absurdalna to była pana propozycja, bym sama założyła stowarzyszenie. Moje postrzeganie idei stowarzyszeń znacząco odbiega od pana, czemu stanowczo mówię Nie! - skomentowała Sawa. 

Jak potoczy się dalej sprawa budowy toru enduro w Krasnymstawie – na razie trudno przewidzieć. Czy rzeczywiście chodzi wyłącznie o różnice w podejściu do tworzenia ścieżek rowerowych? A może za całą sytuacją kryją się głębsze napięcia między samorządowcami i społecznymi działaczami? Jedno jest pewne – temat toru enduro stał się pretekstem do szerszej dyskusji o współpracy, kompetencjach i wzajemnym zaufaniu w krasnostawskim samorządzie.

 

Czytaj także: 
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama