Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 7 września 2026 21:44
Reklama
Reklama

Gm. Dorohusk. Trzeba żyć! Po prostu trzeba żyć... Jak pani Felicja.

- Mówi się, że 90 lat to już starość. Ale jaka tam starość?! - dziwi się Felicja Matczuk, założycielka i kierowniczka artystyczna kultowych „Teosinek”. Zespół pod jej wodzą przetrwał długie 50 lat, a pani Felicja wciąż uważa, że nie wyśpiewała jeszcze i nie wypowiedziała wszystkiego, co uważa za ważne. Dlaczego?
Gm. Dorohusk. Trzeba żyć! Po prostu trzeba żyć... Jak pani Felicja.

Źródło: profil Facebook Chłopska TV

Chciałaby wrócić do "tamtego świata"

Ponieważ w jej sercu i pamięci wciąż drzemie jeszcze wiele myśli i uczuć, które chciałaby przekazać światu. Kresowe, rodzinne pieśni, tamten, przedwojenny świat. Wesela, wspólne święta, zapach, wołyńskie lato... I ręcznie tkane, ludowe stroje. Nie zastąpią ich nawet najpiękniejsze współczesne ubiory. Nie da się już odtworzyć tego, co zginęło bezpowrotnie ponad 80 lat temu. 

-Ach! Tego nie da się zapomnieć! - mówi z łzą w oku pani Felicja. W jej pamięci ożywa świat, którego nie da się już dotknąć, posłuchać, zobaczyć. 

A nasza rozmówczyni twierdzi, że byłoby co oglądać.

-Jako dzieci jeździliśmy wozami do Lubomla. Panie, jaka to była radość dla dzieci! Siedzieliśmy na takich plecionych wozach, wasągach. Nasze matki ubierały nas w najpiękniejsze stroje. Z Łucka przyjeżdżał na te uroczystości wysoki urzędnik i przedstawiano nas, że „przyjechały dzieci z Rymaczów, aby zaśpiewać”. Wszyscy byli zachwyceni! - wspomina pani Felicja.

Już wtedy ten amatorski, dziecięcy chór śpiewał na dwa głosy. I pani Felicja przekonuje, że nikogo do niczego nie trzeba było namawiać. Młodzież była radosna, chętna, wprost „rwała” się do różnych inicjatyw. 

-Dzisiaj jest już chyba inaczej. Widać to zresztą po „Teosinkach”. Zostałyśmy tylko we dwie. Ale co tam! Jeśli nas gdziekolwiek zaproszą, pojedziemy. Jak do tej pory – mówi z entuzjazmem nestorka zespołu.

Przetrwała dzięki...wojnie

Energii i pogody ducha mogłaby jej pozazdrościć niejedna młoda kobieta. Czy to kwestia wychowania, dotychczasowych doświadczeń? Wieku?

- Wie pan, nie wiem. Dzisiejszy świat jest jakiś taki, hm, sama nie wiem. Inny po prostu. My przeżyliśmy przecież wojnę, tułaczkę, cudem uniknęliśmy wywózki na Syberię. Ale naprawdę było inaczej. Wesoło. Obserwuję działalność różnych kół, zespołów. Inny klimat dla takich rzeczy jest chyba w głębi kraju. U nas to się wszystko powoli rozmywa... – mówi z zadumą pani Felicja.

Wojnę wspomina jako czas... zabawy. Choć nie było łatwo. Za „pierwszego Sowieta” lokalne społeczeństwo próbowano na wszelkie sposoby odwieść od wiary i tradycji. Ale dzieci zajmowały się domowymi obowiązkami, nie miały czasu, aby o tym myśleć. Pasły krowy, urządzały zjeżdżalnie na słomianych dachach chat, biegały po łąkach i polach.

- Mój brat był ministrantem. Nie pozwolono mu służyć do mszy. Wszystkich naszych znajomych wywieźli, ale my ocaleliśmy, bo wybuchła wojna pomiędzy Niemcami a Sowietami. I za to dzisiaj dziękuję Bogu. Za tę wojnę właśnie. Bo dzięki temu przeżyliśmy – wspomina pani Felicja. 

I opowiada, że pewnego ranka wszyscy zbudzili się, słysząc daleki odgłos artyleryjskich salw. 

- Mój ojciec wyszedł na podwórze, po czym wrócił do domu i powiedział do mamy – Karolka, wojna, budź dzieci. Ale nas nie trzeba było budzić! Ucieszyliśmy się, bo nie musieliśmy, jak co dzień rano, pędzić krów na pastwisko – śmieje się Matczuk. 

Wstaje rano i idzie do ogródka

Kiedy do jej wioski przyszli Niemcy, to dzieci chętnie odwiedzały rannych w szpitalu, chodziły na wspólne msze św., kolędowały.

- Mogę powiedzieć, że dla nas Niemcy byli dobrzy. Nigdy nie doświadczyliśmy od nich żadnej krzywdy. A dzisiaj? Hm. Wszytko już przeminęło... – mówi pani Felicja.

Dziękuje jednak za to, co ma. Za ciepły dom, za miłość najbliższych i ogródek, do którego chodzi codziennie popracować. W Teosinie żyje od "wyzwolenia", pamięta wszystko, co spotkało rodzinę po tej stronie Bugu. Śmierć ojca, dyskusje, czy da się jeszcze wrócić do Rymaczów. Ostatecznie swoje życie związała z tymi stronami. Te wszystkie lata przeminęły niczym jeden dzień...

- Z tym ogródkiem to jest tak. Mnie się wydaje, że nikt nie będzie go uprawiał lepiej ode mnie. Dlatego sama wszystkiego doglądam. Mam jeszcze trochę siły. Wstaję rano i żyję! - mówi z entuzjazmem ludowa artystka. 

Ten entuzjazm, siłę i wiarę w dobre życie odzwierciedla nie tylko jej żywy wzrok, ale i mocny uścisk dłoni na pożegnanie...

Poniżej galeria zdjęć z jubileuszu 50-lecia "Teosinek"

Czytaj także:

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: prehistoria Treść komentarza: A co? Ciebie macali? Data dodania komentarza: 7.09.2026, 12:47 Źródło komentarza: „Polacy macają pieczywo”. Cudzoziemcy przecierają oczy ze zdumienia Autor komentarza: Ja Treść komentarza: No tak, nowa dodatkowa kara za prowadzenie mając zakaz to ... kolejny zakaz. Czy ci wszyscy agenci co już mają po kilka lub kilkanaście zakazów po prostu dopiszą sobie ten nowy jako kolejny i dalej będą jeździć. Czyli wszystko po staremu. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 12:18 Źródło komentarza: Nowe przepisy dla kierowców. Surowsze zasady dla początkujących i zero alkoholu Autor komentarza: m Treść komentarza: A gdyby to była ruska rakieta, a wojsko pozostawiło by to bez żadnej reakcji to było by larum, że nic nie robili. I tak źle i tak nie dobrze. Pustakom nigdy nie dogodzi. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 11:32 Źródło komentarza: Wojsko poderwało śmigłowiec. Radary wykryły... stado ptaków Autor komentarza: m Treść komentarza: Nie dziw się, że tak jest. Większość naszego społeczeństwa już nie dorośnie do zasad obowiązujących w krajach cywilizowanych. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 11:28 Źródło komentarza: „Polacy macają pieczywo”. Cudzoziemcy przecierają oczy ze zdumienia Autor komentarza: franek Treść komentarza: Następna uczona. Pewnie starsza siostra dostojewskiego tego lepszego gatunku ze sztuką zmysłu klasyki. Matoł nie potrafiący poprawnie pisać po Polsku został klasykiem. Ich guru jarosław też twierdził, że jest lepszego sortu. No cóż. Głupich nie sieją. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 11:25 Źródło komentarza: Gmina Chełm stanie się gminą Pokrówka. Rząd zakończył wielomiesięczną procedurę
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama