Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 2 lutego 2026 00:10
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama baner reklamowy

Oni przejdą do historii

Ślub kościelny i wesele Agata Franc i Karol Mazurkiewicz przełożyli z początku maja na koniec lipca. Ale tak całkowicie nie dali się sterroryzować koronawirusowi. Złożyli przysięgę małżeńską w urzędzie stanu cywilnego.
Oni przejdą do historii

- Ślub w maseczkach zapamiętamy do końca życia - mówią szczęśliwi nowożeńcy.

Poznali się na osiedlu, gdzie mieszka babcia pana Karola. Razem są od ośmiu lat, ale znają się dłużej. W tym roku zapragnęli rozpocząć nową drogę życia, ale na przeszkodzie stanęła im pandemia koronawirusa i wprowadzone restrykcje.

- Ślub kościelny był zaplanowany na 2 maja. Mieliśmy już wszystko praktycznie gotowe. Z powodu koronawirusa musieliśmy przełożyć wesele na piątek, 31 lipca. Na jakąkolwiek sobotę nie było szans, bo musielibyśmy czekać kolejne dwa lata. Dlatego postanowiliśmy wziąć ślub cywilny teraz, gdyby nam ten drugi termin również nie wypalił - mówi Karol Mazurkiewicz.

Pobrali się 27 kwietnia w sali ślubów Urzędu Miasta Krasnystaw. W uroczystości uczestniczyło tylko dwoje świadków i zastępca kierownika urzędu stanu cywilnego. Wszyscy musieli założyć maseczki ochronne, aby w miejscu publicznym spełnić obowiązek zasłonięcia górnych dróg oddechowych. Niektóre wykonała mama pana młodego. Starała się uszyć je tak, aby pasowały do sukienek. Karol Mazurkiewicz podkreśla też wkład swojej babci ze strony ojca, która uszyła mu czarną maseczkę.

- Pierwszy raz w życiu byłam świadkiem podczas takiej uroczystości. W życiu bym się nie spodziewała i nie przypuszczała, że taka rola przypadnie mi właśnie na ślubie mojego syna - opowiada Agnieszka Kalinowska-Mazurkiewicz.

Drugim świadkiem był ojciec panny młodej. Sławomir Franc nie ukrywa, że ukradkiem otarł łezkę z oka. Mówi, że w końcu to niesamowity zaszczyt i ogromne przeżycie pełnić tak odpowiedzialną funkcję na ślubie swojej pierworodnej córki.

- Muszę przyznać, że ja też brałem ślub cywilny na tygodniu. W młodości często grałem na weselach, więc praktycznie wszystkie soboty i niedziele miałem zajęte. Może sytuacja była wtedy zgoła odmienna niż teraz, ale historia ze ślubem mojej córki w dzień powszedni pewnym sensie zatoczyła koło - mówi dumny tata.

Ceremonia miała rozpocząć się o godz. 9.30 po ślubie innej pary. Doszło jednak do zupełnie nieoczekiwanej sytuacji. Poranne przygotowania i związany z tym lekki pośpiech sprawiły, że obrączki zostały na stole kuchennym w domu rodzinnym pana młodego. Na szczęście w ciągu kilkunastu minut udało się przywieźć obrączki do urzędu stanu cywilnego.

- Była jeszcze jedna zabawna sytuacja. Gdy już złożyliśmy przysięgę małżeńską, wszystkie dokumenty zostały podpisane i do odegrania został tylko marsz Mendelsona, nieoczekiwanie wysiadł odtwarzacz. Z pomocą przyszedł jednak mój niezawodny tata. Wziął smartfona i szybko znalazł nam odpowiednią muzykę - śmieje się Agata Franc.

Warto dodać, że para młoda przyjechała do ślubu kultowym i rzadko już spotykanym na polskich drogach fiatem 126p. Maluch nie jest jeszcze taki leciwy, gdyż został wyprodukowany w 1996 roku.

- Kupiłem go 12 lat temu z myślą, że dam go w prezencie mojemu synowi na osiemnaste urodziny - mówi Sławomir Franc. Urodziny będą za miesiąc, a tymczasem z fiacika skorzystała córka i zięć.

Maluch zrobił furorę wśród interesantów, którzy oczekiwali na wejście do urzędu miasta w celu załatwienia swoich spraw. Robili zdjęcia i nagrywali filmiki. Po ślubie szczęśliwi małżonkowie pojechali do domu na obiad w większym gronie. Nie wszyscy przecież członkowie rodziny mogli uczestniczyć w uroczystości zawarcia przez nich związku małżeńskiego.

- Trochę szkoda, że nie mogliśmy normalnie pocałować się po złożeniu przysięgi małżeńskiej. Z drugiej jednak strony, po latach będziemy mieli co wspominać i opowiadać, dlaczego braliśmy ślub w maseczkach. Te niecodzienne okoliczności tylko podkreśliły wyjątkowość jednej z najpiękniejszych chwil w naszym życiu. Jesteśmy dobrej myśli, że nasze wesele będzie równie niezapomniane - podsumowuje Agata Franc.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: SpinozaTreść komentarza: Od razu po specjalnej operacji wojskowej na ukrainie Panstwo Polskie powinno wprowadzić surowe wizy tak jak w krajach ucywilizowanych. W chwili obecnej może być tylko gorzej jeśli chodzi o relację które i tak byly fatalne.Data dodania komentarza: 1.02.2026, 16:53Źródło komentarza: Prezydent Banaszek broni Chełma przed oskarżeniami ukraińskiej poetki: "Są pewne granice"Autor komentarza: bądźmy normalniTreść komentarza: Nie brońcie zwykłego WARCHOLSTWA . Zgodnie z oczekiwaniami PiS - Talibów, doczekamy się brunatnych bojówek , oni ich wytrwale hodują.Data dodania komentarza: 1.02.2026, 15:26Źródło komentarza: Mieszkaniec Horodyszcza siedzi w areszcie. Wylał gnojowicę pod domem ministraAutor komentarza: wołyniakTreść komentarza: oni popełnili tak okrutne zbrodnie zwłaszcza na dzieciach i kobietach i z tego powodu nie przyznają się i będą blokować wszelkie ekschumacjeData dodania komentarza: 1.02.2026, 07:08Źródło komentarza: Prezydent Banaszek broni Chełma przed oskarżeniami ukraińskiej poetki: "Są pewne granice"Autor komentarza: SąsiadTreść komentarza: Konkretnie gdzie, a poza tym bocznymi drogami to się jeździ ciągnikami i terenowymi.Data dodania komentarza: 31.01.2026, 23:43Źródło komentarza: Gm. Białopole. Wykorzystują mrozy, by przygotować się na lato. Chcą stworzyć przestrzeń do rekreacjiAutor komentarza: AhwojnaTreść komentarza: Najlepiej do kijowa, tam zapewnią im ciepło xdData dodania komentarza: 31.01.2026, 22:12Źródło komentarza: Prezydent Banaszek broni Chełma przed oskarżeniami ukraińskiej poetki: "Są pewne granice"
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama