Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 31 października 2026 07:45
Reklama baner reklamowy
Reklama
Wszyscy pytają, co będzie jutro...

Tej nocy w domach zadrżały szyby! Widmo wojny mieszkańcy gminy Dorohusk zobaczyli tuż za progiem

„Jezu, co to, wojna będzie?” - takie pytanie padło w jednym z domów gminy Dorohusk, gdy przed świtem potężny huk wyrwał mieszkańców przygranicznych miejscowości ze snu. W niedzielę, 13 września, po ukraińskiej stronie granicy, w rejonie Jagodzina, doszło do eksplozji rosyjskich dronów. Uszkodzona została m.in. stacja paliw, ciężarówki oczekujące na odprawę oraz lokomotywa pociągu relacji Kijów–Warszawa. W przygranicznej jednostce samorządu terytorialnego wróciły pytania o bezpieczeństwo, schrony i przygotowanie na sytuacje kryzysowe.
Tej nocy w domach zadrżały szyby! Widmo wojny mieszkańcy gminy Dorohusk zobaczyli tuż za progiem
Zdjęcie ilustracyjne

Źródło: Wygenerowane przez AI

„Nie mamy schronu”

Niedzielne wydarzenia ożywiły również dyskusję o przygotowaniu gminy na sytuacje kryzysowe. Mieszkańcy pytają przede wszystkim o to, gdzie mogliby się schronić w przypadku bezpośredniego zagrożenia.

Sołtys przypomina spotkanie, które odbyło się około półtora miesiąca wcześniej i w którym uczestniczyli przedstawiciele wojska. Jak relacjonuje, podczas zebrania padły słowa, które szczególnie zapadły jej w pamięć.

- Panowie wojskowi powiedzieli nam wprost na zebraniu, że tak naprawdę nie jesteśmy właściwie przygotowani na jakiekolwiek działania. Tak naprawdę znakomita większość samorządów boryka się z brakiem odpowiednich rozwiązań, odpowiedniej infrastruktury - wyjaśnia. 

Jej zdaniem problemem jest przede wszystkim brak odpowiednich miejsc schronienia i zapasów.

- Nie mamy żadnego schronu. Funkcjonują oczywiście jakieś pojedyncze piwnice, ale co tak naprawdę znaczą? Ludzie nie dysponują też zapasami żywności. W nowych domach ludzie w ogóle nie budują piwnic. Ja mam stary dom, ale moja piwnica to zwykła ziemianka na warzywa. Co nam da taka piwnica na wypadek bombardowania czy wojny? W tym się przecież nie ukryjemy... - zastanawia się gospodyni wsi. 

Obawy mieszkańców potęgują historie osób, które uciekły z terenów bezpośrednio dotkniętych wojną. Malinowska przywołuje historię Ukrainki pochodzącej z Mariupola, która po śmierci męża znalazła schronienie w Polsce. 

Kobieta opowiadała o czasie spędzonym w piwnicy podczas walk. Według jej relacji przez około dwa tygodnie próbowała przetrwać bez wystarczającej ilości jedzenia i wody. Jak twierdziła, w tych warunkach zmarło jej ośmiomiesięczne dziecko.

 - To jest przerażające. Dlatego tak bardzo boimy się braku przygotowania u nas - mówi sołtys.

Wójt: "Urząd pracuje normalnie"

Władze gminy Dorohusk przyznają, że niedzielne wydarzenia wywołały ogromne poruszenie, jednak w poniedziałek należało już wrócić do codziennego, samorządowego życia i spraw, z którymi petenci przychodzą do lokalnych władz. 

 - Pracujemy normalnie, ale wiadomo, że nastroje wśród mieszkańców są różne. Czegoś takiego tutaj w okolicach Dorohuska jeszcze nie było - mówi wójt Wojciech Sawa.

Jak relacjonuje, od rana (chodzi o poniedziałek 14 września - przyp. red.) do urzędu dzwonili mieszkańcy szukający informacji.

 - Staramy się reagować na bieżąco, w szczególności jeśli chodzi o szkoły i procedury ewentualnej ewakuacji dzieci w takich przypadkach - zaznacza wójt.

Samorząd pozostaje w kontakcie ze służbami mundurowymi, działającymi na terenie gminy oraz z Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Wójt podkreśla jednocześnie, że część kwestii związanych z ochroną samego przejścia granicznego pozostaje poza kompetencjami samorządu gminnego.

Przewodnicząca Sarzyńska zapowiada, że niedzielne wydarzenia będą przedmiotem pilnych rozmów na szczeblu lokalnym.

 - Spotykamy się w gminie na posiedzeniu, aby omówić to zagrożenie i jak najlepiej przygotować mieszkańców na wypadek, gdyby jakiś dron pomylił trasę i spadł po naszej stronie - deklaruje.

Jej zdaniem szczególnej uwagi wymaga ochrona przejścia granicznego. Pracuje tam wielu mieszkańców gminy -  funkcjonariusze, celnicy i pracownicy obsługi technicznej.

- Gdyby ta eksplozja miała miejsce dalej, bezpośrednio na przejściu, doszłoby do strasznej tragedii ludzkiej. Nie chodzi tylko o straty materialne, ale o życie naszych dzieci, rodzin i znajomych. Będziemy apelować do rządu w Warszawie o pilne wzmocnienie zabezpieczeń, zwłaszcza na przygranicznych przejściach kolejowych i drogowych - podkreśla Sarzyńska.

Wojna, która przestała być daleko

Niedzielne wydarzenia uruchomiły również reakcję władz państwowych. Premier Donald Tusk ogłosił wprowadzenie „trybu wzmocnionego” funkcjonowania służb. W tym samym czasie polskie i sojusznicze samoloty patrolowały przestrzeń powietrzną nad Lubelszczyzną, a służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo powietrzne pozostawały w podwyższonej gotowości.

W gminie Dorohusk najważniejsze pytania pozostają jednak bardzo lokalne: gdzie mieszkańcy mają się schronić, jak szybko otrzymają ostrzeżenie i czy w razie zagrożenia będą wiedzieli, co robić.

W przygranicznych wsiach emocje po niedzielnej nocy jeszcze nie opadły. Dla mieszkańców wojna za Bugiem przestała być wyłącznie obrazem z telewizji. Stała się czymś, co można usłyszeć i poczuć - hukiem, od którego drżą szyby i ściany domów.

I właśnie dlatego pytanie „co będzie, jeśli to wydarzy się po naszej stronie?” nie jest już dla nich abstrakcją...

Czytaj także:


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: SOMSIAD Treść komentarza: SUPER WSZYSTKO , tylko głowa boli Jacka żeby wymajsterkować wszystkie pomysły , których im nie brakuje { Adam Słodowy } Data dodania komentarza: 30.10.2026, 18:58 Źródło komentarza: Siedlisko FarmHouse - kategoria Gospodarstwo Agroturystyczne Roku Autor komentarza: Ja Treść komentarza: A ja jestem za tym żeby całkowicie zrezygnować z imprezy, kto chce sobie poimprezować to sobie znajdzie miejsce, a kasę z budżetu lepiej byłoby przeznaczyć na drogi w mieście. Data dodania komentarza: 30.10.2026, 18:34 Źródło komentarza: Sylwester w Chełmie bez Republiki? Telewizje nie odpowiedziały na propozycję miasta. Co z imprezą dla mieszkańców? Autor komentarza: obserwator Treść komentarza: A aferę zrobiły pisiory za 1,4 mln. Tyle, że w szpitalu w Zamościu podlegającym marszałkowi (PIS) lekarz zarobił w zeszłym roku (jak pisał Super tydzień) 2,7 mln.Tak wygląda pisowska propaganda. Joseph Goebbels by się takiej nie powstydził. Data dodania komentarza: 30.10.2026, 17:22 Źródło komentarza: Prawie 3 mln zł dla lekarza. Szpitale ujawniły zarobki Autor komentarza: miejscowy Treść komentarza: Żeby myśleć trzeba mieć czym. Data dodania komentarza: 30.10.2026, 17:16 Źródło komentarza: Na Gliniankach w Chełmie miało być miejsce do wypoczynku, a jest nielegalne składowisko. Teraz potrzeba 600 tys. zł Autor komentarza: m Treść komentarza: Może zostanie coś na drogi. Data dodania komentarza: 30.10.2026, 17:14 Źródło komentarza: Sylwester w Chełmie bez Republiki? Telewizje nie odpowiedziały na propozycję miasta. Co z imprezą dla mieszkańców?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama