Problem wywołał radny Dariusz Bójko, który w imieniu sfrustrowanych mieszkańców dopytywał na ostatniej sesji rady gminy, dlaczego gminny Punkt Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (PSZOK) kategorycznie odmawia przyjmowania tego typu śmieci. Jak wskazał, obowiązujące procedury zmuszają ludzi do szukania pomocy na własną rękę u prywatnych odbiorców, co wiąże się z astronomicznymi rachunkami.
– Obecnie gmina odsyła mieszkańców do prywatnej firmy z Lublina, która za tonę takiego odpadu liczy sobie blisko 6 i pół tysiąca złotych brutto, do czego trzeba jeszcze doliczyć koszty transportu. Z kolei inny zakład w Starej Wsi przyjąłby to za niewiele ponad 300 złotych, ale wymaga wcześniejszego dostarczenia szczegółowych badań chemicznych. Mieszkańcy proszą o informację, czy nasz PSZOK nie mógłby zacząć przyjmować i magazynować chociażby niewielkich limitów tych kłopotliwych odpadów – opisywał trudną sytuację radny.
Do zgłoszonych postulatów natychmiast odniósł się prezes lokalnej spółki komunalnej Andrzej Kratiuk, który wyjaśnił mechanizmy rynkowe i prawne blokujące takie ułatwienia. Zwrócił on uwagę, że rozszerzenie katalogu przyjmowanych śmieci wiązałoby się z koniecznością podjęcia nowej uchwały przez radę gminy, ale przede wszystkim wygenerowałoby potężne koszty dla samorządowego budżetu. Zaporowe okazują się właśnie wspomniane certyfikaty i badania.
– Trzeba zastanowić się, kto miałby płacić za niezbędne badania chemiczne takich odpadów, ponieważ to koszt od tysiąca do nawet dwóch tysięcy złotych za każdą próbkę. Pojawia się pytanie, czy gmina jest w stanie wziąć na siebie kolejny ciężar finansowy. W przypadku na przykład pożarów i rozbiórek większych zadaszeń waga takiego urobku szybko rośnie, co mogłoby nas w krótkim czasie kosztować nawet do 200 tysięcy złotych – tłumaczył rzeczowo prezes spółki.
Włodarz zakładu dodał również, że na ten moment zapotrzebowanie na oddawanie papy czy onduliny jest stosunkowo niewielkie, a z podobnymi zapytaniami w ciągu ostatnich lat zgłosiły się do niego osobiście zaledwie dwie osoby. Na ten moment władze gminy nie podjęły decyzji o zmianie regulaminu, a mieszkańcy zmuszeni są radzić sobie z problematycznymi odpadami na dotychczasowych, rynkowych zasadach.
Czytaj takze:










![Lubelskie. Ogromny pożar lasu! 200 strażaków walczy z żywiołem [ZDJĘCIA] Lubelskie. Ogromny pożar lasu! 200 strażaków walczy z żywiołem [ZDJĘCIA]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/sm-4x3-ogromny-pozar-lasu-w-powiecie-bilgorajskim-200-strazakow-walczy-z-zywiolem-zdjecia-1777997367.jpg)





Napisz komentarz
Komentarze